Wiem, że kilka osób liczyło na wpis, ale miałem (niestety) mało planowany wypad do Hamburga , i na kilka dni byłem odcięty "od świata" ;/
(przynajmniej przypomniałem sobie jak to było wycieczką autokarową z Tokyo - do Kyoto ;D)
Witam!
Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].
27 kwietnia, 2010
06 kwietnia, 2010
Ciąg dalszy "Musisz jechać do Kyoto"
Pralka była bardzo łatwa w obsłudze, bo wystarczyło wcisnąć guzik (jedyny jaki był! .. nie było żadnych programów do wyboru itp.) Babcia przez cały czas rozmawiała z Tajwańczykiem po "Ingriszu", niewiele wychwyciłem z rozmowy, bo za szybko mówili ;P Nagle chłopak zaczął dziwnie mówić, na początku wydawało mi się, że płacze, ale nie wyglądał na smutnego/przygnębionego itp.
- Rozmawiamy po Chińsku - powiedziała mi Babcia, bo zauważyła, że wsłuchuję się w rozmowę.
- No słyszę właśnie, że to zupełnie inny język. Pani zna Chiński?
- Znam kilka języków, ale z Europejskich tylko Angielski.
Nagle z pralni zaczęły dochodzić dziwne odgłosy, jakieś dziwne zgrzyty, trzaski itp. dlatego wszyscy poszliśmy sprawdzić o co chodzi. Hideko-san doszła do wniosku, że teraz ustawił się tryb suszenia (chociaż to byłoby dziwne, bo suszarka była nad pralką, a sama pralka wyglądała jak zwykła "Frania" ... To w takiej pralce jest suszenie!? )
"Impreza" przeniosła się do pralni? bo nie wyszliśmy z tego pomieszczenia . Hideko z Tajem zaczęli rozmawiać o mnie! - ale między sobą - dopiero po czasie Babcia się do mnie zwróciła.
- Jak długo jeszcze zostajesz w Tokyo? na jak długo masz zarezerwowany tamten hotel? i gdzie później jedziesz?
Zbombardowany ilością pytań, nie miałem czasu wykombinować jakieś ciekawej odpowiedzi. (co teraz, mam powiedzieć, że śpię w kafejkach internetowych?)
- Hotelu nie mam jeszcze zarezerwowanego, ale wiem gdzie jest fajny hotel w Akihabara. Zostanę jeszcze 3 dni, a później chce jechać w kierunku Osaki.
- Ale teraz w Tokyo może być ciężko o hotel - dodał Taj - Teraz zaczyna się sezon turystyczny dla Japończyków, bo sporo ich do Tokio przyjechało. (np. w tym Sakura hotel, gdzie wcześniej byli sami obcokrajowcy, teraz zrobiło się "wyrównanie" .. 40% to Japończycy, a 60% reszta świata ;P )
- O tak! (Hideko-san przyznała mu rację) teraz w Tokio będzie ciężko ...
- Kyoto, Osaka, Kobe, albo Nagoya. Tamte rejony będą dobre - Przytaknęła mu babcia. - I możesz jechać autobusem !! Autobus jedzie w nocy, czyli zaoszczędzisz na hotelu !
(Widzę ,że ja tu już nie mam nic do powiedzenia xD już mam zorganizowaną wycieczkę? ciekawe co z tego wyjdzie ... w sumie i tak chciałem już wyjechać stąd, ale nie dzisiaj ;/ ja chcę nagrać te kafejki ! .. no ale zobaczymy, w sumie taka opcja jak mówią nie jest zła )
- To jutro zobaczę te autobusy, dzisiaj pójdę do Akiby. - w końcu coś powiedziałem xD .
- a jesteś pewny, że ten hotel w Akibie jest jeszcze wolny? bo tu w "Sakura Hotel" już wszystko zarezerwowane dawno temu!
[Oni chcą się mnie pozbyć, czy jak :D? chyba jak po Chińsku gadali, to wykombinowali coś ;P]
Pralka odwirowała już moje rzeczy. Były wilgotne, i nie chciałem ich pakować do plecaka, więc wrzuciłem je do suszarki.
- Może pojedziesz zobaczyć czy ten hotel jest wolny, a My popilnujemy Twoich rzeczy?
Zgodziłem się, bo i tak bym nic lepszego nie wymyślił, a Oni raczej nie dadzą za wygraną .... Wziąłem tylko portfel i kamerę [mam nadzieję, że nic mi nie zniknie xD .... jakoś ta cała sytuacja dziwnie wygląda. No, ale tu wszystko wygląda inaczej. Zresztą co ma być, to będzie! czym ja się przejmuję ...]
Chodziłem sobie po dzielnicy. Odwiedziłem kilka sklepów, których nie miałem okazji wcześniej sprawdzić, (bo z plecakami bym się tam nie pomieścił, a teraz mam okazję ;D) ....
Nagrałem filmik [jak opowiadam cały dzisiejszy dzień .... Ale kilka dni później go skasowałem (teraz żałuję !! ) .. ale nie lubię oglądać tych filmików, na których ja jestem! i miejsca na dysku kamery było mi szkoda ]
Wracając do "Sakura Hotel" wstąpiłem do sklepu "FamillyMart"
- I jak? masz pokój? - Hideko-san właśnie była w sklepie!!
- Tak, mają wolne pokoje - odpowiedziałem szybko.
- Ja pytałam się o bilety do Kioto i Osaki. Zostało kilka biletów na dzisiaj, a następny wolny autobus będzie za kilka dni dopiero.
W sklepie był dziwny automat (wyglądał jak bankomat) i było można sobie tam zarezerwować bilet na autobus, pociąg itp bez wizyty na dworcu !! Mało tego. Mogłem sobie wybrać miejsce w tym autobusie !! (był pokazany "plan autobusu" i tak jak u nas w kinie ... na zielono wolne miejsca, na czerwono zajęte)
- Autokar wyjeżdża około 22:20, a w Kyoto będzie około 5 rano ! a w Osace po 6:00.
Powiedziała to tak, że było w tym ukryte pytanie "to gdzie wolisz jechać? Kyoto czy Osaka?"
Chwile staliśmy przy tym automacie, wydawało mi się, że już jestem na dobrej drodze, że Babcia odpuszcza powoli, ale podeszła do nas ekspedientka, i Hideko zaczęła z nią rozmawiać.
- 4.800Y powiedziała z uśmiecham. - ma być?
Poczułem się dziwnie, jakby zostało to na mnie "wymuszone" .. ale nie w taki sposób, że musi to być i koniec. Tylko miałem wrażenie, że jej się przykro zrobi ... że w ogóle to płacę za jej uśmiech, a nie za ten bilet ... {Wiem, wiem ;P może to i dziwne, ale to wszystko jakoś dziwnie wyglądało ... nie potrafię tego dobrze opisać. Byłem jak zaczarowany ... może zmęczony tym wszystkim, sam nie wiem.]
Dałem pieniądze, a przesympatyczna ekspedientka wydrukowała mi bilet na autobus.
Wróciliśmy z Hideko-san do Hotelu. W pralni Taj pilnował moich (Poskładanych !! ) rzeczy.
- Przepraszam, ale musiałem wyjąć Twoje rzeczy, bo ktoś chciał skorzystać z suszarki, a Twoje rzeczy już się wysuszyły!
- "Przepraszam za kłopot" (jak to często mówią w Japonii - przynajmniej ja to w taki sposób odbieram, więc i w tym wypadku mi to pasowało)
Podziękowałem za pomoc i pożegnałem się, lecz Babcia uparła się, że mnie odprowadzi na przystanek "bo sam sobie nie poradzę"
Wyszliśmy s Hotelu nieco po 21:00. (Autobusy miały odjeżdżać z pod Tokyo Eki, czyli głównego dworca w Tokio.) Więc poszliśmy na metro.
Automat z biletami nie działał, więc ochroniarz kazał mi kupić bilet "na miejscu" jak wysiądę. (babcia miała sieciowy)
Dojechaliśmy na dworzec główny, kupiłem bilet za 160 Y ... ale bramka, przez która chciałem przejść, miała jakieś "ale" więc ochroniarz sprawdził, że mam bilet i kazał mi przejść przejściem dla ochrony, a bilet miałem zostawić na okienku. (Hmmm. Taki bilet może być fajną pamiątką, zwłaszcza, że nie stać mnie na inne pamiątki ;P raczej kraj nie zbiednieje od tego xD)
Schowałem bilet do portfela i poszliśmy dalej.
Wyszliśmy z powrotem na miasto, Trochę pobłądziliśmy podczas szukania przystanku autobusowego... za to miałem darmowego przewodnika po Tokio ;P Hideko-san mówiła mi, jakie budynki mijamy .. "biuro Suzuki, Toyoty itp ..."
I jakoś trafiliśmy na przystanek autobusowy (jednak przyznaję rację, nie poradziłbym sobie sam)
Dużo ludzi stało, siedziało a nawet leżało w kolejce xD!! Trochę dziwny obrazek, skoro można sobie zarezerwować te miejsce w autobusie itp, i w ogóle wszystko jest niby tak dobrze zorganizowane, to nie rozumiem tego wszystkiego, po co wszyscy "zajmują kolejkę" ?
Podczas gdy ja próbowałem zrozumieć otaczający mnie świat ;P moja przewodniczka załatwiła wszystko. Znalazła odpowiedni przystanek (samo to byłoby dla mnie czymś arcytrudnym xD, bo wszystko było napisane krzaczkami) , sprawdziła dokładną godzinę wyjazdu (i przyjazdu na miejsce ... w Kyoto będę około 5:40) i powiedziała, że poczeka ze mną na autobus.Zostało jeszcze pół godziny po wyjazdu, więc Hideko "zajęła" mi kolejkę (nie wiem po co, skoro i tak wiem, że moje miejsce w autobusie, to nr. 5 ... czyli miejsce pod oknem, w 2 rzędzie po prawej [od kierowcy] ) i poszliśmy do McDonalda.
Chciałem jej oddać pieniądze za "Maka", ale nie chciała.... mało tego, dostałem jeszcze 3 "kawałki" sushi, które sobie kupiła w sklepie. [Kiedyś wyczytałem gdzieś, że pałeczkami nie należy kroić potraw, przesuwać nimi jedzenia, ani pod żadnym pozorem "wbijać" ich w potrawę .. Ja nigdy wcześniej nie miałem okazji jeść sushi, i nie chciałem popełnić żadnej gafy ;P (tzn. raz sobie kupiłem sushi, jak miałem "dzień laby" po tym okropnym dniu, kiedy zgubiłem się, jak szedłem na Tokio Tower ;P ale z tamtego sushi ucieszyły się tylko karpie z pałacu cesarskiego, bo mi nie smakowało za bardzo ;P) ]
Obserwowałem co Babcia zrobi ze swoją porcją, żeby później zgapić, a ta -ku mojemu zdziwieniu- przekroiła sushi na pół (Przekroiła sushi ! - co ponoć się je "na raz" - mało tego, przekroiła je pałeczkami !! )
To sushi nie było dużo lepsze od tego, co sam sobie kupiłem, ale co zrobić, przecież nie będę wybrzydzał ;/
Starałem się je zjeść tak, żeby nie było widać mojego grymasu na twarzy. (mam tylko nadzieję, że mi nie zaszkodzi, bo z moją alergią na owoce morza bywa różnie, i muszę uważać na to co jem ... Na szczęście jestem pewien, że w tym nie ma krewetek!, ale jak na coś innego jestem uczulony? żeby później nie było przypału w tym autobusie ;P )
W ramach podziękowania dałem Hideko-san swoją koszulkę reprezentacji Japonii (z moim nazwiskiem na plecach) niby nie chciała przyjąć, ale nie dała się długo namawiać i przyjęła prezent.
Odprowadziła mnie z powrotem na przystanek autobusowy, i czekała ze mną do przyjazdu autokaru.
(dziwni są ci japończycy ;P od której siedemnastej babcia ze mną chodzi po mieście? a to już około wpół do dwudziestej trzeciej! ... nie ma co robić w domu, czy jak xD ?)
Podjechał autokar. Musiałem oba plecaki wrzucić do "bagażówki" .. ledwo zdążyłem wyjąć portfel i mp3. .. dostałem karteczkę z numerkiem plecaków, a plecaki związali taśmą, żeby później się nikt nie pomylił, i mi np. jednego nie oddał ;D
Pożegnałem się z Babcią i wsiadłem do autokaru.
Siedziało dwóch kierowców, oboje w maseczkach na twarzy, a na rękach mieli białe rękawiczki.
Gdy już wszyscy wsiedli, jeden z nich zaczął coś mówić (tylko po japońsku) i później "odgrodził" nas wielką kotarą ...
Babcia stała i machała mi do samego końca (dopóki autokar nie odjechał)
Ciekawe o której będzie ten postój? tym czasem postaram się zasnąć, może tym razem mi się uda. W końcu jestem bardzo zmęczony...
"Wtuliłem" się w szybę, i puściłem sobie spokojną muzykę. Coś wyraźnie przeszkadzało mi się odprężyć, i dopiero po chwili się zorientowałem, ze jedziemy, a światło i tak jest zapalone. (to po to się ta kotarą odgrodzili xD ... i tak przez całą drogę będziemy mieć to światło zapalone? oby nie, bo ja do snu wolę mieć "egipskie ciemności" )
Jechaliśmy około 20 minut ... nagle poczułem, że stajemy. Kierowca odsłonił zasłonkę, i zaczął coś mówić ...
Co? to już jest ten postój? W sumie nikt z miejsca się nie rusza, a mi trochę głupio tak samemu się wyrwać ;/
(no trudno! najwyżej nic sobie nie kupię .. może zasnę ...)
Po chwili okazało się, że jednak nie jest to postój, tylko reszta pasażerów dołącza do naszej "wycieczki".
Poczułem, że ktoś usiadł obok mnie, ale ja udawałem, że śpię. Jednak nie zdąrzyłem zobaczyć kim była ta osoba, bo po chwili już nikt nie siedział obok mnie.
Autobus znowu ruszył, a ja miałem "cały rząd" dla siebie ;] (położyć się na obu siedzeniach, czy będzie przypał jak zasnę, a okaże się, że jeszcze jakiś przystanek będzie po drodze, a co gorsze, ktoś ma zajęte to miejsce?)
Wydawało mi się, że cały czas bylem w "stanie czuwania", ale musiałem się chwilkę zdrzemnąć, bo obudziłem się trochę "połamany". Poza tym, nie leciało już nic z mojego mp3 i usłyszałem jakieś małe zamieszanie (właściwie, to właśnie to zamieszanie mnie obudziło)
Zatrzymaliśmy się, kierowca odsłonił kotarę i powiedział, że mamy 20 minut przerwy!
Wyszedłem pół przytomny z tego autokaru. W przydeptanych butach wszedłem na stację. Kupiłem co potrzeba, poszedłem się jeszcze nieco odświeżyć i wyszedłem na zewnątrz.
- O fuck!! (dopiero teraz zauważyłem, że na parkingu stoi około 15 takich samych autokarów !! ) który to mój? a jak odjadą beze mnie? co z moimi rzeczami się stanie!? przecież tam mam wszystko ....
Już szedłem w kierunku pierwszego autokaru (chciałem się pytać kierowców, czy jadą do Kyoto)
i już byłem przy drzwiach, kiedy usłuszałem:
- Sorry !! Gaijin-san, Hallo !! - jakiś chłopak wyszedł ze stacji. - Jedziesz do Kyoto, albo Osaki, nie?
- Tak, do Kyoto, a o co chodzi?
- więc "ten" jest nasz autokar ;) - pokazał na jeden ze środkowych pojazdów.
Przykryłem się kocykiem, który dostałem ;D (zapomniałem wcześniej napisać o kocyku ;D .. niby nic wielkiego, ale miłe to było ;) nie trzeba pakować swojego koca, a takowy na pewno się przydaje w podróży ;) )
Jest !! dojechałem do Kyoto .. obudziłem się ok. 5:00, ale na miejsce dojechaliśmy o 5:45 ( niesamowite !! taka odległość, a dojechaliśmy niemal dokładnie na czas !! nie wierzę w to! )
Wysiadłem z autokaru, dostałem swoje plecaki.... i ..... i co teraz ?
- Rozmawiamy po Chińsku - powiedziała mi Babcia, bo zauważyła, że wsłuchuję się w rozmowę.
- No słyszę właśnie, że to zupełnie inny język. Pani zna Chiński?
- Znam kilka języków, ale z Europejskich tylko Angielski.
Nagle z pralni zaczęły dochodzić dziwne odgłosy, jakieś dziwne zgrzyty, trzaski itp. dlatego wszyscy poszliśmy sprawdzić o co chodzi. Hideko-san doszła do wniosku, że teraz ustawił się tryb suszenia (chociaż to byłoby dziwne, bo suszarka była nad pralką, a sama pralka wyglądała jak zwykła "Frania" ... To w takiej pralce jest suszenie!? )
"Impreza" przeniosła się do pralni? bo nie wyszliśmy z tego pomieszczenia . Hideko z Tajem zaczęli rozmawiać o mnie! - ale między sobą - dopiero po czasie Babcia się do mnie zwróciła.
- Jak długo jeszcze zostajesz w Tokyo? na jak długo masz zarezerwowany tamten hotel? i gdzie później jedziesz?
Zbombardowany ilością pytań, nie miałem czasu wykombinować jakieś ciekawej odpowiedzi. (co teraz, mam powiedzieć, że śpię w kafejkach internetowych?)
- Hotelu nie mam jeszcze zarezerwowanego, ale wiem gdzie jest fajny hotel w Akihabara. Zostanę jeszcze 3 dni, a później chce jechać w kierunku Osaki.
- Ale teraz w Tokyo może być ciężko o hotel - dodał Taj - Teraz zaczyna się sezon turystyczny dla Japończyków, bo sporo ich do Tokio przyjechało. (np. w tym Sakura hotel, gdzie wcześniej byli sami obcokrajowcy, teraz zrobiło się "wyrównanie" .. 40% to Japończycy, a 60% reszta świata ;P )
- O tak! (Hideko-san przyznała mu rację) teraz w Tokio będzie ciężko ...
[Wyganiają mnie czy co? co Oni kombinują xD?]
- W Kyoto powinno byś spokojnie w tym okresie - powiedział Taj po dłuższej przerwie. - dużo ludzi właśnie stamtąd przyjechało, czyli tam będzie spokojnie- Kyoto, Osaka, Kobe, albo Nagoya. Tamte rejony będą dobre - Przytaknęła mu babcia. - I możesz jechać autobusem !! Autobus jedzie w nocy, czyli zaoszczędzisz na hotelu !
(Widzę ,że ja tu już nie mam nic do powiedzenia xD już mam zorganizowaną wycieczkę? ciekawe co z tego wyjdzie ... w sumie i tak chciałem już wyjechać stąd, ale nie dzisiaj ;/ ja chcę nagrać te kafejki ! .. no ale zobaczymy, w sumie taka opcja jak mówią nie jest zła )
- To jutro zobaczę te autobusy, dzisiaj pójdę do Akiby. - w końcu coś powiedziałem xD .
- a jesteś pewny, że ten hotel w Akibie jest jeszcze wolny? bo tu w "Sakura Hotel" już wszystko zarezerwowane dawno temu!
[Oni chcą się mnie pozbyć, czy jak :D? chyba jak po Chińsku gadali, to wykombinowali coś ;P]
Pralka odwirowała już moje rzeczy. Były wilgotne, i nie chciałem ich pakować do plecaka, więc wrzuciłem je do suszarki.
- Może pojedziesz zobaczyć czy ten hotel jest wolny, a My popilnujemy Twoich rzeczy?
Zgodziłem się, bo i tak bym nic lepszego nie wymyślił, a Oni raczej nie dadzą za wygraną .... Wziąłem tylko portfel i kamerę [mam nadzieję, że nic mi nie zniknie xD .... jakoś ta cała sytuacja dziwnie wygląda. No, ale tu wszystko wygląda inaczej. Zresztą co ma być, to będzie! czym ja się przejmuję ...]
Chodziłem sobie po dzielnicy. Odwiedziłem kilka sklepów, których nie miałem okazji wcześniej sprawdzić, (bo z plecakami bym się tam nie pomieścił, a teraz mam okazję ;D) ....
Nagrałem filmik [jak opowiadam cały dzisiejszy dzień .... Ale kilka dni później go skasowałem (teraz żałuję !! ) .. ale nie lubię oglądać tych filmików, na których ja jestem! i miejsca na dysku kamery było mi szkoda ]
Wracając do "Sakura Hotel" wstąpiłem do sklepu "FamillyMart"
- I jak? masz pokój? - Hideko-san właśnie była w sklepie!!
- Tak, mają wolne pokoje - odpowiedziałem szybko.
- Ja pytałam się o bilety do Kioto i Osaki. Zostało kilka biletów na dzisiaj, a następny wolny autobus będzie za kilka dni dopiero.
W sklepie był dziwny automat (wyglądał jak bankomat) i było można sobie tam zarezerwować bilet na autobus, pociąg itp bez wizyty na dworcu !! Mało tego. Mogłem sobie wybrać miejsce w tym autobusie !! (był pokazany "plan autobusu" i tak jak u nas w kinie ... na zielono wolne miejsca, na czerwono zajęte)
- Autokar wyjeżdża około 22:20, a w Kyoto będzie około 5 rano ! a w Osace po 6:00.
Powiedziała to tak, że było w tym ukryte pytanie "to gdzie wolisz jechać? Kyoto czy Osaka?"
Chwile staliśmy przy tym automacie, wydawało mi się, że już jestem na dobrej drodze, że Babcia odpuszcza powoli, ale podeszła do nas ekspedientka, i Hideko zaczęła z nią rozmawiać.
- 4.800Y powiedziała z uśmiecham. - ma być?
Poczułem się dziwnie, jakby zostało to na mnie "wymuszone" .. ale nie w taki sposób, że musi to być i koniec. Tylko miałem wrażenie, że jej się przykro zrobi ... że w ogóle to płacę za jej uśmiech, a nie za ten bilet ... {Wiem, wiem ;P może to i dziwne, ale to wszystko jakoś dziwnie wyglądało ... nie potrafię tego dobrze opisać. Byłem jak zaczarowany ... może zmęczony tym wszystkim, sam nie wiem.]
Dałem pieniądze, a przesympatyczna ekspedientka wydrukowała mi bilet na autobus.
Wróciliśmy z Hideko-san do Hotelu. W pralni Taj pilnował moich (Poskładanych !! ) rzeczy.
- Przepraszam, ale musiałem wyjąć Twoje rzeczy, bo ktoś chciał skorzystać z suszarki, a Twoje rzeczy już się wysuszyły!
- "Przepraszam za kłopot" (jak to często mówią w Japonii - przynajmniej ja to w taki sposób odbieram, więc i w tym wypadku mi to pasowało)
Podziękowałem za pomoc i pożegnałem się, lecz Babcia uparła się, że mnie odprowadzi na przystanek "bo sam sobie nie poradzę"
Wyszliśmy s Hotelu nieco po 21:00. (Autobusy miały odjeżdżać z pod Tokyo Eki, czyli głównego dworca w Tokio.) Więc poszliśmy na metro.
Automat z biletami nie działał, więc ochroniarz kazał mi kupić bilet "na miejscu" jak wysiądę. (babcia miała sieciowy)
Dojechaliśmy na dworzec główny, kupiłem bilet za 160 Y ... ale bramka, przez która chciałem przejść, miała jakieś "ale" więc ochroniarz sprawdził, że mam bilet i kazał mi przejść przejściem dla ochrony, a bilet miałem zostawić na okienku. (Hmmm. Taki bilet może być fajną pamiątką, zwłaszcza, że nie stać mnie na inne pamiątki ;P raczej kraj nie zbiednieje od tego xD)
Schowałem bilet do portfela i poszliśmy dalej.
Wyszliśmy z powrotem na miasto, Trochę pobłądziliśmy podczas szukania przystanku autobusowego... za to miałem darmowego przewodnika po Tokio ;P Hideko-san mówiła mi, jakie budynki mijamy .. "biuro Suzuki, Toyoty itp ..."
I jakoś trafiliśmy na przystanek autobusowy (jednak przyznaję rację, nie poradziłbym sobie sam)
Dużo ludzi stało, siedziało a nawet leżało w kolejce xD!! Trochę dziwny obrazek, skoro można sobie zarezerwować te miejsce w autobusie itp, i w ogóle wszystko jest niby tak dobrze zorganizowane, to nie rozumiem tego wszystkiego, po co wszyscy "zajmują kolejkę" ?
Podczas gdy ja próbowałem zrozumieć otaczający mnie świat ;P moja przewodniczka załatwiła wszystko. Znalazła odpowiedni przystanek (samo to byłoby dla mnie czymś arcytrudnym xD, bo wszystko było napisane krzaczkami) , sprawdziła dokładną godzinę wyjazdu (i przyjazdu na miejsce ... w Kyoto będę około 5:40) i powiedziała, że poczeka ze mną na autobus.Zostało jeszcze pół godziny po wyjazdu, więc Hideko "zajęła" mi kolejkę (nie wiem po co, skoro i tak wiem, że moje miejsce w autobusie, to nr. 5 ... czyli miejsce pod oknem, w 2 rzędzie po prawej [od kierowcy] ) i poszliśmy do McDonalda.
Chciałem jej oddać pieniądze za "Maka", ale nie chciała.... mało tego, dostałem jeszcze 3 "kawałki" sushi, które sobie kupiła w sklepie. [Kiedyś wyczytałem gdzieś, że pałeczkami nie należy kroić potraw, przesuwać nimi jedzenia, ani pod żadnym pozorem "wbijać" ich w potrawę .. Ja nigdy wcześniej nie miałem okazji jeść sushi, i nie chciałem popełnić żadnej gafy ;P (tzn. raz sobie kupiłem sushi, jak miałem "dzień laby" po tym okropnym dniu, kiedy zgubiłem się, jak szedłem na Tokio Tower ;P ale z tamtego sushi ucieszyły się tylko karpie z pałacu cesarskiego, bo mi nie smakowało za bardzo ;P) ]
Obserwowałem co Babcia zrobi ze swoją porcją, żeby później zgapić, a ta -ku mojemu zdziwieniu- przekroiła sushi na pół (Przekroiła sushi ! - co ponoć się je "na raz" - mało tego, przekroiła je pałeczkami !! )
To sushi nie było dużo lepsze od tego, co sam sobie kupiłem, ale co zrobić, przecież nie będę wybrzydzał ;/
Starałem się je zjeść tak, żeby nie było widać mojego grymasu na twarzy. (mam tylko nadzieję, że mi nie zaszkodzi, bo z moją alergią na owoce morza bywa różnie, i muszę uważać na to co jem ... Na szczęście jestem pewien, że w tym nie ma krewetek!, ale jak na coś innego jestem uczulony? żeby później nie było przypału w tym autobusie ;P )
W ramach podziękowania dałem Hideko-san swoją koszulkę reprezentacji Japonii (z moim nazwiskiem na plecach) niby nie chciała przyjąć, ale nie dała się długo namawiać i przyjęła prezent.
Odprowadziła mnie z powrotem na przystanek autobusowy, i czekała ze mną do przyjazdu autokaru.
(dziwni są ci japończycy ;P od której siedemnastej babcia ze mną chodzi po mieście? a to już około wpół do dwudziestej trzeciej! ... nie ma co robić w domu, czy jak xD ?)
Podjechał autokar. Musiałem oba plecaki wrzucić do "bagażówki" .. ledwo zdążyłem wyjąć portfel i mp3. .. dostałem karteczkę z numerkiem plecaków, a plecaki związali taśmą, żeby później się nikt nie pomylił, i mi np. jednego nie oddał ;D
Pożegnałem się z Babcią i wsiadłem do autokaru.
Siedziało dwóch kierowców, oboje w maseczkach na twarzy, a na rękach mieli białe rękawiczki.
Gdy już wszyscy wsiedli, jeden z nich zaczął coś mówić (tylko po japońsku) i później "odgrodził" nas wielką kotarą ...
Babcia stała i machała mi do samego końca (dopóki autokar nie odjechał)
(dziwne ... niby tylko cztery miejsca miały zostać wolne, z tego co widziałem w sklepie jak kupowaliśmy bilet .. a tu jest prawie pół autokaru wolne .. z tego co usłuszałem, to ma być tylko jeden postój! pewnie reszta wsiądzie później)
Kurczę ! -nagle mnie "olśniło", że przecież nie ma nic do picia na drogę xD ja nie potrafię spać w autobusach, samochodach i jak się okazało w samolotach też ( 15 godzinny lot jaki miałem, to też bez zmrużenia oka był xD a tym razem, to "tylko" 7 godzin, ale jakieś picie by ię przydało ;P)Ciekawe o której będzie ten postój? tym czasem postaram się zasnąć, może tym razem mi się uda. W końcu jestem bardzo zmęczony...
"Wtuliłem" się w szybę, i puściłem sobie spokojną muzykę. Coś wyraźnie przeszkadzało mi się odprężyć, i dopiero po chwili się zorientowałem, ze jedziemy, a światło i tak jest zapalone. (to po to się ta kotarą odgrodzili xD ... i tak przez całą drogę będziemy mieć to światło zapalone? oby nie, bo ja do snu wolę mieć "egipskie ciemności" )
Jechaliśmy około 20 minut ... nagle poczułem, że stajemy. Kierowca odsłonił zasłonkę, i zaczął coś mówić ...
Co? to już jest ten postój? W sumie nikt z miejsca się nie rusza, a mi trochę głupio tak samemu się wyrwać ;/
(no trudno! najwyżej nic sobie nie kupię .. może zasnę ...)
Po chwili okazało się, że jednak nie jest to postój, tylko reszta pasażerów dołącza do naszej "wycieczki".
Poczułem, że ktoś usiadł obok mnie, ale ja udawałem, że śpię. Jednak nie zdąrzyłem zobaczyć kim była ta osoba, bo po chwili już nikt nie siedział obok mnie.
Autobus znowu ruszył, a ja miałem "cały rząd" dla siebie ;] (położyć się na obu siedzeniach, czy będzie przypał jak zasnę, a okaże się, że jeszcze jakiś przystanek będzie po drodze, a co gorsze, ktoś ma zajęte to miejsce?)
Wydawało mi się, że cały czas bylem w "stanie czuwania", ale musiałem się chwilkę zdrzemnąć, bo obudziłem się trochę "połamany". Poza tym, nie leciało już nic z mojego mp3 i usłyszałem jakieś małe zamieszanie (właściwie, to właśnie to zamieszanie mnie obudziło)
Zatrzymaliśmy się, kierowca odsłonił kotarę i powiedział, że mamy 20 minut przerwy!
Wyszedłem pół przytomny z tego autokaru. W przydeptanych butach wszedłem na stację. Kupiłem co potrzeba, poszedłem się jeszcze nieco odświeżyć i wyszedłem na zewnątrz.
- O fuck!! (dopiero teraz zauważyłem, że na parkingu stoi około 15 takich samych autokarów !! ) który to mój? a jak odjadą beze mnie? co z moimi rzeczami się stanie!? przecież tam mam wszystko ....
Już szedłem w kierunku pierwszego autokaru (chciałem się pytać kierowców, czy jadą do Kyoto)
i już byłem przy drzwiach, kiedy usłuszałem:
- Sorry !! Gaijin-san, Hallo !! - jakiś chłopak wyszedł ze stacji. - Jedziesz do Kyoto, albo Osaki, nie?
- Tak, do Kyoto, a o co chodzi?
- więc "ten" jest nasz autokar ;) - pokazał na jeden ze środkowych pojazdów.
[Hmmm.. u nas w kraju, pewnie nikt by mi nie powiedział, nawet jakby mnie kojarzył ... a co dopiero obcokrajowcowi. pewnie by było "a radź sobie sam" .. a jak się nie uda, to będzie beka ... ]
Wszedłem z powrotem do autokaru, i tym razem położyłem się na obu siedzeniach, bo cały czas było wolne ;DPrzykryłem się kocykiem, który dostałem ;D (zapomniałem wcześniej napisać o kocyku ;D .. niby nic wielkiego, ale miłe to było ;) nie trzeba pakować swojego koca, a takowy na pewno się przydaje w podróży ;) )
Jest !! dojechałem do Kyoto .. obudziłem się ok. 5:00, ale na miejsce dojechaliśmy o 5:45 ( niesamowite !! taka odległość, a dojechaliśmy niemal dokładnie na czas !! nie wierzę w to! )
Wysiadłem z autokaru, dostałem swoje plecaki.... i ..... i co teraz ?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)