26 wrzesień, 2009

Tokio Tower

Obudziłem się 40 min przed czasem (zdania pokoju)
Może zejdę 20 min przed czasem i wezmę szybki prysznic? A przez te 20 min skorzystam z internetu.

Schodzę na dół i kogo widzę przy kasie?
Przykurcz wita mnie ukłonem ;)
Oddaję film i pytam się czy mogę wziąć szybki prysznic
- Nie! (coś tłumaczył po japońsku z małą domieszką angielskiego, i mogłem zrozumieć tylko tyle, że wczoraj wykorzystałem swoje 20 min na prysznic ;/ )

No trudno, do "pokoju" też mi się nie opłaca wracać na te kilka minut, więc wyszedłem szybciej.
Wychodząc z budynku czułem na sobie wzrok wszystkich przechodniów - nawet się nie krępowali (jak to wszyscy japończycy do tej pory) powiedziałbym, że nawet "na chama" się przyglądali. (Tak! gaijin przyjechał japońskie porno oglądać! z resztą, co mnie obchodzi co sobie myślą ... ;D)

Wszystkie sklepy dookoła były zamknięte. [co dziś "niedziela" czy jak?]
Na szczęście spożywcze typu "Lawson", "Am PM" czy "Family Mart" były otwarte [w Tokijskich "Family Mart" przy kasach (tak jak u nas na stacjach CPN) sprzedawali dobre kawałki kurczaka ;D. prawie takie same jak w K.F.C - tylko trochę tańsze ;D i co ważne, mieli najlepsze pieczywo, bo w innych sklepach to różnie bywało]

Bez problemu doszedłem do pałacu cesarskiego, starając się jak najdokładniej zapamiętać trasę, w razie jakbym dzisiaj nie też znalazł żadnego hotelu ;]



No!, to dzisiaj zwiedzę Tokio Tower, stąd dobrze widać wieżę, więc tylko "prosto" będę szedł, a potem się wrócę.
Niestety dojście do wieży nie było takie "Proste" - tzn. dojść owszem było łatwo, przecież wiedziałem mniej więcej gdzie jest ta wieża, bo widziałem ją od samego początku, tylko czasami bloki przysłaniały.
Ale problem był z dojściem "po linii prostej" bo albo jakaś mała świątynia była po drodze, albo trzeba było skręcić.
Doszedłem do parku z widokiem na "TT" [O rany!!!!!!! gorzej już chyba być nie może !!]
Kiedyś ściągnąłem fotki Tokyo, i wyglądają one tak :


A to co ja zastałem w tym parku .... Jak na razie, to jest najbrzydsze miejsce jakie widziałem w japonii.
Pełno papierów porozrzucanych, jakieś liście nie zagrabione, ławki popisane i brudne. (może wydawać się dziwne, bo u nas w kraju to normalne ;P, ale w Japonii na ogół jest BARDZO czysto)
Szybko przeszedłem przez ten park i doszedłem do stóp wieży.
I kolejne rozczarowanie!!
Nie dość, że musiałem po schodach do góry wejść (cały czas ze swoim bagażem chodziłem) to jeszcze okazało się, że nie było warto tu przychodzić.
Obok wieży nie ma żadnej wolnej przestrzeni, tylko jakieś parkingi. Obok jakiś /ogród?/ - nawet nie mam pojęcia, bo zamknięte to coś było. Ale i tak wszystko wyglądało jakoś mało estetycznie ;/

.......Fotki Tokio Tower ....... (muszę zeskanować więcej fotek)




Nie siedziałem tam nawet 30 minut.
Lepiej poszukam jakiegoś hotelu, później po mieście polatam ;]
Niedaleko "TT" był jeden hotel, ale nawet nie będę zaglądał, bo na pewno ceny są kosmiczne.

Jakieś 40 min drogi od wierzy znalazłem jakiś w miarę tanio wyglądający hotel.
[Ale to przecież Tokio, pewnie będzie droższy niż na to wygląda] więc w rozmówkach w razie czego zaznaczyłem sobie, że mam tylko 7.800 Y na hotel.
Wszedłem do środka (buty musiałem zostawić przy wejściu, co już mi mówiło, że tanio nie będzie)
- Dzień dobry, czy są wolne pokoje?
- Tak, ale ma pan rezerwację? jeśli nie, to najtańszy pokój kosztuje 9.700 Y
- Ile? (przecież ten hotel wygląda gorzej, niż ten co znalazłem w Osace! no ale cóż ... końcu to Tokio) gomen nasai Temoto ni 7.800 en ga arimasu - coś w stylu - [Przepraszam, ale mam przy sobie tylko 7.800 jenów]
Później znalazłem jeszcze jeden hotel - standardowo chyba gorszy od tamtego, ale w podobnej cenie ;/ [no to chyba czeka mnie kolejna noc w porno kafejce]
Mam jeszcze trochę czasu, to rozejrzę się po okolicy ;]

Zaczęło się robić ciemno, więc wyjąłem przewodnik i do pierwszej lepszej osoby podszedłem
- Gomen nasai, Kokyo wa doko desuka? - Przepraszam, gdzie jest pałac cesarski?
Mężczyzna wziął przewodnik do ręki, obrócił mapkę kilka razy, i z zakłopotaniem na twarzy powiedział "Wakarimasen" - [nie wiem / nie rozumiem]
Chyba zrobiło mu się głupio, bo nie wiedział gdzie znajduje się pałac cesarski (wg. mnie najważniejsza rzecz w Tokio - dla Japończyków) i sam zaczął zaczepiać innych ludzi, którzy jak się okazało też nie wiedzieli, w którą stronę powinienem się udać.
- O, tam jest posterunek policji, tam się zapytaj!
Policjant wskazał mi jakiś kierunek, i szedłem tak dobre 20 min.
Ale zobaczyłem inny "posterunek" policji (takie małe budki nazwane "posterunkiem" znajdowały się często koło dużych skrzyżowań ;] )
- Dzień dobry, gdzie znajduje się pałac cesarski?
Policjant popatrzył na wszystkie mapki w przewodniku
- to są jakieś złe mapy! - i sam narysował mi mapkę.
Okazało się, że szedłem w złym kierunku. (nie wiem jakim cudem, bo cały czas starałem się iść tak, jak wcześniej mi powiedzieli)

Idę z według nowej mapy, i niby wszystko się zgadza.
Minąłem duże skrzyżowanie, po lewej był mały park, za tym parkiem na skrzyżowaniu w prawo, i cały czas prosto ....
Doszedłem do czegoś, co wyglądało jak ten pałac cesarski, tylko z innej strony, bo nie było widać tych "znajomych" budynków, i w ogóle, mur otaczający wszystko był inny. był zaraz przy chodniku, i wznosił się na wysokość około drugiego piętra.
No nic, przejdę dookoła, aż znajdę znajome miejsce ...
Szedłem dobre 40 min. i zobaczyłem z daleka znany mi budynek z wielką reklamą samsunga na górze - tylko, że ten budynek "poznałem" dzisiaj około 3 godzin temu!! - czyli wyszło na to, że jakieś kółko zrobiłem ;/

- Sumimasen, Sotobori dori doko desuka? - przepraszam, gdzie jest ulica Sotobori? pytam się jakiegoś policjanta, co stróżował obok tego ... pałacu cesarskiego? - zaczynałem już wątpić w to, że to coś za ogrodzeniem, to pałac cesarski jakiego szukam
- Policjant powiedział, że to nie ta mapka, i potwierdził moje obawy - to nie ten pałac.
Żeby trafić "tu" (pokazał na mapkę) to najlepiej jechać metrem, i wysiąść na "Tokyo Eki Station" (czyli głównym dworcu w Tkio)
- A jak dojść na pieszo? w którym kierunku mam iść?
Trochę się zdziwił, ale pokazał mi kierunek - przy czym mówił coś w stylu "to daleko, około 90 min drogi"
Dostałem narysowaną mapkę i ruszyłem w dobrym -mam nadzieję - kierunku.
Mur po prawej stronie chodnika ciągną się jakby w nieskończoność (ciekawe co tam jest za murem?) I jak były jakieś schody, prowadzące na drugą stronę ulicy, to wchodziłem, żeby z góry chociaż coś dojrzeć, ale nie udało mi się to ani razu.

Musiałem sobie zrobić chwilę przerwy, bo już nie miałem siły. Usiadłem na chodniku i oparłem się o ten cholernie długi mur.
Ale nie posiedziałem nawet 15 min, bo zauważyłem dwóch policjantów idących w moją stronę, i jakieś przeczucie powiedziało mi, że to nie jest taki sobie patrol, tylko idą mnie "przegonić" (na murze były zainstalowane kamery, i to dosłownie co jakieś 100 metrów)
Szybko wyjąłem przewodnik i rozmówki, i udawałem że czegoś szukam.
- Przepraszam - powiedział jeden z policjantów. Tu nie można siedzieć.
- ale ja chciałem tylko coś sprawdzić ...
- To proszę przejść gdzie indziej, tutaj nie można się zatrzymywać! (z tego co zrozumiałem, bo oczywiście mógł mi powiedzieć co innego, bo jak zwykle słabo po angielsku mówili)
A dokąd w ogóle idziesz? - zapytał drugi.
- szukam pałacu cesarskiego, bo stamtąd wiem jak trafić do swojego hotelu.
- A jaki to hotel? (przez chwile myślałem, ze zawiną mnie na komisariat, że jestem gaijinem, który nie ma "stałego hotelu" i poniekąd "bezprawnie" tu jestem, - bo ten policjant zaczął się dopytywać wszystkiego)
_ nie, wszystko ok. Idę do "Sakura Hotel" (pokazałem na mapie zaznaczony hotel, którego wczoraj szukałem i nigdzie go nie było) i przed chwilą dowiedziałem się jak mam dojść do Sotobori Dori, nawet policjant narysował mi mapkę! (pokazałem im tą mapkę, którą dostałem niedawno)
- No dobra, ale wstawaj. nie można tu siedzieć ... i szedłem z nimi aż do końca tego czegoś za murem.

Wpadłem do pierwszego sklepu jaki był po drodze.
Kupiłem dwie butelki 2 litrowego napoju, ale pierwszą wypiłem od razu po wyjściu ze sklepu!

Doszedłem do miejsca, skąd było widać Tokio Tower, tyle że "TT" było po drugiej stronie jakieś rzeki/dopływu - czy co tao tam było... (przecież ja wcześniej po żadnych mostach nie chodziłem,
jak ja to zrobiłem? aż tak się nachodziłem, że ominąłem to jakoś? - bo wszystko wychodziło na to, że pałac cesarski jest po linii prostej za wieżą, czyli 2x taka odległość jak stąd do wieży ;/ )

(zdjęcie z Wikipedii - widok na Pałac cesarski. a do Tokio Tower trzeba by było iść daleko w lewą stronę ;D wzdłuż tej ulicy, którą widać na zdjęciu)

Przeszedłem przez most, i już miałem "zaplanowaną" trasę (o ile mogłem sobie cokolwiek zaplanować) ale ...
Wypity napój chyba miał mi za złe, ze cały na raz został wypity ;P ...

Publiczne toalety, chyba po 22:00 są zamykane, bo tylko na takie trafiłem.
Próbowałem poszukać jakiegoś parku, lub czegoś podobnego, ale w Tokio o takie miejsca ciężko ...
Chodziłem obok głównych ulic, i nie było nikogo, żeby się spytać, gdzie tu publiczne toalety są! (Jak usłyszycie kiedyś w TV "Tokyo - miasto, które nigdy nie śpi" - to nie wierzcie w te słowa!! -tej nocy, chyba wszyscy jednak poszli spać, bo na ulicach żywej duszy nie było. tylko i tak mi to nie pomagało, bo co chwile kamery na słupach ;/ a za załatwianie się w miejscu publicznym nie chcę być zgarnięty)
Jakoś ten problem zażegnałem w parku za publicznymi toaletami :D - były zamknięte, więc jakby co, miałbym wymówkę.

Stopy znowu odczuły gorąco, jaki bije od ziemi! więc postanowiłem, że przejadę się metrem, byle tylko dojechać na miejsce! (przypomnę tylko, że każdy jen się dla mnie liczył ;P i nie miałem więcej niż 5 000 Y na dobę - a taki bilet za około 180 jenów, to już wydatek zupełnie niepotrzebny ;P )
Doszedłem na dworzec, gdzie o dziwo było pełno ludzi... (nie rozumiem czemu w "tamtym" miejscu nie było nikogo, a tu jest pełno ludzi o.O?, ale nie ważne ..)
Tylko jak tu teraz bilet kupić? Na wycieczki pociągami jest dużo łatwiej kupić bilet, bo wystarczy tylko miasto podać, a tu?

................................ plan metra <-- fota .............................................
- Pomóc Ci? - Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. - Jeśli możesz ... Wyjaśniłem jej całą sytuację w skrócie ... po chwili przyszedł jej chłopak, i razem starali się mi pomóc. Wyjaśnili mi jak mam kupić bilet itp. Ale wzięło im się na rozmowy... (poniżej fotografia zrobiona 20 min. wcześniej - na której widać, że raczej w nastroju do rozmowy nie byłem xD)

........... Fota ................ (muszę zeskanować)

Dziewczyna zaczęła opowiadać, jak dwa lata temu była w Europie (jej chłopak był podczas rozmowy równie podjarany jak ona, a mnie to wszystko nie obchodziło, bo chciałem tylko SPAĆ!)
Starałem się chociaż udawać zainteresowanie, bo w końcu sami zaoferowali mi pomoc, i nie chciałem po prostu powiedzieć "dzięki, to na razie", ale nie mogłem się od nich odczepić, bo szli za mną na peron. [Później zastanawiałem się, czy jak udałoby mi się z nimi bardziej zakolegować, to może przenocowaliby mnie u siebie? coś w stylu "CouchSurfing'u" - ale nie byłem wtedy w stanie nawiązywać nowych znajomości, byłem cholernie zmęczony i wściekły na przebieg całego dnia]


Dojechałem do "Tokyo Eki" !!!!
Teraz którym wyjściem wyjść? zachodnim, czy wschodnim?

Wyszedłem z dworca, i szedłem po prostej (niby wg. mapy) powinienem iść cały czas prosto, aż do ogrodów w pałacu.
Po 10 minutach drogi spotkałem pierwszą osobę, której mogłem się spytać o drogę.
- Przepraszam ! którędy do pałacu cesarskiego? czy to w "tym" kierunku?
- o nie!, to w drugą stronę ! ( i jak tu się nie wkurzyć?)

Jest !! jakoś doszedłem.
Czułem, że na stopach porobiły mi się pęcherzyki, i było mi strasznie gorąco. Nie dałbym rady już chodzić normalnie.
Odkąd doszedłem do pałacu, to cały czas chodziłem na zewnętrznych częściach stopy.
Dwa razy przytuliłem się z chodnikiem, byłem już tak wyczerpany, że chciałem się położyć w mini "parku" obok pałacu - tyle, że tu na 100% policja by mnie zwinęła ;/

(siedząc na tym czymś, nagrałem to, co od dziś będzie moim nocnym koszmarem !!)



Jakoś doszedłem do miejsca, które już kojarzyłem poza parkiem. wiedziałem którędy mam iść, tylko później jak uliczki zaczęły się robić coraz bardziej podobne do siebie, to nie wiedziałem w którą mam skręcić ;/
Na szczęście w Japonii są te automaty z napojami co kilkanaście metrów !!
Znowu zacząłem robić okłady na stopy, i dopiero po jakimś czasie niemal na czworaka byłem w stanie iść dalej.

Jest !!!! Nie wierzę !!! (znalazłem kafejkę)
Dosłownie na czworaka wszedłem po schodach!

- Konbanwa [dobry wieczór] krzyczę jeszcze z klatki schodowej.
- O! Gaijin-san ! [Przykurcz, Ty nigdy nie śpisz? - zaczęło mnie to zastanawiać, bo ten znowu w robocie siedział, a przecież rano też był, i wczoraj w nocy] - Są wolne pokoje?
- Yes!
- chłopie, życie mi ratujesz !! (mówiłem po polsku, ale potem mu przetłumaczyłem na ang., bo dziwną minę zrobił ;D )
Zaczął coś gadać o prysznicu, i w ogóle jakiś rozgadany się zrobił, jakby cały dzień wkuwał angielski i chciał się teraz popisać.
- kupiłem bilet (za pokój ;D ) i dostałem koszyk, żeby wybrać filmy ....
Stara gadka nie pomogła, że nie chce filmów, bo wychylił się jakiś młody łepek, który wykładał filmy, i mówił, że muszę coś wypożyczyć!
A sądząc po jego tatuażach, to raczej spokojny gościu nie był, więc wolałem nie ryzykować :P
Wypożyczyłem znowu 2 amerykańskie badziewia, i 3 tomy mangi "Beck" ("Beck" to Anime naprawdę namieszało mi w życiu, prawdo podobnie, gdybym nie oglądał tej serii, to nie poleciałbym do japonii ;D i w ogóle na kilka innych spraw mam teraz inne podejście)

Podchodzę do kasy, ale przykurczowi coś się nie podoba...
- "Sixu filmu" <- (zapis fonetyczny) bo nie wiedziałem, czy chodzi mu o to, że mogę wypożyczyć do 6 filmów (tak jak dowiedziałem się wczoraj) albo po prostu miałem film porno wypożyczyć.
- ale to mi wystarczy.
- Ale jeszcze taki film (wychylił się z za półki kolega Przykurcza, i trzymał w ręku jakiegoś "pornola" )
- nie mam ochoty dzisiaj na takie filmy
- ale ten jest nowy!! nieugięcie stawia na swoim.
- O! jak nowy, to daj, pewnie nie widziałem =='' (co ta za różnica, czy nowy czy stary? )

Tym razem oprócz słuchawek do komputera, dostałem jeszcze inne gratisy:
Dostałem prezerwatywę, jakiś olejek nawilżający, i dziwną metalową puszeczkę ( ze sztuczną pochwą w środku ;D )


->Więcej info tutaj <-
-> lub tu <-

W końcu !! myślałem, że ten dzień się już nigdy nie skończy!!
Na bilecie, który wyliczał mi te 12 godzin, była godzina 2:23 !! - czyli do 14:20 mam czas, ale coś czuję, że i tak nie wstanę, bo mógłbym spać chyba ze dwie doby !!




Resztę fotek dodam, jak skończę skanowanie.
Nie posiadam skanera, a dalszych fotek nie mam zeskanowanych ;/ i trochę to może potrwać.

20 maj, 2009

Długa droga do Tokyo i tanie „Hotele”.

Zszedłem na śniadanie [babka, której wczoraj płaciłem za pokój kłaniała mi się niemal do samej ziemi (witając mnie)]

Śniadanie było dziwne (pewnie, dlatego, że wliczone w cenę hotelu)

Niby wszystko było porządku, ale „najadłem” się 3 małymi bułeczkami, tzn. może się nie najadłem, ale tak mi zamuliły żołądek, że już mi się jeść nie chciało, a dalej byłem głodny ;/

Wróciłem do pokoju po rzeczy (przy okazji „zakosiłem” herbatkę [tak jak w Osace] )

O.K dzisiaj idę do Tokio ;D

Jest godz. 10 rano, do Tokio jest około 35 Km. Więc dużego problemu nie powinno być. mam baaardzo dużo czasu [może nawet po drodze coś znajdę, przecież nie muszę odrazu dojść do Tokyo ;) ]

Po godzinie drogi (cały czas byłem w Yokohamie) zaczął łapać mnie skurcz w nodze ;/

Mięsień tak się napiął, że miałem problem, żeby ruszyć nogą. Kupiłem puszkę zimnej coli i zrobiłem sobie zimny okład ;D (na szczęście automat z napojami jest zawsze blisko ;D, praktycznie co kilkanaście metrów)

Owinąłem nogę elastycznym bandażem i idę dalej (bo nie będę przecież zmieniał planów z powodu głupiego bólu nogi ^^)

Gdy zrobiłem sobie drugą przerwę, wpadłem na pomysł, aby w zeszycie napisać wielkimi literami „Tokyo” (Przymocowałem zeszyt do plecaka, licząc na to, że ktoś mnie podrzuci ;D)

Po drodze miałem mniej więcej takie widoki ;D

Doszedłem tak do Kawasaki (15 km od Yokohamy), (po drodze raz skręciłem nie w tą stronę, i doszedłem na jakieś zadupie, i później musiałem się wracać) miasto raczej do najładniejszych nie należy, ale chodziłem tylko wzdłuż jednej ulicy.

Rozglądałem się za hotelami (pewnie byłyby tańsze od hoteli w Yokohamie, czy Tokio) bo przecież nie muszę dzisiaj dojść do celu, a może nawet hotele będą na tyle tanie, że będę sobie jeździł do Tokio i do Yokohamy?

Tylko, że Kawasaki okazało się „dziurą” bez żadnego hotelu (nie pytałem żadnych ludzi [może hotele są, ale ja nie widziałem xD])


Zaczęło kropić, i było słychać, że nadciąga niezła burza.

Wszedłem do jakiegoś centrum handlowego, żeby przeczekać ulewę, ale to była strata czasu, bo nc ciekawego tam nie było (a burza przeszła bokiem ;D)

Trochę zmęczony postanowiłem, że do Tokyo podjadę pociągiem, bo nie wiadomo ile czasu zajmie mi szukanie hotelu.

Usiadłem koło dworca, czekałem na pociąg, gdy nagle zauważyłem jak ludzie z pogotowia ratunkowego lecą w kierunku peronu [chyba ktoś zasłabł, albo jakiś wypadek był] Zrobiło się małe zamieszanie, ale zaraz karetki odjechały (dziwne, jestem już tydzień czasu w Japonii, a dopiero pierwszy raz słyszałem syreny pogotowia ratunkowego, w Gdańsku, to kilka razy dziennie słychać, a tu - miasta kilka razy większe, a dopiero pierwszy raz widzę karetkę na syrenie xD)


W końcu dojechałem do Tokio!

W 5 min. Od dworca głównego, doszedłem do ładnego parku (obok pałacu cesarskiego)





[Dobra, najpierw muszę znaleźć hotel, później dopiero będę zwiedzał miasto]

Wyjąłem z plecaka przewodnik z mapkami Tokio, i najpierw zacząłem szukać hoteli polecanych w przewodniku.

Nie miałem ochoty już latać z tymi plecakami, więc pytałem się ludzi o drogę.

[Dosłownie każdy obracał mapki na różne sposoby, i 90% ludzi, mówiła mi, że te mapki są złe!! – dlatego NIEPOLECAM tego przewodnika (już chyba po raz drugi ;P )


Idąc od pałacu cesarskiego doszedłem do Sobotori Dori, następnie doszedłem do skrzyżowania z Hibiya Dori [Dori = ulica], gdzie był „Dai-ichi Hotel Tokyo” (na który zresztą nie byłoby mnie stać ;D)


Kierując się dalej „w dół” powinny być dwa hotele: „Ours Inn Hankyu” i „Shinagawa Prince Hotel”

Doszedłem do drugiego skrzyżowania, gdzie powinny znajdować się oba hotele, ale niczego, co przypominałoby hotel nie widzę ;/

- Sumimasen, „Ours Inn Hankyu” hoteru wa doko desuka? [Przepraszam, gdzie jest hotel „Ours Inn Hankyu”] (pokazałem gościowi w przewodniku, że gdzieś tu powinien być ten hotel)

Chodziliśmy kilka minut (on zaczepiał różne osoby, pytając się o ten hotel), ale ani tego taniego hotelu, ani tego droższego „Shinagawa Prince Hotel” nie było śladu ;/

-O.k poradzę sobie [powiedziałem do gościa, bo nie chciałem mu zawracać głowy]

Kierując się z powrotem w stronę pałacu cesarskiego, idąc ciągle Hibiya Dori, miałem dojść do „Sakura Hotel” (drugi z najtańszych hoteli w przewodniku)

W połowie drogi zaczęło padać (a tu tak jak w Osace, nie ma żadnego miejsca, żeby się schować przed deszczem ;/, nawet sklepu w pobliżu nie było widać)

Schowałem się pod jakimiś wystającymi blachami (koło jakieś budowy) [w sumie dobrze, że trochę popada, nie będzie tak gorąco, i w ogóle przyda mi się chwilka odpoczynku, bo już rąk nie czuje ;/]

(Gdy tak siedziałem, to dwie osoby chciały mi oddać swoje parasolki ;) // "dziwna" jest ta uprzejmość Japończyków ^^)

Doszedłem do Etai Dori (gdzieś niedaleko powinien być sakura hotel) tylko, że „powinien być” nie znaczy, że jest ;/

Łącznie z pomocą 5 osób, nie znalazłem hotelu (znowu słyszałem, że „ten przewodnik jest jakiś dziwny")

Kręciłem się w okolicy, której w ogóle nie miałem na mapkach [może tu coś znajdę, i będzie tańsze, skoro nie mam mapy w przewodniku, to może ta dzielnica jest traktowana bardziej jako „zadupie”? ;D]


[tu jest gorzej niż w Yokohamie ;/] bo tam przynajmniej było widać jakieś hotele, fakt, że były za drogie, albo nie dla obcokrajowców, ale chociaż były, a TU nic ;/

Dobra, niema co narzekać, późno się robi (na szczęście nie zapowiada się, żeby znowu miało padać, czyli w razie czego spokojnie przenocuje na dworzu)

Było już ciemno, mimo wszystko bardzo gorąco (ziemia była bardzo nagrzana) >>od kilkunasto godzinnego chodzenia, moje stopy nadawały się do wymiany ;P (chyba nie muszę opisywać co się z nimi stało) ale już nie mogłem normalnie chodzić, chodziłem na zewnętrznych częściach stopy (bo inaczej nie doszedłbym nigdzie)<<

Kupiłem zimny napój i przyłożyłem do stóp (po dosłownie 3 min. Musiałem kupić kolejną puszkę Coli, żeby „zmienić okład” )


Gdy tak siedziałem, i doprowadzałem stopy do stanu użytku (jakiegokolwiek użytku, bo myślałem już, że na dzień dzisiejszy nie wykonam już żadnego kroku) zobaczyłem znajomo wyglądający napis (ホテル, czyli hoteru)

Sprawdziłem dla pewności w rozmówkach, bo tablica z informacją o tym hotelu była 50 metrów ode mnie!! A na obecną chwilę, to każdy krok jest na wagę złota ;/

Na czworaka doszedłem do automatu z Colą (który miałem zaraz za plecami) i kupiłem trzecią puszkę coli na kolejny „okład”

Dopiero po około 20 minutach zabrałem siły, żeby się wybrać do tego „hotelu” (przez cały czas zastanawiałem się, gdzie może być ten hotel, bo tablica stała jakby przed wejściem do czyjeś klatki schodowej, a nie hotelem. Ulica wyglądała jak np. w Gdańsku-Wrzeszczu, czy na starówce – ciąg sklepów, cukierni [tam akurat zamiast cukierni, były sklepy z płytami, elektroniką i jakieś bary] itp. wszystko było góra 6 piętrowe, i gdzie tu jest ten hotel?)

Na plakacie było napisane: „PC, DVD, Internet, Hoteru” [i niech mi ktoś powie o co tu chodzi ;D]

Strzałka na tablicy pokazywała, że mam wejść do klatki (na początku wyglądało to na zwykłą klatkę schodową – jak w normalnym bloku)

Jednak na pierwszym piętrze było wejście do jakiegoś sklepu (na pierwszy rzut oka, sklep/wypożyczalnia filmowa) [no nic, spytam się kogoś, o co chodzi z tym plakatem, bo i tak wiele wysiłku kosztowało mnie dojście tutaj ;/ ]

- Przepraszam, gdzie tu jest hotel?

- ….. ??? [przygarbiony japoniec] gadał coś po Japońsku ??? …. Tylko z poszczególnych słów wyłapałem, że TO jest „hotel"

- ale jak? Gdzie tu są pokoje? Po ile jest nocleg? I w ogóle o co biega?

Widziałem, że nie ma sensu gadać z nim po angielsku, więc wyjąłem wszystkie rozmówki i zacząłem od nowa.

Wyszło na to, że pokój mogę wziąć na:

90 min. – 1000 Y

5 godz. – 2000 Y

12 godz. – 3000Y

(nie do końca wiedziałem o co chodzi // uwierzcie, byłem kompletnie wyczerpany //, ale chyba nie jest źle ;D)

- Ale jak pokój na 90 min? (byłem tak zmęczony, że nie chciało mi się nad tym zastanawiać) Zresztą nie ważne, ja chce 12 godz. O.k ? są wolne pokoje?

- Tak, powiedz jaki pokój chcesz? (pokazał na plakat nad kasą, na których były zdjęcia różnych pokoi)

1) pokój z krzesłem do masażu

2) pokój z łóżkiem

3) pokój z jakimiś linami (o co tu biega, to wole się nie pytać ;D)

I jeszcze dwa inne pokoje, którym się nawet nie przyglądałem.

- dobra, ale o co chodzi z tym hotelem, gdzie on jest ?

- u góry są pokoje

- a jest prysznic? (nigdy nic nie wiadomo ;D)

- prysznic jest tu na dole (pokazał na pomoszczenie na końcu sali), na prysznic masz 20 min.

- 20 min na prysznic? (czas mi będą mierzyć? po cholerę?)

Coś mi tłumaczył, ale nie rozumiałem

-A jak ze śniadaniem? Jest tu stołówka?

- nie

- a po ile jest godzina Internetu? (pokazałem mu na plakacie, który miał na ścianie [taki sam, jak był na dole])

- Internet jest za darmo

- a gdzie są komputery?

- W pokoju jest komputer, TV i DVD

O! to mi pasuje ;) 12 godzin neta, za 3000Y ;D , tylko nie wiadomo ile będę spał ;/ (coś czuję, że mógłbym teraz spać 3 dni, taki zmęczony jestem;/)

A mogę teraz wziąć prysznic?

- Najpierw musisz kupić bilet (pokazał na maszynę stojącą obok kasy)

Jakoś się połapałem w niej, i kupiłem bilet na 12 godzin. On coś nabazgrał na bilecie, dał mi ręcznik (po raz kolejny przypomniał, że mam 20 min.)

- A mogę zanieść do pokoju plecaki?

- zostaw tutaj, nic Ci nie zginie.

(zabrałem swoje przybory toaletowe, bo nie wiadomo co oni tu mają, bo wszystko wygląda jakoś dziwnie)

Idąc w kierunku łazienki (po między półkami z filmami) zobaczyłem, że 95% to filmy porno, a reszta to Amerykański chłam ;/ [w sumie i tak nic nie chcę oglądać, bo po co czas tracić na oglądanie, lepiej się wyspać i w wolnej chwili napisać rodzicom, że żyje, skoro mam okazje za darmo maila wysłać ;) nie wiadomo, kiedy będzie następna okazja usiąść przy komputerze]

....

Wracając z powrotem jakiś gościu zagadał do mnie, że mogę wypożyczyć 6 filmów i 3 mangi
- wow, aż sześć? (sarkastycznym żartem odpowiedziałem) Dzięki, ale nie chcę filmów.
- Ale są za darmo!

Poszedłem po swoje rzeczy, i chciałem już iść do pokoju, ale okazało się, że MUSZĘ wypożyczyć jakiś film!
No dobra, niech wam będzie. Podszedłem do półki z Amerykańskimi filmami (o! "Godziny szczytu 3" - to już wyszło na DVD? ) i wracam się do kasy.
"Przykurcz" coś marudził, że muszę film porno też wypożyczyć, ale nie gadał dobrze po angielsku (tak jak ja zresztą) - i chyba nie czuł się za pewnie, bo dał za wygraną.

Mój "pokój" wyglądał tak:
Pomieszczenie miało może ze 200 - 220 cm długości (na 100% nie więcej) i do 90 cm szerokości (było łóżko, które nie miało więcej niż 70 cm szerokości - może nawet tych 70 nie miało - i wolnej przestrzeni między łóżkiem a ścianą też nie było więcej niż 20 cm, bo mój plecak z ciuchami nie zmieścił się w tej wolnej przestrzeni, i "wisiał w powietrzu" oparty o ścianę, i zajmując trochę miejsca na łóżku ;/)
Ale za to miałem komputer z dostępem do neta! + DVD i telewizor - ale telewizor był tak wielki, że nie mam pojęcia jak oni go tu wcisnęli! (te pokoje chyba były robione pod wymiar tych telewizorów ;D bo zajmowały niemalże całą szerokość pokoju - dosłownie po kilka milimetrów zostawało luzu z każdej strony przy ścianie )

Tego dnia maksymalnie 40 min siedziałem przy kompie, bo już nie miałem siły na nic ;]


"luźne" zdjęcia Tokyo - podczas poszukiwań ;)