Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

10 maja, 2010

"Daj Dzioba" ;)

Wszyscy z autokaru szli na dworzec, więc poszedłem za nimi. Dworzec już od zewnątrz robił wrażenie, był bardzo długi, ale dopiero po wejściu do środka można było zobaczyć rozmiar tego pomieszczenia.




Usiadłem sobie pod ścianą i czekałem aż otworzą sklepy. Nie śpieszy mi się nigdzie, tym bardziej, że podróż była męcząca. Niby spałem całą drogę, ale jednak nie mam siły na zwiedzanie z samego rana, w dodatku plecaki wydają się cięższe niż zwykle.
Zaczęło się robić tłoczno i głośno, bo jakaś wycieczka miała zbiórkę obok mojej "miejscówki". Obserwowałem zbierających się ludzi. Zabawnie było patrzeć, jak każdy kto przyszedł witał się ze wszystkim słowem "Ass".  (Bez komentarza ;D )
- To chyba jakaś drużyna baseballowa? W końcu baseball, to ich "sport narodowy".
Po chwili okazało się, że miałem rację ;) .. jakiś chłopak przyszedł z wielką rękawicą i zaczął nią machać do reszty grupy.
Później przyszły jakieś dziewczyny (chyba cheerleaderki)  i zaczęły się popisy ...
Jeden udawał, że rzuca piłkę (pewnie najlepszy miotacz w drużynie, bo później innym pokazywał jak mają dłoni układać xD) Inni zaczęli rzucać piłką, biegać dookoła przystanku autobusowego (głupota na maksa ;P ) albo machać kijami ...)
Zrobiło się tak głośno, że zrezygnowałem z dalszego siedzenia i poszedłem zobaczyć jak wygląda ten dworzec ;]

Jak jechałem do Yokohamy (miałem przesiadkę na shinkansena na tym dworcu) to nie zwróciłem uwagi, że ten dworzec jest taki ogromny!! (Tym tunelem chyba da się dojść na drugi koniec miasta xD .. jednak wolę tego nie sprawdzać, bo jeszcze się zgubię w tym labiryncie korytarzy, a poza tym nie mam siły i ochoty teraz tego sprawdzać ;D)

W końcu otworzyli sklepy!
Kupiłem dość oryginalne kanapki ... na początku myślałem, że to coś w rodzaju zwykłej drożdżówki z serem, ale po rozpakowaniu okazało się, ze jest to bułka z jajecznicą i bekonem ;D (naprawdę bardzo dobra! ;) )
Niestety nie było mojego ulubionego mleka czekoladowego, które jest chyba w co dziesiątym sklepie do jakiego wejdę ;/
Niestety nie było czarnej herbaty, więc musiałem ryzykować i kupić jakiś wynalazek. Na szczęście -o ile można tak to nazwać- już miałem okazję spróbować wcześniej większości z dostępnych herbat, więc wybrałem z pozostałych (bo te, które próbowałem do tej pory jakoś mi nie smakowały xD )
Jak zwykle nie było żadnego normalnego miejsca w pobliżu, gdzie  można by było zjeść spokojnie, więc bez przypału  usiadłem obok szafek depozytowych ...
Na szczęście w tej części dworca było spokojnie ;]



[Hmmm... żeby nie chodzić z plecakami po mieście, może wrzucę plecak do tych "szafek", których jest tu wyjątkowo dużo ..... tylko jak to dokładnie działa? to na czas jest, czy jak? ]
Z instrukcji nic nie zrozumiałem! Było pełno małych szafek, dużych tylko kilka ;/
W małą szafkę mógłbym jedynie mały plecak wrzucić, ale to się mija z celem. A duży plecak tak trochę ryzykownie zostawiać.
"600 Y" ale na ile to jest, tego już "po ludzku" nie napisali ;/ To jest na godzinę, trzy, pięć? jeśli się czas przekroczy, to czy szafka się otworzy automatycznie, czy będzie trzeba dopłacać? (pewnie sama się nie otworzy, ale nie warto ryzykować ;P)
A tak trochę mi szkoda tych 600 jenów ... W końcu nie wiem po ile hotele tu są, jeśli będzie tak jak w Tokyo, to naprawdę każdy jen będzie się liczył.
Poszedłem do informacji turystycznej. Pani -gdy tylko wszedłem do środka- od razu na twarzy miała wymalowane zakłopotanie, mimo że nie zdążyłem się jeszcze o nic zapytać. Mężczyzna w okienku obok też jakiś nie bardzo pomocny był. Jakoś się nie mogłem z nimi dogadać (Fakt, że nie najlepiej mówię po japońsku czy angielsku, ale już idzie mi o niebo lepiej niż na początku wakacji! Teraz jak nie znam jakiegoś słowa po angielsku, to jakoś samo przychodzi mi do głowy słowo japońskie ;D )... dopiero jakiś inny Japończyk  -który sam przyszedł się czegoś dowiedzieć- mi pomógł. (z nim dogadałem się bez żadnych problemów!)

Na szczęście okazało się, że mogę bez obaw zostawić plecaki ;)
Ponoć do północy można je trzymać, po północy zegary się resetują, i później żeby otworzyć trzeba dopłacić.  (po 3 dniach jeśli nikt się nie zgłosi, obsługa zabiera bagaż, a odebranie go naprawdę sporo kosztuje! (mówił to Japończyk, a Oni w miarę dużo zarabiają .. więc "sporo" dla niego ... dla mnie pewnie byłby to prawdziwy majątek xD )


Przepakowałem rzeczy, żeby te najważniejsze mieć "pod ręką" ;) Doszedłem już do takie wprawy z tym pakowaniem, że zajęło mi to niecałe 5 minut.
Wyszedłem z dworca ... nagrałem jeszcze filmik, który w razie czego ma mi ułatwić odnalezienie mojej szafki ;D (bo jak już wspomniałem, Kyoto Station jest naprawdę spore, ten budynek na zdjęciach, to tylko cząstka tego, co jest pod ziemią!! a urywek tego filmiku jest dodany wcześniej xD)


Idę według mapy ... o dziwo ten przewodnik po raz pierwszy się na coś przydał!
 Idę prosto .... tu w lewo ...i obok jakiegoś "parku" (jak mogłoby to wyglądać na mapce) powinien być jakiś hotel... No niby wszystko się zgadza z mapą, co prawda "parkiem" bym tego nie nazwał, tylko jakimś placem postojowym, ale niech będzie, że zgadza się z mapą, bo w końcu nie ma w tym miejscu żadnego budynku ...
No, ale hotelu też nie widać, chyba, że ktoś ze swojego mieszkania zrobił "hotel" tak jak Hiromi-san w Nara.
Ten budynek jednak w niczym nie przypominał mieszkania Hiromi xD
Ok, nie ma się co załamywać ;) niedaleko jest hotel nr.6 (najtańszy według przewodnika)
 wystarczy przejść prosto, na drugim skrzyżowaniu skręcić w prawo ... minąć kolejny "park" po prawej, przejść przez ulicę, i na samym rogu powinien być hotel ....
I powtórka z rozrywki xD ... Znowu wszystko z mapką się zgadza, tylko to małe ale .... tu znowu nie ma żadnego hotelu!
W ogóle trochę dziwnie wygląda to miasto (jak tu niby ma mieszkać 1,5 milionów mieszkańców? skoro nie ma tu żadnych wielkich budynków, w ogóle jakoś biednie tu wygląda.)

Poza tym wszystko tu jest białe! jakoś dziwnie to wygląda ... domy, samochody, płoty ... w tym słońcu jakoś strasznie to w oczy bije.


Jest już około 11:00, a nie widziałem żadnego hotelu ;/  Raz widziałem tylko grupkę turystów idących z pleckami, szli w przeciwnym kierunku po drugiej stronie ulicy  (pewnie wracają z hotelu?  i pewnie idą na dworzec .. czyli "tam" musi byś jakiś hotel! )
Niestety jako detektyw bym się nie sprawdził ... im głębiej w miasto, tym mniejsze szanse na znalezienie noclegu (bo raczej marny byłby biznes stawiając hotel w takiej okolicy )
Wszedłem do sklepu ... pierwszy raz widziałem sklep, który nie należał do żadnej z sieci "FamilyMart" "7-eleven" lub tym podobnych. Był to zwykły sklepik, ale podobało mi się w nim to, że mieli dobre hamburgery (3 różne rodzaje! czego nie ma w innych sklepach ;D ... w dodatku w cenie 150-200 Y za sztukę ;) i co najważniejsze ... Moje mleko czekoladowe !! :D (chociaż to dziwna mieszanka xD ) Ale kakao kupiłem sobie na później ;P

Chyba wrócę na dworzec i sprawdzę, jak po drugiej stronie dworca wygląda... Bo aż wierzyć się nie chce, że to miasto jest "takie" (nawet nie wiem jakiego słowa tu użyć)
Po drugiej stronie Kyoto Station okazało się, że jest jak po drugiej stronie lustra!
Od razu widać, że to ta część miasta jest tą główną xD Już przy samym wyjściu przywitała mnie "Kyoto Tower" .. inne budynki też były nowoczesne ... bardzo różniły się od tych z tamtej części miasta.


Chciałem iść zgodnie z przewodnikiem, ale od razu coś się nie zgadzało (to naprawdę był "udany" zakup ;/ ...  już mogłem sobie jakieś mapy kupić, a nie ten przewodnik! oprócz zdjęć, to nic pożytecznego w nim nie ma)  Wrzuciłem go do plecaka i postanowiłem, że już nie będę więcej z niego korzystał xD



(fotka z pomnikami .... po raz pierwszy żałuję, że nie mam ze sobą dużego plecaka, bo teraz posłużyłby mi jako statyw do kamery, i stanąłbym między te posągi .... wszystko jak na złość xD )


Doszedłem do jakiegoś "centrum handlowego" (właściwie bardziej bym to nazwał "gildią")
Przeogromne miejsce ;D ciągle coś ciekawego wpadało w oko ... Odniosłem dziwne wrażenie, że da gildia mnie ''pożera". Chyba te uliczki są tak zaprojektowane, bo im więcej chodzę, tym bardziej czuję się w pewien sposób zagubiony (za dużo rzeczy dzieje się dookoła! Nie mogę pozwolić sobie na to, żeby coś odwróciło moją uwagę. Najpierw znajdę hotel, zjem coś, a dopiero później .... o, a co to!? xD)
Miałem szukać hotelu, ale i tak ponad godzinę straciłem na oglądaniu wystaw! Najgorsze było to, że już sam się w tym wszystkim pogubiłem. Szedłem tą uliczką, czy może tą po lewej?
- Dobra, koniec tego!  najpierw znajdę ten hotel, potem tu wrócę!


Wszystkie hotele na jakie "wpadłem" były za około 7000 Y (praktycznie zawsze zauważyłem, że już stoję przy jakimś hotelu ... a idąc, nie zwróciłem na niego uwagi ... wszędzie coś się działo, wszędzie pełno ludzi, kolorów, jakiegoś hałasu- ale nie drażniącego uszu-  i dopiero stojąc przy budynku zauważałem  napis
"ホテル")
Ale wychodząc z jednego sklepu, zauważyłem "mały" hotel. Na pierwszy rzut oka wydawałby się bardzo drogi (byłem niedaleko dworca, czyli cena powinna być dość wysoka- // wracałem w kierunku Kyoto Station, bo pomyślałem, że może pojadę do Kobe. Jeśli tam udałoby mi się znaleźć jakiś tani hotel, to mógłbym sobie zrobić jednodniową wycieczkę do Kyoto ;] bo nie odpuszczę tej gildii )
A co mi tam, pójdę się zapytać! Nie chce mi się już szukać hotelu, bo cały dzień zmarnuję (i tak już w miarę późno jest. A co jeśli będę musiał jechać do Kobe? sama podróż też pewnie zajmie ponad 1,5 godziny ;/)


- Konnichiwa (już "w progu" przywitał mnie słodki głos recepcjonistki)
- Konnichiwa ;] ..... eto ... Kushitsu wa arimasuka?  (czy są wolne pokoje?)
- Hai
- eto .... Ippaku wa ikura desuka?  (ile kosztuje noc?)
- 5.000 jenów za noc.
- O, super! ... niemal krzyknąłem nie ukrywając radości ;]
- są pokoje w tylu Europejskim i Japońskim, chce pan zobaczyć jakiś pokój?

Niestety zapomniałem jak się zapytać o to, "czy w cenę wliczone jest śniadanie?" więc zrzuciłem z siebie plecaki .... przeprosiłem (bo to już w krew weszło, takie przepraszanie za wszystko) i szukałem rozmówek w plecaku ... na moje "przeprosiny" usłyszałem "Daijobu" (czyt. "Daidziobu" lub jak kto wolo "dajdziobu" ... jak to w książce M.Bruczkowskiego było fajnie opisane "Daj dzioba")
Od razu przypomniało mi się to określenie, i pod nosem powiedziałem "daj dzioba" ... na co reakcja recepcjonistki była taka, jak to opisał pan Marcin w swojej książce (Od razu zostałem poprawiony ... z naciskiem na samogłoskę "u" na końcu, lecz to poprawienie mnie nie było niegrzeczne w celu wytykania błędu, tylko takie trochę flirtujące ... jakby sobie zdawała sprawę z tego, że to może znaczyć również coś innego // w moim języku ]

- Choshoku wa tsuite arimasuka?(czy w cenę wliczone jest śniadanie?) Udało mi się po chwili wygrzebać rozmówki z plecaka.

- Przykro mi, ale nie. Śniadanie jest za 800Y, przepraszam ... (jakoś tak smutno to powiedziała, albo mi się tylko tak wydawało ... bo nie ukrywam, że od razu spodobała mi się ta recepcjonistka, i na siłę szukałem okazji do "daj dzioba" ;P )
- ok .. ok "daj dzioba" .. może być za te 800 jenów ;)
- Daijobu ... znowu mnie poprawiła, zakrywając dłońmi uśmiech ;)
 - ok, ok ... niech Ci będzie (powiedziałem po polsku ;P ) .. na co zareagowała tak jak poprzednio.

Jej koleżanka, która stała przy windzie (widocznie zaciekawiona z czego tak się cieszymy xD) przyszła do nas, stanęła obok koleżanki i razem o czymś rozmawialiśmy ...
- no dobra .... a mogę na 3 dni, a właściwie noce wziąć pokój, czy są jakieś rezerwacje później?
- tak! oczywiście ;]
- no to super ;) no to poproszę te 3 doby...  dałem paszport, żeby wypełniła papierki .. (paszport położyłem na blacie ... recepcjonistka dała go swojej koleżance, która wcześniej "pilnowała windy" .. ale ta zawołała jeszcze inną, która poszła skserować dokument)
Chwile pogadaliśmy (bardziej poflirtowaliśmy), bo rozmowy jakoś w dziwny sposób były z podtekstami ... (ale mniejsza o to ;P )

Po chwili  przy blacie była nas już piątka xD koleżanka, która poszła kserować mój paszport przyszła z jeszcze jedną koleżanką ... i teraz w takim kółku staliśmy .. obok mnie stały dwie, które przyszły najpóźniej, a za blatem dwie naprawdę fajne Japoneczki xD
Podczas rozmowy było jeszcze kilka okazji powiedzieć "Daj dzioba", na co wszystkie reagowały szerokimi, aczkolwiek "zakrytymi" uśmiechami. (Po raz kolejny udowodniłem sobie, że "Bezsenność w Tokyo" jest super książką, i bardzo się cieszę, że ją przeczytałem :D )
.............................

Do hotelu przyszedł jakiś inny gościu i wszystko zepsuł ;/
Spakowałem się, wziąłem klucz do pokoju i już miałem iść, gdy koleżanka "mojej recepcjonistki" ;P (ta od windy)  zaproponowała mi, że zaniesie mi plecak!
- co!? Dziękuję, ale jak niby Ty chcesz ...? 
- to chociaż "ten" .. wskazała na ten mniejszy plecak, który miałem w ręku.
- Dziękuję, ale naprawdę nie trzeba ... (dopiero w pokoju zdałem sobie sprawę, że jednak głupi jestem xD Może trzeba było jej dać ten plecak -ten mniejszy oczywiście- w sumie nie jest ciężki .... a zresztą ;P)
 

Wow! ten pokój jest super! (oczywiście wziąłem pokój w stylu Japońskim)
To największy pokój jaki miałem!Poza tym,  to tatami jest takie przyjemne w dotyku i zapachu. (tatami - jest to mata ze słomy ryżowej ;D) ... w ogóle jakiś taki ładny ten pokoik ;D.

  

Ledwo skończyłem nagrywać filmik, usłyszałem pukanie do drzwi ... co!?
- Sakamae-chan? ( końcówka "chan" jest to zdrobnienie imienia [głównie dzieci, ale można też imiona kobiet tak "zdrabniać"].... przez chwile wydawało mi się, że przesadziłem z tym zdrobnieniem, bo jednak Japończycy inaczej do tego podchodzą, a ja powinienem użyć końcówki "san" ... ale nie było dramatu z tego powodu ;) )
- Przyniosłam herbatę ;) (jak szedłem do pokoju, to nie zauważyłem, że na stole obok windy były termosy z herbatą)
- Dziękuję
- DaijobA ;D
 - No to chodź tu, nie będę Cię przecież w progu całował ;P (to akurat powiedziałem po polsku xD) Nabijasz się ;&gt;?
..........................................................

C.D.N - możliwe, że wieczorem. Na razie  daję wersję "na brudno" bez fotek, i tylko z jednym filmikiem.
Jakieś problemy z kompem mam, i nie mogę drugiego filmiku zrobić, bo się zawiesza wszystko, gdy tylko włączę program (w dodatku windowsowy) ;/



Widok na miasto ;D

Udało mi się pożyczyć kilka ciekawych fotek ;]

Fotkę można powiększyć klikając na miniaturkę - jakby co ;)

Wziąłem szybki zimny prysznic i wyszedłem.
Tym razem już nie brałem przewodnika -jak się zgubię, to trudno-
Chodziłem bez żadnego "planu". Tzn. nie trzymałem się jednej ulicy, ani nie obrałem jednego kierunku (np. tylko na zachód .. żeby później łatwiej było wrócić)
Szedłem tam, gdzie zauważyłem coś ciekawego, ale miałem cichą nadzieję,że znowu trafię na tą gildię.Miasto nie wyglądało na ogromne, budynki były co najwyżej kilku piętrowe. Gdzie w takim razie mieszkają ci wszyscy ludzie, którzy właśnie chodzą po mieście? (było bardziej tłoczno niż w Tokio, a niby to 10 razy mniejsze miasto)
Kilka razy szedłem jakąś boczną uliczką -ponoć dwukierunkową- ale nie zdziwiłbym się, jakby jakiś większy samochód się nie mieścił na niej xD a co dopiero dwa samochody.

Pomimo ciasnoty, poruszanie się po mieście nie było niczym trudnym. Odniosłem wrażenie, że doskonalę wiem gdzie jestem, że z drogą powrotną nie miałbym najmniejszych problemów ... Ale jeszcze za wcześnie żeby wrócić ;)
Mam  nadzieję, że trafię na tą gildię. W sumie mam jeszcze trzy dni, jak nie dzisiaj, to jutro na pewno znajdę to miejsce ;)

Doszedłem do dziwnej "rzeki" (o ile można to tak nazwać, bo miejscami woda była tak 'szeroka', że bez trudu przeszedłbym po 'dnie' na drugi brzeg. I bez ryzyka, że zamoczę sobie buty ;D)

Nie wiem czy mam taki filmik lub fotkę, na której byłoby to widać, Bo nie wszystkie dane odzyskałem ;/

Jednak pierwsze co mi się rzuciło w oczy, to niewysokie i silnie zalesione pasmo górskie, oraz mosty. Jeden za drugim, czasami wodległości mniejszej niż 100 metrów. (taka "ogromna rzeczka", a tyle mostów nad nią -_-' ) Nie mam pojęcia ile było tych mostów, ale chyba bym nie skłamał, jeśli powiem, że więcej niż 20!
Szedłem cały czas wzdłuż rzeczki, nic ciekawego się nie działo, więc przeszedłem na drugą stronę po jednym z wielu mostów. Od razu trafiłem na tą gildię ;D (tylko który to był most? bo dojść do tej rzeczki będzie łatwo ... ale jakbym jutro chciał tu przyjść, to może być ciężko trafić na ten most znowu, wszystkie są podobne do siebie)

Gildia nie wydawała się już taka wielka -może to nie to?- A nie! już poznaję. Przed sobą miałem sklep z figurkami anime. Mimo, że nie jestem wielkim fanem anime, to jednak figurki mi się podobały.
Na allegro kiedyś widziałem ładne figurki "Dragon Balla" firmy Bandai. W Polsce za niektóre postacie kosztują nawet 160 zł, ciekawe po ile są tutaj ;)
Co!? 1350 Y (około 27 zł ! ) .. To ładnie sobie u nas liczą za sprowadzenie takiej figurki !! (może też kupię kilka sztuk, i zacznę na allegro sprzedawać ? xD)


Mając okazję przyjrzeć się z bliska, to stwierdziłem, że w życiu nie dałbym nawet 80 zł, za to coś ;D
Fakt, wykonanie jest o niebo lepsze ...
dla porównania figurki DB dostępne w Polsce za około 30 zł























O! te są ładne, tylko nie wiadomo jak z kasą stoję, już dawno nie sprawdzałem mojego budżetu ;/
Może jutro coś kupię, bo te figurki są dużo lepsze, i cena podobna ;]
Wygląda to trochę jak jakiś odlew gipsowy xD ale fajnie cieniowane są, taką figurkę, to sam bym kupił za 100 zł ;D

( Ta seria HSCF na żywo wygląda o wiele lepiej ;) Natomiast Bandai są dużo przereklamowane, i ładniej wyglądają na zdjęciach)




I jeszcze Bandaiowe figurki ...





Szedłem w przypadkowym kierunku i nagle zauważyłem, że stoję przed swoim hotelem. Nie poznałem okolicy nawet (ciekawe czy jakbym szukał tego hotelu, to czy bym trafił xD)
Jest jeszcze młoda godzina, ale nie będę ryzykował. Jeszcze bym się zgubił, a nie mam dzisiaj błądzić po nocach. Pójdę szybciej spać i odeśpię podróż z Tokyo.
W "nagrodę", że udało mi się znaleźć tani i ładny hotel, kupiłem sobie "większy" obiad. (właściwie, to taka porcja już mi wystarczała, bo przez te kilka tygodni, mój żołądek się skurczył xD  i teraz potrafię się najeść takim "byle czym" )



Wszedłem do hotelu, niestety moich koleżanek już nie było, a ta zmiana już tak atrakcyjnie nie wygląda xD
Rozłożyłem sobie futon, przygotowałem sobie zestaw piosenek do snu ... Długa gorąca kąpiel, żeby się lepiej spało.
Ale przyjemnie się chodzi boso po tym tatami, chyba sobie takie sprawię jak wrócę do kraju ;D
Leżąc już 'w łóżku' przeglądałem zdjęcia w przewodniku. Bo czytać go nie miałem zamiaru -i tak kłamie-
O! jutro się przejdę do złotego pawilonu ;)
Wygląda przepięknie, ciekawe jak na żywo będzie wyglądał. Skoro wszystko -jak do tej pory- wygląda o wiele lepiej na żywo. A skoro ta fotka jest 'mega' ładna (chyba najładniejsza w przewodniku) to nie wyobrażam sobie, jak to musi wyglądać na żywo ;D