Dzięki za miłe słowa ;) Ale szkoda, że kawał się nie udał ;P
Co do wpisu ... To w pracy pisałem w zeszycie, jak miałem wolną chwilkę xD i niedługo powinien się ukazać ;/ niestety nie wiem kiedy, bo jutro raczej nie będę nic piał, w poniedziałek będę się nudził w pracy (ale niestety muszę iść xD ) i prawdopodobnie we wtorek zacznę coś pisać ;)
Korzystając z okazji, życzę wszystkim zdrowych, spokojnych i wesołych świąt ;]
Witam!
Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].
31 marca, 2010
12 marca, 2010
"Musisz jechać do Kyoto!"
Wyszedłem z kafejki około godz. 8:00.
Ulica nie przypominała tej z przed kilku godzin (było pusto) Wszystkie sklepy z elektroniką pozamykane, na ulicach też nie za wiele się dzieje. czasami jakiś samochód przejechał, ale spotkać jakiegoś pieszego, to chyba graniczy z cudem.
Znalazłem jakiś czynny sklep i kupiłem sobie "większe" śniadanie + 3 kartony mojej ulubionej herbaty cytrynowej (1l.) Mimo wczesnej godziny już się zrobiło bardzo gorąco, a powietrze wyjątkowo ciężkie [może dlatego tak mało ludzi chodzi? ... no, chyba że odpoczywają po wczorajszym. Kurczę! szkoda, że wczoraj taki zmęczony byłem, bo to chyba był ciekawy wieczór ;( ( ale kamera się rozładowała, więc i tak bym nic nie nagrał ;/)
(w kafejce podładowałem baterię, ale tylko 2 kreski ;/ )
Znalazłem fajny kawałek placu (w sam raz na "stołówkę")
Rozłożyłem się z -zimnym już- "śniadanio-obiadem" i przez chwilę podziwiałem tą ciszę jaka panowała dookoła. Aż dziwne, że w tak wielkim mieście (ok. 13 mln. mieszkańców) może być tak cicho i pusto!
Tylko raz na kilkanaście minut widziałem jakiegoś przechodnia, a samochody chyba w ogóle nie jeździły tymi węższymi uliczkami, bo ostatni samochód jaki widziałem, to był na jednej z głównych ulic. [Normalnie szok!! miasto wymarło xD ... może wczorajszy wieczór skrywa jakieś dziwne tajemnice? może jedzenie było zatrute xD ? albo była tak wielka impreza, że teraz wszyscy dochodzą do siebie?]
Zaciekawił mnie jeden gościu, bo przechodził obok mnie co kilkanaście minut (ja siedziałem tam około 2 godzin ;P ... głównie pisałem w zeszycie to, co teraz możecie przeczytać xD) Czasami się spojrzał i szedł dalej, czasami się zatrzymał, ale gdy tylko podniosłem głowę, to on uciekał.
Raz wydawało mi się, że coś mówi (miałem słuchawki na uszach i nie słyszałem dobrze co się dzieje) .. ściągnąłem je i próbowałem go zawołać (bo znowu uciekł, gdy tylko spojrzałem w jego kierunku) .. Ale nie zatrzymał się na "Sumimasen, chotto matte kudasai" (co może znaczyć "Przepraszam, zaczekaj chwilkę" lub tym podobne.)
Jednak po chwili przyszedł z "posiłkami"
- Przepraszam, ale nie możesz tu siedzieć! (gdy do mnie mówił, to pokazywał mi jakąś plakietkę ... chyba chciał się pochwalić, że jest kimś ważnym, ale i tak nic z niej nie zrozumiałem xD)
- czemu? już dwie godziny tu siedzę i nic złego się nie stało! (oczywiście z moją znajomością angielskiego bywało różnie ... często używałem "Ingrisza" .. czyli angielskiego z domieszką japońskiego, ale na szczęście większość japończyków z którymi rozmawiałem, to właśnie takim "językiem" się posługiwała ;D więc raczej gościu zrozumiał o co mi chodzi)
- Ale nie możesz tu siedzieć, przepraszam! (oboje się ukłonili) po chwili tamten, co cały czas uciekał zaczął gadać coś o kamerach .. że to jakiś "obiekt chroniony" (pokazywał na kamery na budynkach) .. i jeszcze coś mówił o tym, że ja tu jadłem (padłem xD)
- przepraszam (tylko dla tego, bo nie lubię nikomu robić "pod górkę" .. ale jak dla mnie, to dziwnie to wszystko wyglądała, no ale niech im będzie. W końcu ja tu jestem obcy, i to ja powinienem się dostosować xD) .. ale tak z ciekawości - co to komu przeszkadza, że tu jadłem?
- no bo śmieci (pokazał na reklamówkę, w której miałem śmieci po śniadaniu) .. i rękoma wykonał gest, jakby dając mi do zrozumienia, ze niby miałbym tu zostawić bałagan po sobie (no, chyba, że chodziło mu o to, że te śmieci mają eksplodować ;D .. nie wiem, nie znam migowego ;) )
Zrozumiałbym to, gdyby te śmieci po prostu były w tej siatce "luzem"(tzn. że gdyby zawiał wiatr -który coś nie bardzo dzisiaj chciał wiać- to te śmieci mogłyby wylecieć z tej siatki) ale ja miałem je ładnie zapakowane, siatka była zawiązana i przykryta plecakiem (żeby przy ewentualnym porywie wiatru nie odleciała ... właściwie, to nie wiem czemu mi się takie myślenie włączyło o tych śmieciach, ze może nagle jakiś wiatr się zerwać ... ale wydaje mi się, że to wpływ tamtej kultury. Wiele rzeczy "wchodzi w krew" i później nawet się nie myśli o tym, a i tak się postępuje "jak wszyscy" - swoja drogą bardzo miłe uczucie, jak się tak samemu na tym człowiek złapie ;D )
- OK, nie ma problemu! już sobie idę xD (i tak robiło się nudno)
..filmiki z miasta .. "ja" itp ;P ....
Mimo, że chodziłem obwieszony plecakami, to jednak nie śpieszyło mi się nigdzie. Wolnym krokiem spacerowałem po Tokijskich uliczkach, od czasu do czasu zwracając uwagę, czy może na jakimś z nich nie jest napisane "hoteru". Ale nie szukałem na siłę, jeśli się coś znajdzie, to ok, jeśli nie, to pójdę do kafejki ;D
O! jest jakiś hostel ;] (na pierwszy rzut oka straszna "nora" - czyli powinien być tani ;D)
Wchodzę do środka. Klatka schodowa była tak wąska, że na zakręcie (na schodach) musiałem ściągnąć namiot, bo obijałem nim o ściany ...
- Ohayo gozaimasu! - wołam do jakiegoś starszego gościa - ale jakimś cudem wiedziałem jak się zakończy ta rozmowa, bo facet miał wredny wyraz twarzy.
- Konnichiwa! (dzień dobry) odpowiedział mi, ale nie zwracając na mnie większej uwagi, bo wyszedł do innego pomieszczenia.
Ściągnąłem buty i wszedłem na tatami, na półce były poukładane kapcie dla gości, ale nie było mojego rozmiaru ;P więc do "recepcji" podszedłem na bosaka. w kanciapie ( "recepcja" to było pomieszczenie o szerokości chyba 1,5 metra, a długie na metr xD)
W środku siedziała kobieta, jak mnie zobaczyła, to od razu uprzedziła mnie, że nie mówi po angielsku.
- Ok, daijobu (w porządku) - Kushitsu wa arimasuka? (czy są wolne pokoje?) , Ippaku wa ikura desuka? (ile kosztuje noc?) Starałem się zrobić wrażenie, ze w miarę dobrze mówię po japońsku ;P, i chyba staruszka to kupiła, bo odpowiadała mi na pytania ...
(Po chwili wrócił "dziad")
- "sorry, nie ma noclegów!" (powiedział lekceważąco)
- Honto ni? (naprawdę?) - też starałem się być dla niego wredny, i jakoś mu wygarnąć - Ale ta pani powiedziała, że są wolne pokoje!
- To pomyłka ! (coś tam pogadał przy tym, ale z tego co mówił, to zrozumiałem tylko "machigai"- pomyłka )
Do hostelu weszła jakaś parka. (O! ale mam fart! jeśli oni dostaną pokój, to mu wygarnę ...)
Facet jak ich zobaczył, to uśmiechnął się do mnie, i powiedział tylko "Arigato gozaimasu! bai bai" (dziękuję bardzo, do widzenia .... jakby żegnał zadowolonego klienta)
W dodatku kłaniając się, lewą ręką wskazywał mi drzwi ... (haha, teraz jesteś miły? poczekaj - ja też potrafię być wredny ..) Zrzuciłem plecak na podłogę, i udawałem, że czegoś szukam (grałem "na czas" :P ) w tym czasie do "dziada" podeszła parka ... (ten wymownie się na mnie spojrzał, ale tym razem, to ja go zlekceważyłem)
Wyciągnąłem z plecaka rozmówki japońskie, i podszedłem jeszcze raz do kobiety w "recepcji".
Zapytałem się jeszcze raz o to samo, ale tylko po to, żeby zobaczyć co facet odpowie tamtym.
Nie słuchałem czy mi kobieta odpowiada na pytanie, bo byłem odwrócony w stronę nowych gości...
Dziadek uciekł z nimi do innego pokoju, ale po chwili wrócił. Poprosił kobietę, żeby poszła do tamtej parki, a On zaczął ze mną rozmawiać.
- Dobra! wiem, "Nie dla Gaijinow"
coś próbował wytłumaczyć, ale nie zrozumiałem. Właściwie to nie chciałem go nawet słuchać.
Doszedłem do Tokyo Dome .. zrobiłem kilka zdjęć (ale po powrocie do Polski okazało się, że z czterech klisz jakie zabrałem ze sobą, to ponad 1/4 zdjęć się naświetliła ... no, i właśnie kilka z nich było z tego miejsca xD)
mogę dać kilka fotek z internetu ;P
W dalszym ciągu nie było widać ludzi xD i bez przypały wywaliłem wszystko z plecaków na ławki (tak! nawet były ławki były !! :D) i zacząłem się pakować i sortować ubrania (brudne/czyste .. żeby nie grzebać później w plecaku, w poszukiwaniu czystych)
Zmartwił mnie fakt, że z czystych rzeczy nie zostało za wiele ;/ (poszukam jakieś pralni publicznej .... Hmmm, na razie nie będę szukał żadnego hotelu, w którym mógłbym zrobić normalne pranie. Zaoszczędzę jeszcze trochę kasy na tych kafejkach, i powoli będę wracał w kierunku Osaki)
Zaznaczyłem sobie w rozmówkach " *koin-*ran-dorii, sen-taku-ya " - co ponoć znaczy "pralnia publiczna" i jakby co, to popytam się ludzi (jak kogoś spotkam, w tym wymarłym mieście ;D)
Wróciłem na Chiyoda-ku, tu jak zwykle sporo ludzi ;] (niestety nikt nie wiedział, gdzie są pralnie publiczne), chodziłem sobie po mieście, i wpadłem na pomysł, żeby z ukrycia nagrać tą porno-kafejkę i tego Przykurcza. (później pójdę na swoją miejscówkę "stołówkę" i tam pokombinuje z kamerą... umieszczę ją w plecaku w taki sposób, żeby była mała luka ;D włącze nagrywanie przed wejściem do kafejki .. baterie mam jeszcze podładowaną, więc nie będzie problemu ;D) .. Kątem oka zauważyłem, jak ktoś po drugiej stronie ulicy cos krzyczy i macha ... (mam słaby wzrok, więc nie przyglądałem się o co chodzi, bo i tak bym nie dostrzegł ;P a pzecież co mnie to interesuje ;P)
Doszedłem do skrzyżowania .. ta osoba po drugiej stronie ulicy też szła w tym kierunku (i co jakiś czas machała) (mam takie głupie wrażenie, że to do mnie xD no ale jak? po co? i kto to mógłby być? ..nie, nie .. też mi pomysł wpadł do głowy, że to o mnie chodzi xD no ... ale ktoś by jej odmachał, po mojej stronie, a nikt nie zwraca na nią uwagi ..)
Światło się zmieniło na zielone, różowa postać zniknęła mi z pola widzenia (sporo ludzi przechodziło przez ulicę xD) ale nagle poczułem, że ktoś stuka mnie w ramię!
Jakaś kobieta coś do mnie mówi, ale nic nie słyszałem (miałem słuchawki w uszach ;P )
- Hmm, doo shita? (co się stało?) -
- I jak, byłeś w Asakusa?
- Eee !?
Aaaaa!! (Kobieta ściągnęła wielkie okulary przeciw słoneczne i kapelusz xD) To pani? (to była "Babcia", którą osądzałem ,ze jest japońskim moherem ;P)
- Tak! byłem w Asakusa, w Shibuja ...
- a w Ueno nie?
- nie! .. tam przecież niebezpiecznie jest ;D (tak trochę szyderczo odpowiedziałem)
- A znalazłeś ten hotel?
- jaki hotel? (jaki hotel? wcześniej wspomniałem, że hotelu szukam?) .. ale pokazała na plecaki, że dalej z nimi chodzę ..
- aaa! tak, właśnie idę do tego hotelu (nie wiedziałem jak się mam wykręcać, bo taka trochę wścibska ta babcia była xD ... chciała mi pomóc i to nawet za bardzo, już sam plątałem się w zeznaniach. A nie powiem jej przecież, że idę do porno-kafejki xD)
- to może Ci pomogę?
- nie, nie trzeba ;) dziękuję bardzo.
I po chwili niby wszystko było ok, już miała sobie iść, ale coś mnie tknęło, żeby się spytać o tą pralnię publiczną.
- co? - zabrała mi z ręki rozmówki - co tu jest napisane? (nad zaznaczoną "pralnią publiczną" była "pralka - sentaki")
- a! pralka? - rozejrzała się dookoła, za chwile gdzieś poleciała. (ledwo ją dogoniłem z tymi plecakami xD a na dodatek ta babcia szybko biegała ;P )
- o.k dziękuję za pomoc, ale poradzę sobie ;) naprawdę dziękuję.
Ale kobieta nie dała za wygraną, i zaczęła się pytać przechodniów xD (kurczę, bym sobie poszedł w innym kierunku, ale Ona ma moje rozmówki xD)
Na zegarku już 17:30 ! - czyli około 20 min babcia ze mną lata po mieście xD
- O! tam będzie można wyprać rzeczy (jakaś dziewczyna powiedziała babci, że tam jest jakiś hotel) ... No nie! już ja wiem jaki hotel tam jest;( (Sakura Hotel, gdzie był mały przypał ;P )
Na nic zdały się przekonywania, że sobie poradzę, doszliśmy do "ogródka" przed hotelem, nagle słyszę.
- O! "piłkarz", cześć (przy stoliku siedział Tajwańczyk, który w pierwszy dzień miał być ze mną w pokoju, ale zmienił pokój, bo Shrek też tam mieszkał.)
- Piłkarz?
- No miałeś koszulkę piłkarską ... a nie pamiętam jak masz na imię ;D
- To wy się znacie? - zaciekawiła się babcia.
Po chwili babcia zaczęła rozmawiać z chłopakiem .. nagle słyszę, że chodzi moje pranie xD (ale sobie temat wybrali xD)
Tajwańczyk zaprowadził nas do pralni.
- masz proszek? - zapytała się mnie staruszka.
- nie mam (w pralni nie było automatu, w którym można było kupic proszek)
Tajwańczyk poszedł do góry, i przyszedł z recepcjonistą.
-To ty!? - poznał mnie gościu xD i coś zaczął mówić, ze nie ma już wolnych pokoi itp. (bo w ostatni dzień się go pytałem, czy jakoś w tygodniu będą wolne pokoje, ale ponoć już wszystko za rezerwowane jest)
oczywiście babcia się zainteresowała -to jak? to nie ten Twój hotel?
Ja już się tak zakręciłem, ze nie wiedziałem co odpowiadać xD
- nie, ja tu byłem 2 dni temu. teraz znalazłem inny hotel w Akihabara (wątpię żeby mi uwierzyła)
Taj poleciał po proszek, a Babcia gadała z recepcjonistą ..( ale zamieszania narobiłem :D)
Ciąg dalszy nastąpi ...
Ulica nie przypominała tej z przed kilku godzin (było pusto) Wszystkie sklepy z elektroniką pozamykane, na ulicach też nie za wiele się dzieje. czasami jakiś samochód przejechał, ale spotkać jakiegoś pieszego, to chyba graniczy z cudem.
Znalazłem jakiś czynny sklep i kupiłem sobie "większe" śniadanie + 3 kartony mojej ulubionej herbaty cytrynowej (1l.) Mimo wczesnej godziny już się zrobiło bardzo gorąco, a powietrze wyjątkowo ciężkie [może dlatego tak mało ludzi chodzi? ... no, chyba że odpoczywają po wczorajszym. Kurczę! szkoda, że wczoraj taki zmęczony byłem, bo to chyba był ciekawy wieczór ;( ( ale kamera się rozładowała, więc i tak bym nic nie nagrał ;/)
(w kafejce podładowałem baterię, ale tylko 2 kreski ;/ )
Znalazłem fajny kawałek placu (w sam raz na "stołówkę")
Rozłożyłem się z -zimnym już- "śniadanio-obiadem" i przez chwilę podziwiałem tą ciszę jaka panowała dookoła. Aż dziwne, że w tak wielkim mieście (ok. 13 mln. mieszkańców) może być tak cicho i pusto!
Tylko raz na kilkanaście minut widziałem jakiegoś przechodnia, a samochody chyba w ogóle nie jeździły tymi węższymi uliczkami, bo ostatni samochód jaki widziałem, to był na jednej z głównych ulic. [Normalnie szok!! miasto wymarło xD ... może wczorajszy wieczór skrywa jakieś dziwne tajemnice? może jedzenie było zatrute xD ? albo była tak wielka impreza, że teraz wszyscy dochodzą do siebie?]
Zaciekawił mnie jeden gościu, bo przechodził obok mnie co kilkanaście minut (ja siedziałem tam około 2 godzin ;P ... głównie pisałem w zeszycie to, co teraz możecie przeczytać xD) Czasami się spojrzał i szedł dalej, czasami się zatrzymał, ale gdy tylko podniosłem głowę, to on uciekał.
Raz wydawało mi się, że coś mówi (miałem słuchawki na uszach i nie słyszałem dobrze co się dzieje) .. ściągnąłem je i próbowałem go zawołać (bo znowu uciekł, gdy tylko spojrzałem w jego kierunku) .. Ale nie zatrzymał się na "Sumimasen, chotto matte kudasai" (co może znaczyć "Przepraszam, zaczekaj chwilkę" lub tym podobne.)
Jednak po chwili przyszedł z "posiłkami"
- Przepraszam, ale nie możesz tu siedzieć! (gdy do mnie mówił, to pokazywał mi jakąś plakietkę ... chyba chciał się pochwalić, że jest kimś ważnym, ale i tak nic z niej nie zrozumiałem xD)
- czemu? już dwie godziny tu siedzę i nic złego się nie stało! (oczywiście z moją znajomością angielskiego bywało różnie ... często używałem "Ingrisza" .. czyli angielskiego z domieszką japońskiego, ale na szczęście większość japończyków z którymi rozmawiałem, to właśnie takim "językiem" się posługiwała ;D więc raczej gościu zrozumiał o co mi chodzi)
- Ale nie możesz tu siedzieć, przepraszam! (oboje się ukłonili) po chwili tamten, co cały czas uciekał zaczął gadać coś o kamerach .. że to jakiś "obiekt chroniony" (pokazywał na kamery na budynkach) .. i jeszcze coś mówił o tym, że ja tu jadłem (padłem xD)
- przepraszam (tylko dla tego, bo nie lubię nikomu robić "pod górkę" .. ale jak dla mnie, to dziwnie to wszystko wyglądała, no ale niech im będzie. W końcu ja tu jestem obcy, i to ja powinienem się dostosować xD) .. ale tak z ciekawości - co to komu przeszkadza, że tu jadłem?
- no bo śmieci (pokazał na reklamówkę, w której miałem śmieci po śniadaniu) .. i rękoma wykonał gest, jakby dając mi do zrozumienia, ze niby miałbym tu zostawić bałagan po sobie (no, chyba, że chodziło mu o to, że te śmieci mają eksplodować ;D .. nie wiem, nie znam migowego ;) )
Zrozumiałbym to, gdyby te śmieci po prostu były w tej siatce "luzem"(tzn. że gdyby zawiał wiatr -który coś nie bardzo dzisiaj chciał wiać- to te śmieci mogłyby wylecieć z tej siatki) ale ja miałem je ładnie zapakowane, siatka była zawiązana i przykryta plecakiem (żeby przy ewentualnym porywie wiatru nie odleciała ... właściwie, to nie wiem czemu mi się takie myślenie włączyło o tych śmieciach, ze może nagle jakiś wiatr się zerwać ... ale wydaje mi się, że to wpływ tamtej kultury. Wiele rzeczy "wchodzi w krew" i później nawet się nie myśli o tym, a i tak się postępuje "jak wszyscy" - swoja drogą bardzo miłe uczucie, jak się tak samemu na tym człowiek złapie ;D )
- OK, nie ma problemu! już sobie idę xD (i tak robiło się nudno)
..filmiki z miasta .. "ja" itp ;P ....
Mimo, że chodziłem obwieszony plecakami, to jednak nie śpieszyło mi się nigdzie. Wolnym krokiem spacerowałem po Tokijskich uliczkach, od czasu do czasu zwracając uwagę, czy może na jakimś z nich nie jest napisane "hoteru". Ale nie szukałem na siłę, jeśli się coś znajdzie, to ok, jeśli nie, to pójdę do kafejki ;D
O! jest jakiś hostel ;] (na pierwszy rzut oka straszna "nora" - czyli powinien być tani ;D)
Wchodzę do środka. Klatka schodowa była tak wąska, że na zakręcie (na schodach) musiałem ściągnąć namiot, bo obijałem nim o ściany ...
- Ohayo gozaimasu! - wołam do jakiegoś starszego gościa - ale jakimś cudem wiedziałem jak się zakończy ta rozmowa, bo facet miał wredny wyraz twarzy.
- Konnichiwa! (dzień dobry) odpowiedział mi, ale nie zwracając na mnie większej uwagi, bo wyszedł do innego pomieszczenia.
Ściągnąłem buty i wszedłem na tatami, na półce były poukładane kapcie dla gości, ale nie było mojego rozmiaru ;P więc do "recepcji" podszedłem na bosaka. w kanciapie ( "recepcja" to było pomieszczenie o szerokości chyba 1,5 metra, a długie na metr xD)
W środku siedziała kobieta, jak mnie zobaczyła, to od razu uprzedziła mnie, że nie mówi po angielsku.
- Ok, daijobu (w porządku) - Kushitsu wa arimasuka? (czy są wolne pokoje?) , Ippaku wa ikura desuka? (ile kosztuje noc?) Starałem się zrobić wrażenie, ze w miarę dobrze mówię po japońsku ;P, i chyba staruszka to kupiła, bo odpowiadała mi na pytania ...
(Po chwili wrócił "dziad")
- "sorry, nie ma noclegów!" (powiedział lekceważąco)
- Honto ni? (naprawdę?) - też starałem się być dla niego wredny, i jakoś mu wygarnąć - Ale ta pani powiedziała, że są wolne pokoje!
- To pomyłka ! (coś tam pogadał przy tym, ale z tego co mówił, to zrozumiałem tylko "machigai"- pomyłka )
Do hostelu weszła jakaś parka. (O! ale mam fart! jeśli oni dostaną pokój, to mu wygarnę ...)
Facet jak ich zobaczył, to uśmiechnął się do mnie, i powiedział tylko "Arigato gozaimasu! bai bai" (dziękuję bardzo, do widzenia .... jakby żegnał zadowolonego klienta)
W dodatku kłaniając się, lewą ręką wskazywał mi drzwi ... (haha, teraz jesteś miły? poczekaj - ja też potrafię być wredny ..) Zrzuciłem plecak na podłogę, i udawałem, że czegoś szukam (grałem "na czas" :P ) w tym czasie do "dziada" podeszła parka ... (ten wymownie się na mnie spojrzał, ale tym razem, to ja go zlekceważyłem)
Wyciągnąłem z plecaka rozmówki japońskie, i podszedłem jeszcze raz do kobiety w "recepcji".
Zapytałem się jeszcze raz o to samo, ale tylko po to, żeby zobaczyć co facet odpowie tamtym.
Nie słuchałem czy mi kobieta odpowiada na pytanie, bo byłem odwrócony w stronę nowych gości...
Dziadek uciekł z nimi do innego pokoju, ale po chwili wrócił. Poprosił kobietę, żeby poszła do tamtej parki, a On zaczął ze mną rozmawiać.
- Dobra! wiem, "Nie dla Gaijinow"
coś próbował wytłumaczyć, ale nie zrozumiałem. Właściwie to nie chciałem go nawet słuchać.
Doszedłem do Tokyo Dome .. zrobiłem kilka zdjęć (ale po powrocie do Polski okazało się, że z czterech klisz jakie zabrałem ze sobą, to ponad 1/4 zdjęć się naświetliła ... no, i właśnie kilka z nich było z tego miejsca xD)
mogę dać kilka fotek z internetu ;P
W dalszym ciągu nie było widać ludzi xD i bez przypały wywaliłem wszystko z plecaków na ławki (tak! nawet były ławki były !! :D) i zacząłem się pakować i sortować ubrania (brudne/czyste .. żeby nie grzebać później w plecaku, w poszukiwaniu czystych)
Zmartwił mnie fakt, że z czystych rzeczy nie zostało za wiele ;/ (poszukam jakieś pralni publicznej .... Hmmm, na razie nie będę szukał żadnego hotelu, w którym mógłbym zrobić normalne pranie. Zaoszczędzę jeszcze trochę kasy na tych kafejkach, i powoli będę wracał w kierunku Osaki)
Zaznaczyłem sobie w rozmówkach " *koin-*ran-dorii, sen-taku-ya " - co ponoć znaczy "pralnia publiczna" i jakby co, to popytam się ludzi (jak kogoś spotkam, w tym wymarłym mieście ;D)
Wróciłem na Chiyoda-ku, tu jak zwykle sporo ludzi ;] (niestety nikt nie wiedział, gdzie są pralnie publiczne), chodziłem sobie po mieście, i wpadłem na pomysł, żeby z ukrycia nagrać tą porno-kafejkę i tego Przykurcza. (później pójdę na swoją miejscówkę "stołówkę" i tam pokombinuje z kamerą... umieszczę ją w plecaku w taki sposób, żeby była mała luka ;D włącze nagrywanie przed wejściem do kafejki .. baterie mam jeszcze podładowaną, więc nie będzie problemu ;D) .. Kątem oka zauważyłem, jak ktoś po drugiej stronie ulicy cos krzyczy i macha ... (mam słaby wzrok, więc nie przyglądałem się o co chodzi, bo i tak bym nie dostrzegł ;P a pzecież co mnie to interesuje ;P)
Doszedłem do skrzyżowania .. ta osoba po drugiej stronie ulicy też szła w tym kierunku (i co jakiś czas machała) (mam takie głupie wrażenie, że to do mnie xD no ale jak? po co? i kto to mógłby być? ..nie, nie .. też mi pomysł wpadł do głowy, że to o mnie chodzi xD no ... ale ktoś by jej odmachał, po mojej stronie, a nikt nie zwraca na nią uwagi ..)
Światło się zmieniło na zielone, różowa postać zniknęła mi z pola widzenia (sporo ludzi przechodziło przez ulicę xD) ale nagle poczułem, że ktoś stuka mnie w ramię!
Jakaś kobieta coś do mnie mówi, ale nic nie słyszałem (miałem słuchawki w uszach ;P )
- Hmm, doo shita? (co się stało?) -
- I jak, byłeś w Asakusa?
- Eee !?
Aaaaa!! (Kobieta ściągnęła wielkie okulary przeciw słoneczne i kapelusz xD) To pani? (to była "Babcia", którą osądzałem ,ze jest japońskim moherem ;P)
- Tak! byłem w Asakusa, w Shibuja ...
- a w Ueno nie?
- nie! .. tam przecież niebezpiecznie jest ;D (tak trochę szyderczo odpowiedziałem)
- A znalazłeś ten hotel?
- jaki hotel? (jaki hotel? wcześniej wspomniałem, że hotelu szukam?) .. ale pokazała na plecaki, że dalej z nimi chodzę ..
- aaa! tak, właśnie idę do tego hotelu (nie wiedziałem jak się mam wykręcać, bo taka trochę wścibska ta babcia była xD ... chciała mi pomóc i to nawet za bardzo, już sam plątałem się w zeznaniach. A nie powiem jej przecież, że idę do porno-kafejki xD)
- to może Ci pomogę?
- nie, nie trzeba ;) dziękuję bardzo.
I po chwili niby wszystko było ok, już miała sobie iść, ale coś mnie tknęło, żeby się spytać o tą pralnię publiczną.
- co? - zabrała mi z ręki rozmówki - co tu jest napisane? (nad zaznaczoną "pralnią publiczną" była "pralka - sentaki")
- a! pralka? - rozejrzała się dookoła, za chwile gdzieś poleciała. (ledwo ją dogoniłem z tymi plecakami xD a na dodatek ta babcia szybko biegała ;P )
- o.k dziękuję za pomoc, ale poradzę sobie ;) naprawdę dziękuję.
Ale kobieta nie dała za wygraną, i zaczęła się pytać przechodniów xD (kurczę, bym sobie poszedł w innym kierunku, ale Ona ma moje rozmówki xD)
Na zegarku już 17:30 ! - czyli około 20 min babcia ze mną lata po mieście xD
- O! tam będzie można wyprać rzeczy (jakaś dziewczyna powiedziała babci, że tam jest jakiś hotel) ... No nie! już ja wiem jaki hotel tam jest;( (Sakura Hotel, gdzie był mały przypał ;P )
Na nic zdały się przekonywania, że sobie poradzę, doszliśmy do "ogródka" przed hotelem, nagle słyszę.
- O! "piłkarz", cześć (przy stoliku siedział Tajwańczyk, który w pierwszy dzień miał być ze mną w pokoju, ale zmienił pokój, bo Shrek też tam mieszkał.)
- Piłkarz?
- No miałeś koszulkę piłkarską ... a nie pamiętam jak masz na imię ;D
- To wy się znacie? - zaciekawiła się babcia.
Po chwili babcia zaczęła rozmawiać z chłopakiem .. nagle słyszę, że chodzi moje pranie xD (ale sobie temat wybrali xD)
Tajwańczyk zaprowadził nas do pralni.
- masz proszek? - zapytała się mnie staruszka.
- nie mam (w pralni nie było automatu, w którym można było kupic proszek)
Tajwańczyk poszedł do góry, i przyszedł z recepcjonistą.
-To ty!? - poznał mnie gościu xD i coś zaczął mówić, ze nie ma już wolnych pokoi itp. (bo w ostatni dzień się go pytałem, czy jakoś w tygodniu będą wolne pokoje, ale ponoć już wszystko za rezerwowane jest)
oczywiście babcia się zainteresowała -to jak? to nie ten Twój hotel?
Ja już się tak zakręciłem, ze nie wiedziałem co odpowiadać xD
- nie, ja tu byłem 2 dni temu. teraz znalazłem inny hotel w Akihabara (wątpię żeby mi uwierzyła)
Taj poleciał po proszek, a Babcia gadała z recepcjonistą ..( ale zamieszania narobiłem :D)
Ciąg dalszy nastąpi ...
02 marca, 2010
Japoński Weekend w Gdańsku
Gorąco polecam "Weekend z Japonią" w Gdańsku (Oliwa)
Ostatnio było interesująco, ale tym razem zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie ;]
Jeśli ktoś się zastanawia, to radzę szybko podejmować decyzję, bo bilety idą jak świeże bułeczki xD
Ja wybieram się na 100%
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)