Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

26 marca, 2009

10 lipca – Dzień 8 - Yokohama!

Ten widok sprawił, że chciałem pojechać do Yokohamy !

Zdjęcia na dole, to takie, które dawno temu ściągnąłem z neta, (było podpisane, że to niby Tokio) ale gdy zobaczyłem, że to Yokohama, postanowiłem wybrać się właśnie do tego miasta (Nie licząc Kiusiu, które przegrało w rzucie monetą ;) )

Czyżby to był najładniejszy widok w Yokohamie ;> ? czas to sprawdzić na własne oczy ;]

Około godz. 10:30 byłem na dworcu JR-line w Nara (kiedy „wybrałem”, że jadę do Yokohamy) [Tylko czym lepiej pojechać, żeby było tanio? W końcu Yokohama leży kilkaset kilometrów stąd.]
Podchodzę do okienka informacyjnego, ze słownikiem w ręku
- Yokohama made no kippu o kaitai desu. (chciałbym kupić bilet do Yokohamy)
- Do Yokohamy ?
- tak, do Yokohamy!
Kobieta zaprowadziła mnie do centrum obsługi klienta, i załatwiła za mnie wszystko {ale czemu? Na razie chciałem się dowiedzieć o jakiś tani środek lokomocji ;/ )
Mężczyzna już woła ode mnie pieniądze
- 13.500 Y [Co ? Ile!? Nie, nie nie …. Tak to ja nie chcę !]
- Przepraszam, ale ja chciałem najtańszy bilet, Ichiban yasui kippu [ Ichiban yasui = najtańszy, kippu = bilet ]
- Ale to „dobry” bilet, na shinkansen ! [najszybszy pociąg w japonii = pociąg torpeda ;) ]
- ale ja chce zwykły tani bilet, chcę po prostu dojechać do Yokohamy [cała rozmowa zajęła ponad 30 min]
- shinkansenem dojedzie pan do Yokohamy w 2 godziny ! [z Kioto] (no ładnie, czyli będę musiał się jeszcze przesiadać ? a jak się zgubie po drodze i w ogóle do Kioto nie dojadę ?)
- ale ten bilet jest „Takai” (drogi), ja chcę tani bilet !
- O.K poczekaj chwile [zniknął na chwile]
Po kilku minutach, wrócił z biletem za 8.910 Y !! [kurczę dwa dni bym spokojnie posiedział w Nara za tą kasę;/]
- i na tym dojadę już do Yokohamy ? [pytam dla pewności]
- Tak !, tylko w Kioto trzeba „zmienić pociąg”
- Ale już bez dopłaty ? [chciałem być pewny na 100%, bo jednak każdy „grosz” się liczy]

Do Kioto dojechałem bez problemu (30 – 40 minut pociągiem)
- Przepraszam, z którego peronu jedzie pociąg do Yokohamy (tu zdanie na pewno nie wyglądało tak poprawnie, ale ważne, że ludzie rozumieli o co chodzi ;) )
Tak jak domyślałem, wszyscy pokazywali na peron, z którego odjeżdżały shinkanseny ;/
Podszedłem do informacji. [i powiedziałem coś co mogłoby przypominać]
- kupiłem w Nara bilet do Yokohamy, skąd odjeżdża „ten” pociąg ? [pokazałem bilet, bo nic z napisanych na nim krzaczków nie mogłem rozszyfrować]
- Musi pan dokupić bilet [że jak !? to mnie wykołowali w Nara !! ]
- ale w Nara, powiedzieli mi, że dojadę na tym bilecie do Yokohamy ! [próbowałem wytłumaczyć wszystko od początku, ale mój angielski był tak kulawy, że musiałem zrobić sobie chwilę „przerwy” i odszedłem od okienka]
Po chwili zatrzymał mnie jeden z pracowników, „pilnujących” na dworcu (nie wiem czego ;P)
- i co, wyjaśniło się coś ?
- Nie ! [próbowałem ukryć złość, bo chodziłem w kółko już od jakiegoś czasu]
Wreszcie wpadłem na „genialny” pomysł, usiadłem na środku tunelu !! [może teraz ktoś mi pomoże ?] [usiadłem na samym środku (około 10 m od bramek), tak że ludzie idący do środkowych bramek, musieli mnie omijać ]
Żeby nie siedzieć na marne, rozłożyłem dookoła siebie wszystkie rozmówki, zeszyty i mapę [właściwie mapa była dla zmyły ;P, chciałem pokazać w ten sposób swoje zakłopotanie itp. ]
Siedziałem dobre „kilka dzieci” minut, ale nikt nie był skory do pomocy ;/
Tylko ochrona zaczęła mi się bardziej przyglądać [no tak, jestem terrorystą, dlatego rozłożyłem się na samym środku ;P a w plecakach mam bombę !]
Jeden z ochroniarzy podszedł do mnie
- Przepraszam (oczywiście kłaniał się ! ) coś się stało ?
Powiedziałem wszystko od początku …
- rozumiem, ale nie możesz tu tak siedzieć, proszę podejść do informacji.
- już byłem, ale ok.

W końcu przetłumaczyłem już sobie gotowe pytania i ewentualne odpowiedzi (część po Angielsku i część po Japońsku)
Chce przejść do informacji, ale coś jest nie tak ! [włożyłem bilet do bramki, a ta zamiast otworzyć drzwiczki, zaczyna wyć !] [i jak ja teraz na wstecznym, z tymi plecakami mam wyjść ?]
Przybiegli ochroniarze [ na jednego, biednego gaijina przybiegło aż 4 ochroniarzy ;D]
- na tym bilecie nie możesz przejść na drugą stronę, ten bilet jest „zbyt tani” [to jakim cudem już byłem w tamtym okienku informacyjnym, który znajduje się po „tamtej stronie” ?]
[na to pytanie nie potrafili mi odpowiedzieć sami Japończycy pracujący na dworcu]
A jestem pewny, że to było tamto okienko, do którego teraz szedłem!
[Ochrona przepuściła mnie przejściem dla tych, którzy mają JR-pass, i po raz kolejny zawitałem przy okienku informacyjnym]
- Dzień dobry, to znowu ja ;P ….[ i znowu cała śpiewka z biletem ]
- niestety nie dojedzie pan na tym do Yokohamy, musi an dokupić bilet na shinkansen !
- ale ja nie chce shinkansena, ja miałem „zwykłym” pociągiem dojechać ! [tym razem już nie ukrywałem złości, ale też nie krzyczałem ;P – taka „kontrolowana złość” to była]
Po chwili zdecydowałem się, że dokupię już ten bilet [nie po to płaciłem prawie 9.000, żeby tylko do Kioto dojechać]
- ile trzeba dopłacić ?
- 4.100Y lub 5.100Y
[że co ? czemu aż tyle ?]
- to ten za 4.100Y poproszę
- a ma pan rezerwację ? [jaką znowu rezerwację ?]
- mam bilet za prawie 9.000Y, który kupiłem w Nara, nie wiem czy jakaś rezerwacja była robiona ! [już nie miałem ochoty rozmawiać z gościem]
- niestety, musi pan dokupić bilet za 5.100Y, Gomenasai (przepraszam) [kłaniał się i przepraszał, jakby to wszystko jego wina była.]
Idę z powrotem do bramki, żeby przejść do bramki, która prowadzi na shinkansena, od razu zbiegli się tamci ochroniarze, ale tym razem jako „kibice”, bo gdy wrzuciłem [już dwa bilety] do paszczy potwora, który oddzielał mnie od dalszej podróży, i przeszedłem na drugą stronę [miałem wrażenie, że zaraz wszyscy zaczną klaskać, że w końcu udało mi się przejść. Takie zamieszanie wywołałem ;/ ]
Obyś tego była warta – Yokohama !

Shinkansen rakieta :D


Zamiast pociągu rakiety, podjechał pociąg kaczka ;/
- Przepraszam, czy tym pociągiem dojadę do Yokohamy ?
- Tak, w 2 godziny ! [ niemal z dumą mi odpowiedział mężczyzna]
Wsiadłem do pierwszego lepszego przedziału [pociąg ruszył]. Po chwili dowiedziałem się, że „kaczka” podzielona jest na klasy [ja oczywiście wsiadłem do „pierwszej klasy”, a mój bilet jest na „trzecią klasę”]
Byłem pomiędzy dwoma przedziałami pierwszej klasy, i przejście do następnego „wagonu” [w tym pociągu można powiedzieć, że nie ma wagonów] nie sprawiło mi problemu, bo było dość sporo miejsca [ 2 razy po 2 fotele z każdej strony]
............. Wiem, że tu jest 2 fotele z lewej, i 3 z prawej ;P ale to nie moja fota ;P
Następny „wagon, to już druga klasa, widzę, że jest już trochę ciaśniej, bo już są po trzy fotele ;/ ale starałem się przedostać na drugą stronę [kilka osób podeptałem, inni oberwali namiotem, który miałem przyczepiony do plecaka] ale jakoś dostałem się na koniec wagonu [o nie, jeszcze jeden z drugą klasą ? znowu mam skakać po ludziach ?]
Pomyślałem, że poczekam, aż pociąg się zatrzyma i przebiegnę się po peronie na koniec pociągu.[ tylko, że …1) pociąg zatrzymał się dopiero po godzinie, 2) ledwo zdążyłem wysiąść z pociągu, a już słyszę, że chce znowu ruszać ;/]
Wleciałem do tego samego przedziału, z którego wyleciałem i postanowiłem przesiedzieć tu do końca.
[no ładnie prawie 300 zł (specjalnie na zł przeliczyłem) za bilet, a całą podróż przesiedzę w przedziale między wagonami ?]

Pociąg jadący około 285 km/h, robi wrażenie, tylko szkoda, że niemiałem okazji normalnie się nim przejechać, tylko muszę siedzieć „skulony”, bo wystarczy, że lekko się poruszę, a fotokomórka w drzwiach już mnie „łapie” i otwiera drzwi od przedziału [za każdym razem gdy drzwi się otworzyły, to czułem na sobie wzrok wszystkich pasażerów]
Ponoć z shinkansena widać górę Fuji, która jest jedną z większych atrakcji w Japonii [widocznie siedziałem nie po tej stronie, bo ja na ten widok się nie załapałem ;/ ]


Nareszcie !!
Te dwie godziny w pociągu strasznie się dłużyły, ale to nic, dotarłem ;D [w ciągu całej podróży, shinkansen zatrzymał się3 razy (raz przed samą Yokohamą, że później nie zdążył nawet do połowy rozwinąć swojej prędkości)]

Zostawiłem plecak z ciuchami przed sklepem, a drugi z wszystkimi cennymi i potrzebnymi rzeczami zabrałem ze sobą [często w sklepach jest tak ciasno, że z normalnym plecakiem na plecach muszę uważać, żeby niczego nie strącić]
Zrobiłem skromne zakupy [jak znajdę hotel, gdzie będzie wliczone śniadanie, to będę mógł się najeść, inaczej będę chodził głodny ;P]
Mapa w przewodniku chyba się nie zgadzała, bo każdy zapytany o drogę obracał książką ale nikt nie był w stanie powiedzieć w jakim miejscu się znajduję ; /


" To " z lewej to ten beznadziejny przewodnik, z prawej zeszyt z moimi zapiskami ;P
>>> Może się okazać przydatną informacją dla kogoś kto ma zamiar się wybrać do Japonii – nie polecam tego przewodnika !! może ma ładne zdjęcia, i opisy festiwali też wydają się ciekawe (ale to tylko na pierwszy rzut oka) na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że to pieniądze wyrzucone w błoto 89,90 zł <<<



Doszedłem do narodowego stadionu piłkarskiego (日産スタジアム, Nissan Sutajiam), myślałem, że dam radę wejść na trybuny [na marne 2 razy dookoła obszedłem stadion, straciłem tylko dużo czasu i siły]



Na górze, przy jednym z wejść zobaczyłem mój fajne „zaciszne” miejsce [coś jakby przystanek, tylko, że to było bardziej miejsce do siedzenia,/odpoczywania]
Nie było tam sporo miejsce, ale też w takim miejscu, że nikt raczej tamtędy nie będzie chodził [chyba, że komuś się zachce robić kółka wokół stadionu, i wejść na górę (nie wiadomo po co)]
[Może tu spędzę noc? Jest przecież ciepło, miejsca też jest trochę, policja raczej jeździć tu nie będzie (bo i po co?) a to całe coś jest w dodatku fajnie otoczone murkiem, i w ogóle nie widać, żeby ktokolwiek się tu kręcił]
[w razie czego to wrócę tutaj, mam stadion na mapie, więc nie powinno być problemów, gdy będę chciał tu wrócić]
A teraz póki mam jeszcze siłę, poszukam hotelu [bo jedyny jak (na razie) minus spania tutaj, jaki nasuwał się na myśl to kruki, które latały przy stadionie, i widocznie w ogóle nie bały się ludzi // A jak wszystko w japonii (poza ludźmi) ptaki były ogromne\\ ]
Znalazłem hotel, ale już na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo drogi ;/
Ale co mi tam wchodzę do środka,
- Konnichiwa, kushitsu wa arimasuka ? / Dzień dobry, czy są wolne pokoje ?
Recepcjonista tylko skrzyżował ręce, co znaczyło, że niestety nie ma ;/
Wychodząc z hotelu „wpadłem” na sympatyczne małżeństwo
- Sumimasen, hoteru wa soretemo hosteru wa doko desuka? [może zdanie nie brzmi poprawnie (nie znam j. japońskiego ;P) ale miało to znaczyć, Przepraszam gdzie znajdę jakiś hotel lub hostel/motel?]
- a co z tym ? [pyta kobieta]
- nie ma wolnych pokoi ;/
- mówisz po angielsku ? [widzieli, że czytam z zeszytu]
- bardzo słabo
- to poczekaj tu, może czegoś nie zrozumiałeś ? [mężczyzna zaproponował, że on pójdzie się dowiedzieć, o co chodzi]
Po chwili przyszedł, i zaczął mnie przepraszać, bo hotel okazał się być „niegościnnym”, ponieważ był tylko dla Japończyków, i nie chodziło o to, że nie ma wolnych pokoi, ale po prostu „gaijinom mówimy nie”
[Po ich minach wywnioskowałem, że trochę głupio się poczuli, ż powodu tego hotelu (jakbym o Nich miał pomyśleć tak samo)]
Zaproponowali mi, że poszukają ze mną, na początku starałem się wytłumaczyć, że sobie poradzę, ale nalegali.
Przez godzinę niczego nie znaleźliśmy, bo albo wszystko była zajęte, albo o wiele za drogie (9.000Y – 13.000Y za noc)
Gdy zaczęło się ściemniać, przekonałem sympatyczną parkę, że dam sobie radę [na początku nie chcieli mnie zostawić „na lodzie” ale gdy powiedziałem, że w razie czego wrócę do tego hotelu za 9.000Y, to uwierzyli] [bo już wrócę ;P, prędzej w parku (jak znajdę) się prześpię]
- a trafisz do tego hotelu ?
- tak, mam dobrą orientację w terenie, poza tym pamiętam, że obok stacji metra był, w razie czego będę szedł wzdłuż torów [nie dość, że na ściemniałem w żywe oczy(nie to, żebym lubił kłamać, ale nie chciałem biednych ludzi prosić o to, żeby marnowali swój czas pomagając jakiemuś gaijinowi, który się zgubił), to jeszcze większość „mówiłem„ na migi i po „japolsku” :D]
Wieczorna mżawka wcale mnie nie ucieszyła, ubrałem na siebie kurtkę przeciwdeszczową [która nie przepuszczała powietrza, i dała gorszy efekt niż zmoknięcie na deszczu ==’’ ]
W dodatku trafiłem na jakieś „zadupie” gdzie były same domki mieszkalne, a ani jednego większego sklepu czy czegokolwiek przypominającego WIELKIE miasto.
Wydostać się z tego też nie było łatwo, bo musiałem iść pod górkę [a wracać tą samą drogą na marne nie miałem zamiaru]
Niebo zrobiło się ognisto-czerwone, widoczność robiła się coraz gorsza, a w tej części miasta nie ma żadnych neonów ! [normalnie, jak NIEjaponia !]


Doszedłem do jakiegoś parku ( prawdziwy park !! a nie jakiś „kawałek” trawy z dwiema ławeczkami na krzyż )
Usiadłem na ławce, za krzakami, i obserwowałem przechodzących ludzi [chciałem sprawdzić, którymi ścieżkami często chodzą ludzie, żeby w razie czego rozbić namiot w „najbezpieczniejszym” miejscu, tak żeby się nie rzucać w oczy]
Po chwili jednak miejsce, które wydawało się być idealnym, zmieniło się na główną drogę ludzi idących (chyba na imprezę) bo wszyscy stali pod jednym budynkiem [nie widziałem co to jest]
Co jakiś czas zatrzymywali się młodzi ludzie, ale nie potrafili mi powiedzieć, gdzie w pobliżu może być jakiś hotel.

Na wyczerpującym się już odtwarzaczu mp3, wyświetliła się godz. 20:00 [dopiero !? przecież jest już ciemno jak w ……(ciemnym miejscu ;) .]
[ubranie z powrotem plecaków od razu odebrało mi chęci do wszystkiego]
[o! mam pomysł, pójdę w „tym” kierunku, będę szedł 30 min. Jeśli niczego nie znajdę, to wracam tu do parku i już] [w między czasie myślałem, czy nie lepiej wrócić na stadion, ale chyba bym już nie trafił, tym bardziej szukanie tego na pieszo przeraziło mnie strasznie]


Trzymałem się obranego kierunku, ale dalej nic. Doszedłem do stacji metra, spytałem się kogoś czy wie gdzie jest jakiś hotel
- Tutaj nie ma hoteli [ponoć w tej części na 100% nie znajdę ;/ ]
[ Może podjadę kilka stacji metrem ? tylko gorzej będzie jak wyląduje w jeszcze gorszym miejscu, tu przynajmniej wiem gdzie jest park] [na początku nie wierzyłem w to do końca, że będę spał w parku, ale gdy miałem coraz miej siły i nadziei na to, że uda mi się znaleźć hotel, to ta opcja z parkiem już nie wydawała mi się taka „śmieszna”]

.
Położyłem się na murku, żeby chwile odpocząć [nawet siedzieć już nie miałem siły]
- Daijobu ? ( wszystko w porządku ? ) [nagle ktoś mnie szturcha]
Wstaje lekko skołowany [musiałem chwile przysnąć, bo nie słyszałem żeby ktoś podchodził do mnie]
- Tak wszystko w porządku, przepraszam [takie małe przyzwyczajenie, że za wszystko się przeprasza i kłania się wszystkim (naprawdę wchodzi to w krew)]
Przez chwilę grupka ludzi rozmawiała ze sobą, ale po chwili zaczęli rozmawiać ze mą (skąd jestem itp…)
- Chodź pojedziesz z nami [2 chłopaków i 3 dziewczyny – wszyscy w wieku 25-30 lat]
- Nie, poradzę sobie, naprawdę [nie wiem czemu, ale nie lubię „wykorzystywać” ludzi, nawet wtedy, kiedy wiem, że nie dam sobie rady, i że każda pomoc mi się przyda, to i tak jest mi głupio przyjąć pomocną dłoń]
Poszliśmy na metro [jedziemy do centrum]
-Od kiedy jesteś w Yokohamie ?
- dzisiaj przyjechałem, z Nara
- z Nara ? to musiałeś shinkansenem przyjechać, tak ?
- tak kilka godzin temu przyjechałem.
- a co robisz w tej części miasta? tu hotelu nie znajdziesz ..
- Tak chodziłem po mieście, i straciłem orientację, kiedy „miasto” (tzn. to z hotelami) zniknęło mi z oczu.
- to nie przyjechałeś tu metrem ?
- Cały czas chodzę na pieszo ^^
- Niemożliwe.
Taiga (jeden z chłopaków) narysował mapkę, na której zaznaczył linie metra, shinkansena i JR-line
.
- widzisz, to jest stacja shinkansena, my jesteśmy „tu”, i Ty doszedłeś tu na pieszo ? z tymi plecakami ?
- mam mocne nogi [że się tak pochwalę ;D ]
[w między czasie, jeden chłopak z dziewczyną wysiedli]
Dojechaliśmy do centrum, lekko zachwiałem się przy zakładaniu plecaka, co sprawiło, że Taiga-san od razu „zabrał” mi mały plecak [chciał mi pomóc nosząc moje rzeczy, co „gorsza” chciał ten duży plecak nosić]
- Dziękuję, ale poradzę sobie (samo zakładanie plecaków jest ciężkie, później jest ok.)
- Nie ma mowy, jesteś zmęczony, tyle się nachodziłeś [było mi trochę głupio, nie dość, że Taiga nosił za mnie plecak, to w dodatku ten plecak był cały mokry od deszczu i potu ;/ ]
- O! stacja shinkansena [dojrzałem z daleka wielki budynek stacji]
- dokładnie! to stąd naprawdę doszedłeś do tamtej stacji ?
- no ^^
Poczekajcie tu chwile, ja pójdę się czegoś dowiedzieć, a Ty usiądź i odpocznij chwilę [Taiga-san poszedł do sklepu]

Miwako [do tej pory małomówna koleżanka] dała mi siatkę z jedzeniem [mimo, że byłem strasznie głodny. To nie mogłem tego przyjąć (przynajmniej tak mi się wydawało)]
- Proszę, jedz. My niedawno jedliśmy [chyba podejrzewała, o co mi chodzi, gdy mówiłem, że „to wasze”, że mi głupio itp …]
- Naprawdę nic nie szkodzi, proszę zjedz coś – wszystko porządku „daijobu”
- no, jak „daj dzioba” to nie odmówię [to całe zdanie po polsku powiedziałem ;D]
[Miwako trochę się skołowała, słysząc słowa w zupełnie obcym języku, ale uśmiechnęła się, na podobnie brzmiące „daj dzioba”]
- Co robisz w Japonii ?
- Watashi wa nihongo o benkyo shimasu (uczę się japońskiego) [pokazałem w rozmówkach zaznaczone zdanie]
Miwako wzięła książkę do ręki, i zaczęła przeglądać i czytać zaznaczone zdania.
- A już wszystko wiem ^^ [no bo już ;P]
- to fajnie [jeśli z tej książki dowiedziała się „wszystkiego” o mnie/mojej wyprawie, to znaczy, że strasznie nudny jestem ;D]

- O nie! To porządku ? [coś przeczytała w rozmówkach]
- co ?
- „Watashi wa niku o tabemasen” (nie jem mięsa), a przecież to co Ci dałam, to z mięsem jest, nic nie szkodzi („daijobu” ?)
- Hai, „daj dzioba” :D ,zamiast mięsa, to powinno być „Ebi” – „krewetki„
- rozumiem.
…………………………………………………………………………………….........

Taksówka podjechała pod sklep.
- Wskakuj, Odwieziemy Miwako, i poszukamy czegoś dla Ciebie.
[drzwi w taksówce się same otwierają ! :D ]
Tu gdzieś powinien być hotel [Taiga podał kierowcy kartkę z adresem]
Dziewczyna została w taksówce i „pilnowała moich rzeczy”, my i poszliśmy zobaczy co z tym hotelem [ Drzwi wejściowe były otwarte, ale w środku nikogo nie było.]
- Halo jest tu ktoś ? [ tylko nad recepcją paliło się światło, ale wszystko było pozamykane. ]
Taiga-san zapalił światło na holu, i chodził od pokoju do pokoju, szukając kogokolwiek.
- Konbanwa ! (dobry wieczór) [przyszedł „z ulicy” jakiś starszy gościu]
Przez chwile Japończycy rozmawiali ze sobą [okazało się, że hotel od jakiegoś czasu jest nieczynny]
[To czemu drzwi ma otwarte ? a po drugie, to marnowanie miejsca, taki „pustostan” w centrum Yokohamy, gdzie nawet na ogródek ludzie nie mają miejsca]
- .chodź, mam jeszcze jeden adres do „Gaijin house” [motel dla obcokrajowców] Tylko, że pokoje są kilku osobowe, jedna wspólna łazienka, i warunki pewnie też są nie najlepsze … hmmm może być ?
- Pewnie, ja nawet tu mogę się przespać [w tym „opuszczonym” hotelu]
- Nie przesadzaj, znajdziemy coś !
- Naprawdę mogę tu zostać, jak przyjedzie policja, to powiem, że czekałem tyle czasu, że zasnąłem ;D i nie wiedziałem, że „to” jest nieczynne.
- śmieszny kawał, ale na pewno są tu wolne hotele . [nie wiem, kto powiedział mu, że to był kawał :P ja mówiłem całkiem serio]
Jeździliśmy przez chwilę po mieście [taksówkarz się zgubił !! zatrzymywaliśmy się na środku ulicy, i taksówkarz pytał się przechodniów o drogę !! (ponoć w japonii to częsty widok) ]
Miwako powiedziała, że mieszka niedaleko, ale o „Gaijin house” nie słyszała.
W końcu taksówkarz znalazł „hotel”, wysiadamy z taksówki [zanim zdążyłem wypakować plecaki, i położyć je na chodniku, żeby nikomu nie przeszkadzały – taksówka już pojechała]
- Ile jestem Ci winien za taksówkę ?
- Daj spokój. [pod żadną prośbą, czy nawet groźbą, nie chciał słyszeć o „zrzutce” na taksówkę]
Gaijin house okazał się funkcjonować na tych samych zasadach co „hotel” w Nara, u Hiromi-san [ jest otwarty do 22:00, i na nic zdały się prośby moich japońskich „przyjaciół” (może przyjaciel to za „duże” słowo, ale skoro prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie, to Oni są moimi prawdziwymi i najlepszymi przyjaciółmi)]
- nie chcę robić kłopotu, wrócę do tamtego nieczynnego hotelu, i tam przenocuję
- będzie dobrze, nie martw się !
Odprowadziliśmy Miwako [byłem mile zaskoczony, gdy na pożegnanie chciała się „uściskać” :P, bo z tego co czytałem nie raz (i w sumie też widziałem) to Japończycy często nie podają nawet ręki]

- To Twoja dziewczyna ?
- nie, koleżanka.
- no, ale dziewczyna z niej fajna ;P
- podobają ci się japonki ?
- bardzo, w domu mam pełno zdjęć :P siatkarek, czy cosplay’u [cosplay – przebieranie się za postacie z anime, mangi, gier video i filmów.]
Miwako, jest Twoją koleżanką z pracy ?
- nie, po prostu koleżanka ;]
- wydaje mi się, że Cię lubi [ przez chwile się nie odzywał (pewnie czuł się jakoś zakłopotany? ) bo później za każdym razem, gdy było wypowiedziane imię „Miwako” , to „dziwnie” się zachowywał, jakby się jąkał i uśmiechał do siebie ] [Podoba mu się ;P na 100% ;D]
- Poczekaj, pójdę do sklepu się czegoś dowiedzieć, a Ty odpocznij chwile i dokończ kolację !
[w sumie chwila przerwy mi się przyda, bo już padam z sił ;/] [pewnie gdyby Taiga nie nosił mojego drugiego plecaka, to już bym padł ;P]
[wygrzebałem z plecaka swoją koszulkę reprezentacji japonii (chciałem mu dać jako podziękowanie za pomoc) ]
- smakuje Ci ? to Koreańska kuchnia
[ No teraz to mi przestało smakować ;P bo teraz to nie jestem pewny, czy przypadkiem psa nie wcinam ;P] [niby ośmiornica to była]
- dobra zamieniamy się plecakami i idziemy !
- nie, poradzę sobie naprawdę! [ale tak naprawdę ucieszyłem się, że nawet mowy nie ma, żebym dalej z tym plecakiem latał (mimo wszystko 5 min. Go przekonywałem)]
Poczekaj tu, ja pójdę się dowiedzieć w tym hotelu.

- idziemy dalej [Po chwili wrócił lekko zdenerwowany]
- co się stało ? / nieczynny?, brak wolnych miejsc?, za drogi ? [powiedziałem wcześniej, że szukam hotelu do 5.500 Y] Jeśli trzeba, to zapłacę więcej ! najwyżej jutro poszukam czegoś tańszego.
- nie o to chodzi, [z góry zaczął mnie przepraszać] widzisz, ten hotel jest nie dla gaijinów ! [przepraszał mnie, jakby to była jego wina]
- aaa. To ja już taki widziałem dzisiaj, ……. nie musisz mnie za to przepraszać ; )
- o jest posterunek policji, tam się dowiemy, albo Oni Ci pomogą
[Posterunek był zamknięty]
- „Fuck Police” [powiedział „całując” klamkę] [hehe, jak w każdym kraju ;D „Fuck Police” :D]
- Przepraszam [zaczepił blond japonkę] wiesz może gdzie jest jakiś hotel, bo od kilku godzin szukamy z „Gaijin-san” (z panem obcokrajowcem ;D )
[przez chwile rozmawiali, z czego rozumiałem co 50 słowo, i miałem wrażenie, że Taiga zaczął podrywać dziewczynę „na Gaijina” :D / tak jak w poslce czasami „na dziecko” się podrywa ;D] [Jeśli zadziała, to nawet byłoby fajnie (może by nie żałował później, że zaoferował mi pomoc / nie wiedząc, że tyle czasu to potrwa)]
- Kawaii (słodka, miła, ładna) [powiedział, gdy dziewczyna już sobie poszła]
- tak „kawaii”, ale Miwako jest ładniejsza ;P
- [tak, tak machał rękoma] chodź, nie ma czasu. ["nie ma czasu" ? teraz to ja poczułem się zakłopotany]
Po raz kolejny próbowałem go przekonać, że poradzę sobie, że nawet „tu” mogę przenocować [za murkiem (parking dla rowerów) obok sklepu]
- jest całkiem ładnie, ale znajdziemy coś lepszego :D

Zdjął mój plecak.
- Omoi (ciężki) [posiedzieliśmy chwile, chciałem dać mu swoją koszulkę, ale powiedział, że musi być dla mnie „zbyt cenna” i nie może tego przyjąć]
Po chwili wygrzebałem flagę, którą wcześniej zdjąłem z plecaka
- To może flagę ?
- nie naprawdę, ładna flaga, ale nie mogę
- Naprawdę chcę żebyś przyjął ten prezent [złożyłem flagę w „kostkę” i zgodnie z japońskimi zasadami, podałem ją oburącz, kłaniając się przy tym]
- O.K naprawdę bardzo dziękuję, [rozłożył i obejrzał jeszcze raz flagę] naprawdę bardzo ładna :D [i złożył ją w jeszcze ładniejszą kostkę (tak, że orzełek był na wierzchu)]
- poczekaj tu, ja zobaczę tam! [pobiegł do hotelu]
Jest !! jest trochę droższy niż szukałeś, ale jaki ładny !
Isezakicho Washington Hotel”


[to będzie „trochę” drożej ?] Ale trudno, nie mam już siły łazić dalej ;/
Wypełniam wszystkie dokumenty [tak jak za każdym razem ksero paszportu, i do wypełnienia kilka rubryk]
- Ile płacę ?
Już zapłacone [mówi recepcjonista]
- co ? na to się nie zgodzę, i tak mi dużo pomogłeś ! [tak jak przy taksówce, Niechciał słyszeć o pieniądzach] [zostawiłem 10.000 Y na blacie, i powiedziałem, że ich nie wezmę, albo Ty je weźmiesz, albo recepcjonista, ja nie mogę „tego” przyjąć! ]
- Ale naprawdę nie ma problemu. [ i wrzucił mi do plecaka te 10.000Y]
- To może tą koszulkę przyjmij jako prezent !? (podziękowanie za pomoc)
- Nie naprawdę, nie mogę! Poza tym dostałem już flagę
Nie miałem już siły na „kłócenie się” [o.k wygrałeś]
- Poprosiłem, żeby obudzili Cię o 9:00, bo o 10:00 trzeba opuścić hotel. A za spóźnienie się płaci karę.
- O.K jeszcze raz dziękuję, Bardzo dziękuję !
- No, to masz tu jeszcze „to” [ w siatce było sporo jedzenia ] [nie, no gościu, jesteś niemożliwy !!]
No to powodzenia, w razie kłopotów masz mój email, telefon i adres !

właściwie ta fotka jest niepotrzebna, bo większość i tak jest zamazana, ale nie będę wystawiał pełnych danych !!

Jak wrócisz do Polski to napisz do mnie jak sobie radziłeś ok.?
- O.k. . Tasukete kurete arigato gozaimasu! (dziękuję za pomoc)
O jama shimashita ! (dziękuję za poświęcony mi czas) O genki de! (proszę o siebie dbać) !
- O genki de, Piter-san, Sayonara!
- Sayonara, Taiga-kun i jeszcze raz bardzo dziękuję



W trakcie kąpieli strasznie zaczęła mi krew z nosa lecieć [często mam tak, że z przemęczania mam krwotoki z nosa, ale tym razem przestraszyłem się, bo ten był strasznie intensywny (może dla tego, że leżałem w ciepłej wodzie?)] po 30 min. Gdy krew nie przestawała lecieć, chciałem zejść do recepcji (może coś by poradzili, bo ja nie wiedziałem już co robić) ale zatkałem sobie nos (papierem) i usiadłem na fotelu do masażu, na szczęście mi przeszło i obeszło się bez wizyty w recepcji (i tak pewnie by nie pomogli ;P)
No ładnie już 2:10 ;/ ciekawe jak wstanę o 9:00 [z moimi problemami ze wstaniem, wiedziałem, że będzie to „mission impossible”]



(Dostałem niedawno maila od Taigi, ponoć spotyka się z Miwako ;D)