Po prawie bezsennej nocy myślałem, że zaspałem na śniadanie, ale na mp3 była godzina 8:00 [głupi ma zawsze szczęście;)], ale teraz jak zejść na to śniadanie? Japończycy przecież mają swoje dziwne zasady [aż dziwne, że w pokoju nie było kilku par kapci (kapcie do chodzenia po pokoju, kapcie do łazienki, i kto wie do czego tam jeszcze ;D)]
Na śniadanie wybrałem zły strój, bo zszedłem w Yukacie ;D [ to ta "pizamka" z filmiku]
Już na schodach dostałem opieprz od recepcjonisty, bo nie dość, że w Yukacie (tej "piżamce") wyszedłem, to w dodatku miałem na sobie kapcie "pokojowe", co było gorsze od tej całej piżamki ;D
Ubrałem szybko coś normalnego i zbiegłem na dół, oprócz mnie, było jeszcze 3 gości hotelowych, 2 młodych chłopaków przy jednym stoliku, i jeden starszy gościu przy innym stoliku na drugim końcu sali.
Przy „szwedzkim stole” ciężko było się zdecydować na coś, tym bardziej, że japońskie śniadanie, w ogóle jedzenie japońskie można by powiedzieć, że widzę pierwszy raz na oczy.
O.K pomyślałem, drogą prób i błędów będę próbował czegoś, najwyżej zapamiętam, żeby innym razem tego nie brać ;)
Siedząc już przy stoliku czułem na sobie spojrzenia wszystkich gości, ale co mi tam ;D z małą wpadką skończyłem śniadanie, i szybko poleciałem się pakować, bo o 10:00 muszę oddać klucz od pokoju.
Szybko się spakowałem, wziąłem szybki zimny prysznic, ubrałem się na sportowo ;D [W strój reprezentacyjny Japonii, z małą „poprawką”, bo z tyłu na koszulce nad numerem było moje nazwisko ;D]
XXXXXXXXXXX Fotka ( gdzieś się zapodziała, moze sie znajdzie kiedys ;P ) XXXXXXXX
Tuż przed wyjściem, gdy rozglądałem się po pokoju żeby mieć pewność, że niczego nie zostawiłem, wpadłem na pomysł, żeby zbierać hotelowe herbatki ;D, koło czajnika leżała jedna torebka herbaty, w ładnym opakowaniu ;D [ciekawe ile zdoła mi się zebrać różnych saszetek ;> ?]


Ledwo wyszedłem na ulice, a już poczułem się zmęczony! Było chyba goręcej niż przez minione dwa dni ;/
Po krótkim spacerku doszedłem do stacji metra, [Pewnie metrem do Nara nie dojadę, ale na pewno dużo ludzi będzie tędy chodzić, pewnie ktoś mi pomoże]
Zrzuciłem plecaki w kąt, i usiadłem na schodach z rozłożoną mapą. Próbowałem znaleźć swoje miejsce położenia, ale niestety na mapie nie było zaznaczonych ani Nakanoshimy, ani Umedy. I w ogóle nic nie kumałem z niej, ludzie przechodzili, ale nawet nie spojrzeli w moją stronę ;/
Czas samemu się spytać o drogę ;) [Bingo! Pierwsza lepsza osoba jaką zaczepiłem, od razu stara się pomóc! ]
- Dokąd jedziesz ?
- Do Nara ;]
- O! Nara ? [i coś tam mówił o tym mieście, ale nie zrozumiałem ;P mój „IngRisz” jest tak słaby, że wolałem już nie wdawać się w rozmowę, tym bardziej, że chłopakowi się chyba trochę śpieszyło]
Dowiedziałem się tylko, że musze stąd nie dojadę do Nara [tak jak myślałem, metrem nie dojadę;) ]
Gościu nasmarował mi szybko na mapie nazwy kolei i autobusów, z przybliżonymi cenami biletów do Nara.
Na pożegnanie usłyszałem już dobrze znane mi „Gambatte”

Usiadłem jeszcze na schodach, bo nie śpieszyło mi się za bardzo, ból pleców i ramion po dwudniowym spacerku dawał już się we znaki.
Posiedziałem tak może z pół godziny, może 40 minut i podszedł do mnie mężczyzna, który był na spacerze ze swoim pieskiem [jakiś dziwny był ten piesek, ale ładny ;D wyglądał jak mała miotełka, czy mop, z wielką czerwoną kokardą]
Jakoś udało mi się wytłumaczyć wszystko, co, gdzie jak i po co ? :D
I facet zaproponował, że pokaże mi drogę. Szliśmy około 15 minut, i w końcu jest JR Line stadion
- Potrafisz kupować bilet ? [lub coś w tym stylu]
- Nie wiem [niby w czym problem ;D jakoś z lotniska udało mi się wyjechać, a nie wiedziałem gdzie chce jechać, tu przynajmniej znam swój punkt docelowy ;] ]
Facet wziął „mopsika” na ręce, i podszedł do podobnego stwora, co był na lotnisku, i pluł biletami ;D
Wytłumaczył mi jak to działa, i powiedział, żebym kupił sobie bilet, a On zobaczy, czy dobrze kupuje, (oczywiście bez pomocy bym nie kupił ;P) ale co się dziwić skoro to tak wygląda





[ Niektóre zdjęcia mam z internetu, umieszczam je tylko po to, żeby był jako taki wgląd jak to wyglądało ! ]
- Bai bai
- Domo Arigato,Sayonara - powiedziałem kłaniając się, żeby okazać należny szacunek dla starszych.
- Doo itashimashite[nie ma za co]
- Bai Bai „mopsik” mężczyzna uśmiechnął się, że się żegnam z pieskiem, tylko ciekawe, czy wiedział co oznacza „Mopsik” ;> ?


Ta maszyna połyka bilet z jednej strony, pozwala mi przejść, po czym "wydala" go z drugiej strony ;D, Ja się chyba brzydziłem, bo nie odebrałem biletu ==’’
- Stop! Halo! Chotto matte kudasai[Proszę chwilę zaczekać] i jeszcze kilka innych okrzyków na raz !
- Doo shita?[co się stało ? o co chodzi? - coś w tym stylu] naglę widzę, że kilka osób leci w moją stronę, po czym jedna babcia daje mi mój „wydalony” bilet, którego zapomniałem odebrać potworowi. [co śmieszniejsze, cały czas widziałem tych ludzi, widziałem, że mi się przyglądają, jakby wiedzieli, że zapomnę odebrać bilet, i nie zdążyłem odejść na 10 kroków, a już wszystkich miałem na „na wyciągnięcie ręki”]
- Gomen nasai, Sumimasen, Arigato gozaimasu. Kłaniałem Siudo dokoła, i przepraszałem i dziękowałem z małym zakłopotaniem [Przyznaję, takie sceny zachowania widziałem w Anmie ;P , ale podziałało, i to się liczy]
Wszedłem na pierwszy lepszy peron, a tam na tablicach informacyjnych znalazłem napis „Nara” [to nie fotka z tej sytuacji, ale wyglądało tak samo, tylko inne miasta były napisane, raz napisane „krzaczkami” i po chwili „normalnie” napisane]
Tylko był mały problem, jest godzina 12:30, a na tej tablicy informacyjnej jest napisane, że ten pociąg do Nara jest o 17:00 !!

- mam tu siedzieć tyle czasu !? wole nie ryzykować, i nie wychodzić, bo jeszcze biletu nie odzyskam z powrotem, a kupować nowego nie mam zamiaru [nie zapisałem sobie nigdzie, ale coś koło 800 Y = 16 zł. kosztował, jak na moje zasoby w portwelu, to bardzo dużo!]
podjechał jakiś pociąg, ale nie zwracałem uwagi na niego, mój ma być dopiero za 4 godziny, ledwo usłyszałem (… coś tam …. Nara) szybko zdjąłem słuchawki z uszów i spytałem się siedzącej obok kobiety, czy ten pociąg jedzie do Nara ? [no, może wyglądało to bardziej komicznie, bo tylko pokazałem palcem na pociąg, i spytałem się „Nara?” , babka na początku nie wiedziała, że się jej pytam, nagle załapała, i przytaknęła głową]
Z ławki wrzuciłem mniejszy plecak do pociągu, chwyciłem za duży plecak i ledwo zdążyłem wbiec do środka, bo drzwi już się zamykały. [a jakbym nie zdążył? I bym pozbawił się mniejszego plecaka ? – w pociągu mnie na myślenie wzięło ;D ]
Na szczęście jak wrzucałem ten plecak do pociągu to nie musiałem się obawać, że w kogoś nim rzucę, bo pociąg był prawie pusty, co widać na filmiku ->
Już na schodach dostałem opieprz od recepcjonisty, bo nie dość, że w Yukacie (tej "piżamce") wyszedłem, to w dodatku miałem na sobie kapcie "pokojowe", co było gorsze od tej całej piżamki ;D
Przy „szwedzkim stole” ciężko było się zdecydować na coś, tym bardziej, że japońskie śniadanie, w ogóle jedzenie japońskie można by powiedzieć, że widzę pierwszy raz na oczy.
O.K pomyślałem, drogą prób i błędów będę próbował czegoś, najwyżej zapamiętam, żeby innym razem tego nie brać ;)
Siedząc już przy stoliku czułem na sobie spojrzenia wszystkich gości, ale co mi tam ;D z małą wpadką skończyłem śniadanie, i szybko poleciałem się pakować, bo o 10:00 muszę oddać klucz od pokoju.
Szybko się spakowałem, wziąłem szybki zimny prysznic, ubrałem się na sportowo ;D [W strój reprezentacyjny Japonii, z małą „poprawką”, bo z tyłu na koszulce nad numerem było moje nazwisko ;D]
XXXXXXXXXXX Fotka ( gdzieś się zapodziała, moze sie znajdzie kiedys ;P ) XXXXXXXX
Tuż przed wyjściem, gdy rozglądałem się po pokoju żeby mieć pewność, że niczego nie zostawiłem, wpadłem na pomysł, żeby zbierać hotelowe herbatki ;D, koło czajnika leżała jedna torebka herbaty, w ładnym opakowaniu ;D [ciekawe ile zdoła mi się zebrać różnych saszetek ;> ?]
Ledwo wyszedłem na ulice, a już poczułem się zmęczony! Było chyba goręcej niż przez minione dwa dni ;/
Po krótkim spacerku doszedłem do stacji metra, [Pewnie metrem do Nara nie dojadę, ale na pewno dużo ludzi będzie tędy chodzić, pewnie ktoś mi pomoże]
Zrzuciłem plecaki w kąt, i usiadłem na schodach z rozłożoną mapą. Próbowałem znaleźć swoje miejsce położenia, ale niestety na mapie nie było zaznaczonych ani Nakanoshimy, ani Umedy. I w ogóle nic nie kumałem z niej, ludzie przechodzili, ale nawet nie spojrzeli w moją stronę ;/
Czas samemu się spytać o drogę ;) [Bingo! Pierwsza lepsza osoba jaką zaczepiłem, od razu stara się pomóc! ]
- Dokąd jedziesz ?
- Do Nara ;]
- O! Nara ? [i coś tam mówił o tym mieście, ale nie zrozumiałem ;P mój „IngRisz” jest tak słaby, że wolałem już nie wdawać się w rozmowę, tym bardziej, że chłopakowi się chyba trochę śpieszyło]
Dowiedziałem się tylko, że musze stąd nie dojadę do Nara [tak jak myślałem, metrem nie dojadę;) ]
Gościu nasmarował mi szybko na mapie nazwy kolei i autobusów, z przybliżonymi cenami biletów do Nara.
Na pożegnanie usłyszałem już dobrze znane mi „Gambatte”
Usiadłem jeszcze na schodach, bo nie śpieszyło mi się za bardzo, ból pleców i ramion po dwudniowym spacerku dawał już się we znaki.
Posiedziałem tak może z pół godziny, może 40 minut i podszedł do mnie mężczyzna, który był na spacerze ze swoim pieskiem [jakiś dziwny był ten piesek, ale ładny ;D wyglądał jak mała miotełka, czy mop, z wielką czerwoną kokardą]
Jakoś udało mi się wytłumaczyć wszystko, co, gdzie jak i po co ? :D
I facet zaproponował, że pokaże mi drogę. Szliśmy około 15 minut, i w końcu jest JR Line stadion
- Potrafisz kupować bilet ? [lub coś w tym stylu]
- Nie wiem [niby w czym problem ;D jakoś z lotniska udało mi się wyjechać, a nie wiedziałem gdzie chce jechać, tu przynajmniej znam swój punkt docelowy ;] ]
Facet wziął „mopsika” na ręce, i podszedł do podobnego stwora, co był na lotnisku, i pluł biletami ;D
Wytłumaczył mi jak to działa, i powiedział, żebym kupił sobie bilet, a On zobaczy, czy dobrze kupuje, (oczywiście bez pomocy bym nie kupił ;P) ale co się dziwić skoro to tak wygląda





- Bai bai
- Domo Arigato,
- Doo itashimashite
- Bai Bai „mopsik” mężczyzna uśmiechnął się, że się żegnam z pieskiem, tylko ciekawe, czy wiedział co oznacza „Mopsik” ;> ?


Ta maszyna połyka bilet z jednej strony, pozwala mi przejść, po czym "wydala" go z drugiej strony ;D, Ja się chyba brzydziłem, bo nie odebrałem biletu ==’’
- Stop! Halo! Chotto matte kudasai
- Doo shita?
- Gomen nasai, Sumimasen, Arigato gozaimasu. Kłaniałem Siudo dokoła, i przepraszałem i dziękowałem z małym zakłopotaniem [Przyznaję, takie sceny zachowania widziałem w Anmie ;P , ale podziałało, i to się liczy]
Wszedłem na pierwszy lepszy peron, a tam na tablicach informacyjnych znalazłem napis „Nara” [to nie fotka z tej sytuacji, ale wyglądało tak samo, tylko inne miasta były napisane, raz napisane „krzaczkami” i po chwili „normalnie” napisane]
Tylko był mały problem, jest godzina 12:30, a na tej tablicy informacyjnej jest napisane, że ten pociąg do Nara jest o 17:00 !!

podjechał jakiś pociąg, ale nie zwracałem uwagi na niego, mój ma być dopiero za 4 godziny, ledwo usłyszałem (… coś tam …. Nara) szybko zdjąłem słuchawki z uszów i spytałem się siedzącej obok kobiety, czy ten pociąg jedzie do Nara ? [no, może wyglądało to bardziej komicznie, bo tylko pokazałem palcem na pociąg, i spytałem się „Nara?” , babka na początku nie wiedziała, że się jej pytam, nagle załapała, i przytaknęła głową]
Z ławki wrzuciłem mniejszy plecak do pociągu, chwyciłem za duży plecak i ledwo zdążyłem wbiec do środka, bo drzwi już się zamykały. [a jakbym nie zdążył? I bym pozbawił się mniejszego plecaka ? – w pociągu mnie na myślenie wzięło ;D ]
Na szczęście jak wrzucałem ten plecak do pociągu to nie musiałem się obawać, że w kogoś nim rzucę, bo pociąg był prawie pusty, co widać na filmiku ->