Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

26 września, 2009

Tokio Tower

Obudziłem się 40 min przed czasem (zdania pokoju)
Może zejdę 20 min przed czasem i wezmę szybki prysznic? A przez te 20 min skorzystam z internetu.

Schodzę na dół i kogo widzę przy kasie?
Przykurcz wita mnie ukłonem ;)
Oddaję film i pytam się czy mogę wziąć szybki prysznic
- Nie! (coś tłumaczył po japońsku z małą domieszką angielskiego, i mogłem zrozumieć tylko tyle, że wczoraj wykorzystałem swoje 20 min na prysznic ;/ )

No trudno, do "pokoju" też mi się nie opłaca wracać na te kilka minut, więc wyszedłem szybciej.
Wychodząc z budynku czułem na sobie wzrok wszystkich przechodniów - nawet się nie krępowali (jak to wszyscy japończycy do tej pory) powiedziałbym, że nawet "na chama" się przyglądali. (Tak! gaijin przyjechał japońskie porno oglądać! z resztą, co mnie obchodzi co sobie myślą ... ;D)

Wszystkie sklepy dookoła były zamknięte. [co dziś "niedziela" czy jak?]
Na szczęście spożywcze typu "Lawson", "Am PM" czy "Family Mart" były otwarte [w Tokijskich "Family Mart" przy kasach (tak jak u nas na stacjach CPN) sprzedawali dobre kawałki kurczaka ;D. prawie takie same jak w K.F.C - tylko trochę tańsze ;D i co ważne, mieli najlepsze pieczywo, bo w innych sklepach to różnie bywało]

Bez problemu doszedłem do pałacu cesarskiego, starając się jak najdokładniej zapamiętać trasę, w razie jakbym dzisiaj nie też znalazł żadnego hotelu ;]



No!, to dzisiaj zwiedzę Tokio Tower, stąd dobrze widać wieżę, więc tylko "prosto" będę szedł, a potem się wrócę.
Niestety dojście do wieży nie było takie "Proste" - tzn. dojść owszem było łatwo, przecież wiedziałem mniej więcej gdzie jest ta wieża, bo widziałem ją od samego początku, tylko czasami bloki przysłaniały.
Ale problem był z dojściem "po linii prostej" bo albo jakaś mała świątynia była po drodze, albo trzeba było skręcić.
Doszedłem do parku z widokiem na "TT" [O rany!!!!!!! gorzej już chyba być nie może !!]
Kiedyś ściągnąłem fotki Tokyo, i wyglądają one tak :


A to co ja zastałem w tym parku .... Jak na razie, to jest najbrzydsze miejsce jakie widziałem w japonii.
Pełno papierów porozrzucanych, jakieś liście nie zagrabione, ławki popisane i brudne. (może wydawać się dziwne, bo u nas w kraju to normalne ;P, ale w Japonii na ogół jest BARDZO czysto)
Szybko przeszedłem przez ten park i doszedłem do stóp wieży.
I kolejne rozczarowanie!!
Nie dość, że musiałem po schodach do góry wejść (cały czas ze swoim bagażem chodziłem) to jeszcze okazało się, że nie było warto tu przychodzić.
Obok wieży nie ma żadnej wolnej przestrzeni, tylko jakieś parkingi. Obok jakiś /ogród?/ - nawet nie mam pojęcia, bo zamknięte to coś było. Ale i tak wszystko wyglądało jakoś mało estetycznie ;/

.......Fotki Tokio Tower ....... (muszę zeskanować więcej fotek)




Nie siedziałem tam nawet 30 minut.
Lepiej poszukam jakiegoś hotelu, później po mieście polatam ;]
Niedaleko "TT" był jeden hotel, ale nawet nie będę zaglądał, bo na pewno ceny są kosmiczne.

Jakieś 40 min drogi od wierzy znalazłem jakiś w miarę tanio wyglądający hotel.
[Ale to przecież Tokio, pewnie będzie droższy niż na to wygląda] więc w rozmówkach w razie czego zaznaczyłem sobie, że mam tylko 7.800 Y na hotel.
Wszedłem do środka (buty musiałem zostawić przy wejściu, co już mi mówiło, że tanio nie będzie)
- Dzień dobry, czy są wolne pokoje?
- Tak, ale ma pan rezerwację? jeśli nie, to najtańszy pokój kosztuje 9.700 Y
- Ile? (przecież ten hotel wygląda gorzej, niż ten co znalazłem w Osace! no ale cóż ... końcu to Tokio) gomen nasai Temoto ni 7.800 en ga arimasu - coś w stylu - [Przepraszam, ale mam przy sobie tylko 7.800 jenów]
Później znalazłem jeszcze jeden hotel - standardowo chyba gorszy od tamtego, ale w podobnej cenie ;/ [no to chyba czeka mnie kolejna noc w porno kafejce]
Mam jeszcze trochę czasu, to rozejrzę się po okolicy ;]

Zaczęło się robić ciemno, więc wyjąłem przewodnik i do pierwszej lepszej osoby podszedłem
- Gomen nasai, Kokyo wa doko desuka? - Przepraszam, gdzie jest pałac cesarski?
Mężczyzna wziął przewodnik do ręki, obrócił mapkę kilka razy, i z zakłopotaniem na twarzy powiedział "Wakarimasen" - [nie wiem / nie rozumiem]
Chyba zrobiło mu się głupio, bo nie wiedział gdzie znajduje się pałac cesarski (wg. mnie najważniejsza rzecz w Tokio - dla Japończyków) i sam zaczął zaczepiać innych ludzi, którzy jak się okazało też nie wiedzieli, w którą stronę powinienem się udać.
- O, tam jest posterunek policji, tam się zapytaj!
Policjant wskazał mi jakiś kierunek, i szedłem tak dobre 20 min.
Ale zobaczyłem inny "posterunek" policji (takie małe budki nazwane "posterunkiem" znajdowały się często koło dużych skrzyżowań ;] )
- Dzień dobry, gdzie znajduje się pałac cesarski?
Policjant popatrzył na wszystkie mapki w przewodniku
- to są jakieś złe mapy! - i sam narysował mi mapkę.
Okazało się, że szedłem w złym kierunku. (nie wiem jakim cudem, bo cały czas starałem się iść tak, jak wcześniej mi powiedzieli)

Idę z według nowej mapy, i niby wszystko się zgadza.
Minąłem duże skrzyżowanie, po lewej był mały park, za tym parkiem na skrzyżowaniu w prawo, i cały czas prosto ....
Doszedłem do czegoś, co wyglądało jak ten pałac cesarski, tylko z innej strony, bo nie było widać tych "znajomych" budynków, i w ogóle, mur otaczający wszystko był inny. był zaraz przy chodniku, i wznosił się na wysokość około drugiego piętra.
No nic, przejdę dookoła, aż znajdę znajome miejsce ...
Szedłem dobre 40 min. i zobaczyłem z daleka znany mi budynek z wielką reklamą samsunga na górze - tylko, że ten budynek "poznałem" dzisiaj około 3 godzin temu!! - czyli wyszło na to, że jakieś kółko zrobiłem ;/

- Sumimasen, Sotobori dori doko desuka? - przepraszam, gdzie jest ulica Sotobori? pytam się jakiegoś policjanta, co stróżował obok tego ... pałacu cesarskiego? - zaczynałem już wątpić w to, że to coś za ogrodzeniem, to pałac cesarski jakiego szukam
- Policjant powiedział, że to nie ta mapka, i potwierdził moje obawy - to nie ten pałac.
Żeby trafić "tu" (pokazał na mapkę) to najlepiej jechać metrem, i wysiąść na "Tokyo Eki Station" (czyli głównym dworcu w Tkio)
- A jak dojść na pieszo? w którym kierunku mam iść?
Trochę się zdziwił, ale pokazał mi kierunek - przy czym mówił coś w stylu "to daleko, około 90 min drogi"
Dostałem narysowaną mapkę i ruszyłem w dobrym -mam nadzieję - kierunku.
Mur po prawej stronie chodnika ciągną się jakby w nieskończoność (ciekawe co tam jest za murem?) I jak były jakieś schody, prowadzące na drugą stronę ulicy, to wchodziłem, żeby z góry chociaż coś dojrzeć, ale nie udało mi się to ani razu.

Musiałem sobie zrobić chwilę przerwy, bo już nie miałem siły. Usiadłem na chodniku i oparłem się o ten cholernie długi mur.
Ale nie posiedziałem nawet 15 min, bo zauważyłem dwóch policjantów idących w moją stronę, i jakieś przeczucie powiedziało mi, że to nie jest taki sobie patrol, tylko idą mnie "przegonić" (na murze były zainstalowane kamery, i to dosłownie co jakieś 100 metrów)
Szybko wyjąłem przewodnik i rozmówki, i udawałem że czegoś szukam.
- Przepraszam - powiedział jeden z policjantów. Tu nie można siedzieć.
- ale ja chciałem tylko coś sprawdzić ...
- To proszę przejść gdzie indziej, tutaj nie można się zatrzymywać! (z tego co zrozumiałem, bo oczywiście mógł mi powiedzieć co innego, bo jak zwykle słabo po angielsku mówili)
A dokąd w ogóle idziesz? - zapytał drugi.
- szukam pałacu cesarskiego, bo stamtąd wiem jak trafić do swojego hotelu.
- A jaki to hotel? (przez chwile myślałem, ze zawiną mnie na komisariat, że jestem gaijinem, który nie ma "stałego hotelu" i poniekąd "bezprawnie" tu jestem, - bo ten policjant zaczął się dopytywać wszystkiego)
_ nie, wszystko ok. Idę do "Sakura Hotel" (pokazałem na mapie zaznaczony hotel, którego wczoraj szukałem i nigdzie go nie było) i przed chwilą dowiedziałem się jak mam dojść do Sotobori Dori, nawet policjant narysował mi mapkę! (pokazałem im tą mapkę, którą dostałem niedawno)
- No dobra, ale wstawaj. nie można tu siedzieć ... i szedłem z nimi aż do końca tego czegoś za murem.

Wpadłem do pierwszego sklepu jaki był po drodze.
Kupiłem dwie butelki 2 litrowego napoju, ale pierwszą wypiłem od razu po wyjściu ze sklepu!

Doszedłem do miejsca, skąd było widać Tokio Tower, tyle że "TT" było po drugiej stronie jakieś rzeki/dopływu - czy co tao tam było... (przecież ja wcześniej po żadnych mostach nie chodziłem,
jak ja to zrobiłem? aż tak się nachodziłem, że ominąłem to jakoś? - bo wszystko wychodziło na to, że pałac cesarski jest po linii prostej za wieżą, czyli 2x taka odległość jak stąd do wieży ;/ )

(zdjęcie z Wikipedii - widok na Pałac cesarski. a do Tokio Tower trzeba by było iść daleko w lewą stronę ;D wzdłuż tej ulicy, którą widać na zdjęciu)

Przeszedłem przez most, i już miałem "zaplanowaną" trasę (o ile mogłem sobie cokolwiek zaplanować) ale ...
Wypity napój chyba miał mi za złe, ze cały na raz został wypity ;P ...

Publiczne toalety, chyba po 22:00 są zamykane, bo tylko na takie trafiłem.
Próbowałem poszukać jakiegoś parku, lub czegoś podobnego, ale w Tokio o takie miejsca ciężko ...
Chodziłem obok głównych ulic, i nie było nikogo, żeby się spytać, gdzie tu publiczne toalety są! (Jak usłyszycie kiedyś w TV "Tokyo - miasto, które nigdy nie śpi" - to nie wierzcie w te słowa!! -tej nocy, chyba wszyscy jednak poszli spać, bo na ulicach żywej duszy nie było. tylko i tak mi to nie pomagało, bo co chwile kamery na słupach ;/ a za załatwianie się w miejscu publicznym nie chcę być zgarnięty)
Jakoś ten problem zażegnałem w parku za publicznymi toaletami :D - były zamknięte, więc jakby co, miałbym wymówkę.

Stopy znowu odczuły gorąco, jaki bije od ziemi! więc postanowiłem, że przejadę się metrem, byle tylko dojechać na miejsce! (przypomnę tylko, że każdy jen się dla mnie liczył ;P i nie miałem więcej niż 5 000 Y na dobę - a taki bilet za około 180 jenów, to już wydatek zupełnie niepotrzebny ;P )
Doszedłem na dworzec, gdzie o dziwo było pełno ludzi... (nie rozumiem czemu w "tamtym" miejscu nie było nikogo, a tu jest pełno ludzi o.O?, ale nie ważne ..)
Tylko jak tu teraz bilet kupić? Na wycieczki pociągami jest dużo łatwiej kupić bilet, bo wystarczy tylko miasto podać, a tu?

................................ plan metra <-- fota ............................................. - Pomóc Ci? - Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. - Jeśli możesz ... Wyjaśniłem jej całą sytuację w skrócie ... po chwili przyszedł jej chłopak, i razem starali się mi pomóc. Wyjaśnili mi jak mam kupić bilet itp. Ale wzięło im się na rozmowy... (poniżej fotografia zrobiona 20 min. wcześniej - na której widać, że raczej w nastroju do rozmowy nie byłem xD)

........... Fota ................ (muszę zeskanować)

Dziewczyna zaczęła opowiadać, jak dwa lata temu była w Europie (jej chłopak był podczas rozmowy równie podjarany jak ona, a mnie to wszystko nie obchodziło, bo chciałem tylko SPAĆ!)
Starałem się chociaż udawać zainteresowanie, bo w końcu sami zaoferowali mi pomoc, i nie chciałem po prostu powiedzieć "dzięki, to na razie", ale nie mogłem się od nich odczepić, bo szli za mną na peron. [Później zastanawiałem się, czy jak udałoby mi się z nimi bardziej zakolegować, to może przenocowaliby mnie u siebie? coś w stylu "CouchSurfing'u" - ale nie byłem wtedy w stanie nawiązywać nowych znajomości, byłem cholernie zmęczony i wściekły na przebieg całego dnia]


Dojechałem do "Tokyo Eki" !!!!
Teraz którym wyjściem wyjść? zachodnim, czy wschodnim?

Wyszedłem z dworca, i szedłem po prostej (niby wg. mapy) powinienem iść cały czas prosto, aż do ogrodów w pałacu.
Po 10 minutach drogi spotkałem pierwszą osobę, której mogłem się spytać o drogę.
- Przepraszam ! którędy do pałacu cesarskiego? czy to w "tym" kierunku?
- o nie!, to w drugą stronę ! ( i jak tu się nie wkurzyć?)

Jest !! jakoś doszedłem.
Czułem, że na stopach porobiły mi się pęcherzyki, i było mi strasznie gorąco. Nie dałbym rady już chodzić normalnie.
Odkąd doszedłem do pałacu, to cały czas chodziłem na zewnętrznych częściach stopy.
Dwa razy przytuliłem się z chodnikiem, byłem już tak wyczerpany, że chciałem się położyć w mini "parku" obok pałacu - tyle, że tu na 100% policja by mnie zwinęła ;/

(siedząc na tym czymś, nagrałem to, co od dziś będzie moim nocnym koszmarem !!)



Jakoś doszedłem do miejsca, które już kojarzyłem poza parkiem. wiedziałem którędy mam iść, tylko później jak uliczki zaczęły się robić coraz bardziej podobne do siebie, to nie wiedziałem w którą mam skręcić ;/
Na szczęście w Japonii są te automaty z napojami co kilkanaście metrów !!
Znowu zacząłem robić okłady na stopy, i dopiero po jakimś czasie niemal na czworaka byłem w stanie iść dalej.

Jest !!!! Nie wierzę !!! (znalazłem kafejkę)
Dosłownie na czworaka wszedłem po schodach!

- Konbanwa [dobry wieczór] krzyczę jeszcze z klatki schodowej.
- O! Gaijin-san ! [Przykurcz, Ty nigdy nie śpisz? - zaczęło mnie to zastanawiać, bo ten znowu w robocie siedział, a przecież rano też był, i wczoraj w nocy] - Są wolne pokoje?
- Yes!
- chłopie, życie mi ratujesz !! (mówiłem po polsku, ale potem mu przetłumaczyłem na ang., bo dziwną minę zrobił ;D )
Zaczął coś gadać o prysznicu, i w ogóle jakiś rozgadany się zrobił, jakby cały dzień wkuwał angielski i chciał się teraz popisać.
- kupiłem bilet (za pokój ;D ) i dostałem koszyk, żeby wybrać filmy ....
Stara gadka nie pomogła, że nie chce filmów, bo wychylił się jakiś młody łepek, który wykładał filmy, i mówił, że muszę coś wypożyczyć!
A sądząc po jego tatuażach, to raczej spokojny gościu nie był, więc wolałem nie ryzykować :P
Wypożyczyłem znowu 2 amerykańskie badziewia, i 3 tomy mangi "Beck" ("Beck" to Anime naprawdę namieszało mi w życiu, prawdo podobnie, gdybym nie oglądał tej serii, to nie poleciałbym do japonii ;D i w ogóle na kilka innych spraw mam teraz inne podejście)

Podchodzę do kasy, ale przykurczowi coś się nie podoba...
- "Sixu filmu" <- (zapis fonetyczny) bo nie wiedziałem, czy chodzi mu o to, że mogę wypożyczyć do 6 filmów (tak jak dowiedziałem się wczoraj) albo po prostu miałem film porno wypożyczyć.
- ale to mi wystarczy.
- Ale jeszcze taki film (wychylił się z za półki kolega Przykurcza, i trzymał w ręku jakiegoś "pornola" )
- nie mam ochoty dzisiaj na takie filmy
- ale ten jest nowy!! nieugięcie stawia na swoim.
- O! jak nowy, to daj, pewnie nie widziałem =='' (co ta za różnica, czy nowy czy stary? )

Tym razem oprócz słuchawek do komputera, dostałem jeszcze inne gratisy:
Dostałem prezerwatywę, jakiś olejek nawilżający, i dziwną metalową puszeczkę ( ze sztuczną pochwą w środku ;D )


->Więcej info tutaj <-
-> lub tu <-

W końcu !! myślałem, że ten dzień się już nigdy nie skończy!!
Na bilecie, który wyliczał mi te 12 godzin, była godzina 2:23 !! - czyli do 14:20 mam czas, ale coś czuję, że i tak nie wstanę, bo mógłbym spać chyba ze dwie doby !!




Resztę fotek dodam, jak skończę skanowanie.
Nie posiadam skanera, a dalszych fotek nie mam zeskanowanych ;/ i trochę to może potrwać.