Obudziłem się za piętnaście jedenasta, a dokładniej nawet o 10:42 (w kapsułce był zegarek ;D, ba! nawet radio i klima ;) ) [ Trochę późno ;/ , ciekawe czy ktoś mnie budził ? w ogóle do której można tu siedzieć ? Lepiej od razu stąd spadam]
Wychodzę z kapsułki i wszystko wygląda porządku, ale w „przedziale” obok jest totalny armagedon. Pościel ze wszystkich kapsułek leży na ziemi, i kilka kobiet sprząta to całe pomieszczenie ;/ [Jak się przywitam, to może mi powiedzą przy okazji, że już późno jest i mam sobie pójść? ]
Wracam z łazienki, i widzę, że kobiety już posprzątały ten przedział, i teraz są w moim ;/
Jakaś kobieta stała nad moim plecakiem, i z widocznym na twarzy zakłopotaniem spogląda na mój plecak [w sumie „nielegalnie” przyniesiony] - Sumimasen ! [kłaniałem się i przepraszałem]
Kobiety wyszły jakby zawstydzone, chociaż ciężko to było określić, bo były tak poubierane, że ledwo im było oczy wiać [a w ogóle to bardziej ja powinienem się zawstydzić, bo to ja na samym szlafroku wyskoczyłem ;P ], szybko się przebrałem spakowałem byle jak i wyleciałem stamtąd jak najszybciej. Oddałem jakiś papierek w recepcji i dostałem kluczyk od swojej „szafki” z butami, pożegnałem się i podziękowałem i uciekłem jak najszybciej ;]
Na dworze po wczorajszym deszczu ani śladu, a na dodatek jest chyba jeszcze bardziej gorąco ;/
Na ulicy jest pełno ludzi (wyobraźcie sobie naprawdę PEŁNO ludzi ;) ), więc od razu pytam się pierwszej lepszej osoby - Intanettocafe wa doko desuka ? [Gdzie jest kawiarenka internetowa?] spytałem się „parki” nastolatków, - Eto …… eto ……..[Hmmm, Hmmm ;D] dziewczyna rozglądała się po budynkach, a chłopak od razu zaczął pytać się innych ludzi. zanim się obejrzałem już 5 osób pomagało mi szukać kawiarenki [tzn 3 osoby stały i się zastanawiały, ale zawsze coś]
Nagle dziewczyna macha do nas i woła, chłopak wszedł z nią do jakiegoś sklepu, ja czekałem na dworzu, O.K dostałem jakąś mapkę, z narysowanym miejscem położenia, 3 kawiarenkami internetowymi w pobliżu, i dość dokładny rysunek jak tam trafić.
O.k nie tracę czasu, bo gorąco jest, plecy już mnie bolą od tego plecaka [a chodzę przecież dopiero jakieś 30/40 minut ;/]
Idę zgodnie z mapką / prosto, pierwsza w lewo i drugie coś od lewej ma być kawiarenką ale … hmmm. Nic tu na kawiarenkę nie wygląda ;/ to idę w to drugie miejsce, nie daleko jest to się przejdę.
Ale tu też nie bardzo widać ;/ ale kogo spotykam ? [tak „parkę” ] Dziewczyna od razu patrzy na „mapkę” może to ona nawet ją rysowała ;], dalej chodzimy razem i szukamy [po 15 minutach okazało się, że kawiarenka była dosłownie pod nosem] kolejne pokłony składałem z podziękowaniami.
Wracam z łazienki, i widzę, że kobiety już posprzątały ten przedział, i teraz są w moim ;/
Jakaś kobieta stała nad moim plecakiem, i z widocznym na twarzy zakłopotaniem spogląda na mój plecak [w sumie „nielegalnie” przyniesiony] - Sumimasen ! [kłaniałem się i przepraszałem]
Kobiety wyszły jakby zawstydzone, chociaż ciężko to było określić, bo były tak poubierane, że ledwo im było oczy wiać [a w ogóle to bardziej ja powinienem się zawstydzić, bo to ja na samym szlafroku wyskoczyłem ;P ], szybko się przebrałem spakowałem byle jak i wyleciałem stamtąd jak najszybciej. Oddałem jakiś papierek w recepcji i dostałem kluczyk od swojej „szafki” z butami, pożegnałem się i podziękowałem i uciekłem jak najszybciej ;]
Na dworze po wczorajszym deszczu ani śladu, a na dodatek jest chyba jeszcze bardziej gorąco ;/
Na ulicy jest pełno ludzi (wyobraźcie sobie naprawdę PEŁNO ludzi ;) ), więc od razu pytam się pierwszej lepszej osoby - Intanettocafe wa doko desuka ? [Gdzie jest kawiarenka internetowa?] spytałem się „parki” nastolatków, - Eto …… eto ……..[Hmmm, Hmmm ;D] dziewczyna rozglądała się po budynkach, a chłopak od razu zaczął pytać się innych ludzi. zanim się obejrzałem już 5 osób pomagało mi szukać kawiarenki [tzn 3 osoby stały i się zastanawiały, ale zawsze coś]
Nagle dziewczyna macha do nas i woła, chłopak wszedł z nią do jakiegoś sklepu, ja czekałem na dworzu, O.K dostałem jakąś mapkę, z narysowanym miejscem położenia, 3 kawiarenkami internetowymi w pobliżu, i dość dokładny rysunek jak tam trafić.
O.k nie tracę czasu, bo gorąco jest, plecy już mnie bolą od tego plecaka [a chodzę przecież dopiero jakieś 30/40 minut ;/]
Idę zgodnie z mapką / prosto, pierwsza w lewo i drugie coś od lewej ma być kawiarenką ale … hmmm. Nic tu na kawiarenkę nie wygląda ;/ to idę w to drugie miejsce, nie daleko jest to się przejdę.
Ale tu też nie bardzo widać ;/ ale kogo spotykam ? [tak „parkę” ] Dziewczyna od razu patrzy na „mapkę” może to ona nawet ją rysowała ;], dalej chodzimy razem i szukamy [po 15 minutach okazało się, że kawiarenka była dosłownie pod nosem] kolejne pokłony składałem z podziękowaniami.
Przy pomocy rozmówek udało mi się dogadać, że chce Internet na godzinę [gościu NIC po angielski nie mówił, no wiem ja też nie lepszy, ale On dosłownie NIC]
Gościu dał dziewczynie, która stała obok jakąś kartkę, a ta zaprowadziła mnie do mojego komputera, po drodze coś mi tłumaczyła, ale nie mam pojęcia, co mówiła.
[Uff.. dzięki Bogu, klawiatura jest „europejska” na dole były małe znaczki japońskie, ale wszystko gra] tyle, że w trakcie pisania nacisnąłem jakiś przycisk i nagle zacząłem pisać ”krzaczkami” ;/ i już żaden klawisz nie odwrócił tego
Gościu dał dziewczynie, która stała obok jakąś kartkę, a ta zaprowadziła mnie do mojego komputera, po drodze coś mi tłumaczyła, ale nie mam pojęcia, co mówiła.
[Uff.. dzięki Bogu, klawiatura jest „europejska” na dole były małe znaczki japońskie, ale wszystko gra] tyle, że w trakcie pisania nacisnąłem jakiś przycisk i nagle zacząłem pisać ”krzaczkami” ;/ i już żaden klawisz nie odwrócił tego
- Eto … sumimasen, zaczepiłem jakiegoś chłopaka siedzącego obok, pokazałem mu na ekranie japońskie krzaczki, ten puknął coś na klawiaturze i dalej nic ;/. Wyłączył mi okno z wiadomością, którą pisałem i „pokazał” żebym od nowa zaczął pisać [z tego co zrozumiałem po gestykulacji]
O.K czas spadać, na paragonie była godz.13:20 czyli o 14:20 muszę już zapłacić, bo pewnie mnie na następną godzinę policzą. Zostawiłem plecaki przy komputerze, żeby nie kręcić się z nimi przy kasie, zapłaciłem (dziewczynie, która pokazywała mi, który to mój komputer), wracam po plecaki i wychodzę.
Nagle słyszę, że ktoś mnie woła [to ten gościu, u którego „kupowałem”] i coś do mnie mówi. – (o-)kane, kahei <pieniądze> pokazuje mu w rozmówkach. On przytakuje i coś mówi, niemal krzyczy, ja próbuje mu wytłumaczyć, że już zapłaciłem, a przecież paragon oddałem gdy płaciłem ;/ a żadnego pokwitowania nie dostałem., na szczęście jakoś się to wyjaśniło ;]
O.K czas spadać, na paragonie była godz.13:20 czyli o 14:20 muszę już zapłacić, bo pewnie mnie na następną godzinę policzą. Zostawiłem plecaki przy komputerze, żeby nie kręcić się z nimi przy kasie, zapłaciłem (dziewczynie, która pokazywała mi, który to mój komputer), wracam po plecaki i wychodzę.
Nagle słyszę, że ktoś mnie woła [to ten gościu, u którego „kupowałem”] i coś do mnie mówi. – (o-)kane, kahei <pieniądze>
Pochodziłem chwilkę po mieście, podziwiając wszystko co widziałem ;] Między innymi takie „cuda” (tzn. zwykłe miasto, ale mi i tak się podobało ;P
Ale było strasznie gorąco i plecak wydawał się cięższy niż pierwszego dnia, dlatego mój spacer nie trwał zbyt długo ;/ Dorwałem automat z napojami (gdzie 0,5 litrowa puszka Coca-Coli kosztowała 150 Y)
Usiadłem na chodniku w środku miasta [jak już wspomniałem wcześniej, znalezienie ławeczki, czy kawałek murku, gdzie można sobie spokojnie usiąść graniczy z cudem ] Można powiedzieć, że usiadłem na parkingu rowerowym (między rowerami) ściągnąłem adidasy z nóg, bo to nie były dobre warunki na takie buty ;], Cola poszła na jeden łyk, i musiałem poszukać kolejnego automatu z napojami [w Japonii nie raz wystarczy się odwrócić, bo automaty stoją co kilkanaście metrów, są ich miliony!! ]
Przebrałem buty i ruszyłem dalej.
Coś koło 15:00 (nie wiem, która była godz. Bo nie mam zegarka ;P, tylko ten w mp3, a nie chciałem w nim baterii wyczerpać od razu) wylądowałem przed jakimś bankiem, gdzie mogłem spokojnie usiąść, Dzisiaj znowu nie widziałem ani jednej ławeczki po drodze ;/
Posiedziałem tak chwilkę, nagrałem beznadziejny filmik ->
Coś koło 15:00 (nie wiem, która była godz. Bo nie mam zegarka ;P, tylko ten w mp3, a nie chciałem w nim baterii wyczerpać od razu) wylądowałem przed jakimś bankiem, gdzie mogłem spokojnie usiąść, Dzisiaj znowu nie widziałem ani jednej ławeczki po drodze ;/
Posiedziałem tak chwilkę, nagrałem beznadziejny filmik ->
Przejrzałem przewodnik / Osaka – Nakanoshima nawet ciekawy zamek jest do zwiedzenia ;]
Czas ruszyć w drogę, plecak cięższy niż do tej pory się zrobił [Dasz radę !- Piotrek przecież w K.T.D pracowałeś, co to dla Ciebie taki plecak ;) ]
Pytam się jakiegoś faceta – Sumimasen, Doko desuka? Pokazując zdjęcie zamku,
Pokazał mi na przystanek metra i powiedział „Nakanoshima” [ jakbym nie wiedział ;P, że to Nakanoshima , przecież mam w przewodniku napisane, a poza tym pewnie bilet drogi, a ja przecież mam czas i nigdzie mi się nie śpieszy]
- Watashi iku
Zamek znalazłem, nie było to wcale takie trudne,
Nagrałem kilka filmików (jak zwykle do kitu ;P)


Sama budowla ładna, ale nie udało mi się zwiedzić tego dokładnie, bo spóźniłem się na godz. otwarcia (do 17:00 niestety ;/) >> Informacja zdobyta już po powrocie - dla zainteresowanych, Ponoć nie opłaca się zwiedzać tego od środka, można sobie pooglądać z zewnątrz (tak jak ja) ale w środku bez rewelacji [tak słyszałem, to NIE jest moje zdanie] <<
Zostawiłem plecaki gdzieś na murku [na jednym z filmików jest nagrane ;D], zabrałem tylko ze sobą kamerę, pieniądze i dokumenty, i poszedłem zobaczyć dokładniej tą budowlę [jak coś zginie to trudno, raz się żyje ;] ]
Dobra! Muszę poszukać Hotelu, bo zaraz się ciemno zrobi, i będzie powtórka z dnia wczorajszego, ale z jednym „ale…” moje siły są już na wyczerpaniu ;)
Wyjście z parku (którym zamek był otoczony) zajęło mi trochę czasu, bo przypominał mały labirynt, ale końcu udało się, po drodze udało mi się namówić jedną Japonkę, żeby mi zdjęcie zrobiła xD,
Wyszedłem na miasto, i każdy budynek zmierzyłem wzrokiem, może będzie jakiś „normalny” napis ;D (w między czasie zrobiłem kilka fotek (już ciemno się zrobiło ;/)



- Jest! „Hotel” jak nic! [na 100%, bo po "naszemu" napisane ;D] Wchodzę do środka i się załamałem [pewnie drogi jak cholera, bo zbyt ładny jest, ale nie mam siły iść dalej]
Nie było problemu z dogadaniem się z BARDZO miłą recepcjonistką,
Dowiedziałem się, że śniadanie jest wliczone w cenę (chociaż to dobre) i w ogóle wszystko poszło sprawnie ;]
Kluczy nie dostałem, bo Inna kobieta zaprowadziła mnie pod drzwi mojego pokoju [Nie do wiary, ale chciała mi zanieść bagaż !! – chyba oszalała, przecież ona chyba ważyła tyle co ten plecak xD, na szczęście dała się przekonać, że sam sobie poradzę]
Pierwsze, co zrobiłem, to nalałem wody do wanny i w międzyczasie wypakowałem się.
Myślałem, że zrelaksuje się leżąc w gorącej wodzie, (1,5 godziny w wannie) nie było dobrym pomysłem!, owszem przyjemnie się leżało, ale z wyjściem z wanny już był problem, czułem się tak jakby wszystkie siły mnie opuściły ;/
Zrobiłem drobne pranie, żeby brudnych ciuchów po plecakach nie chować (a może nie uda mi się znaleźć przez kilka dni hotelu? To przydadzą się czyste ciuchy w plecaku ;] )
Nagrałem kolejny beznadziejny filmik (jak ja nie lubię oglądać tych filmików z moim udziałem ==’’, ale niech będzie, na szczęście jest ich niewiele)
Myślałem, że zasnę jak dziecko, ale nie! Nie mogłem zasnąć, a żeby nie tracić czasu na bezczynne leżenie, postanowiłem, że poszukam w przewodniku ciekawych miejsc do zwiedzenia, i sprawdzę na mapie, gdzie co leży, i jakoś sobie rozplanuję kolejne dni.
- O! „Nara” jest tak blisko? Kyoto i Kobe też.
Sprawdziłem w przewodniku te trzy miasta. – Jednak Nara!, jutro tam pojadę, nie będę tyle czasu w jednym mieście siedział xD
Spać dalej nie mogłem ;/ więc „uzupełniłem” zeszyt/ coś a'la pamiętnik ;D
[ napisałem wszystko to, co do tej pory czytaliście ;P]
Dobra, ja teraz też już spadam spać ; )
Oyasuminasai Mina-san ;D Dobranoc Wszystkim




