Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

28 października, 2008

Dzień I (lotnisko)

Dzień I - 02.07.2008

..................SAMOLOT ---> JAPAN ........................
Uzupełnie innym razem
...............................................................................
Po dość męczocej podróży (około 13 godz. w samolocie) w towarzystwie chorego Japończyka po prawej stronie, i 2 babć po lewej stronie, które myślały, że w dyskretny sposób podglądają <Gaijina> obcokrajowca, który wcina obiad pałeczkami (jeszcze nie bardzo wychodziło ;P ) albo gdy nie wiedziałem do czego wlać sos ;D (od kolegi z lewej strony nie mogłem zgapić "co, jak i z czym", bo ten spał dobre 10 godzin lotu [wtedy obiadu nie dostał] a babcie sprytne wiedziały, że będe chciał od nich zgapić, i czekały aż ja zacznę, ale nie dałem im tej satysfakcji, i pokazałem, że pałeczki nie nie przeszkodzą mi zjeść "obiadu dla kosmonautów")
- Kansai Osaka, samplot bezpiecznie wylądował, i pierwszy raz postawiłem stopę na Japońskiej ziemi ^^Ale to jeszcze nie koniec, jeszcze intnieje możliwość, że nie wpuszczą mnie do kraju (tfu, tfu ...) Szedłem za ludźmi, którzy wiedzieli gdzie trzeba iść (niby co w tym trudnego) trzeba TYLKO pójść w dół, w prawo, w dół do pociągu ? (wow) , potem w prawo, w lewo, w dół i górę ;D, i stanąć w kilometrowej kolejce ;/
Nie mam pojęcia ile czasu stałem w tej kolejce, bo nie miałem zegarka =='' ale wkońcu jestem już na ostatnim zakręcie ;]
Dziadek, który "rozstawia po kątach" i pokazuje ludziom do której bramki mają podejść, mówi do mnie "juu shichi" <Dziu sici ;] > i na palcach pokazał 17, biore głęboki wdech i ide, dałem swój paszport i "bilety", które musiałem wypełnić w samolocie i czekam .... już wiem, że coś jest nie tak, bo czekam dłużej niż niejeden gaijin, który był przede mną ;/
- "Adres ....?", w końcu odezwał się Japończyk. "Gdzie pan jedzie ?, do kogo ?"
Nie udało mi się jemu wytłumaczyć, że przyleciałem w ciemno, tak po prostu "na wakacje".
Zadzwonił do kogoś z obsługi, i kazał mi czekać, po 5 minutach, jakiś facet w mundurze poprosił, abym poszedł z nim ( uu, robi się nieciekawie ), dałem mu swój paszport i te "bilety", i znowy stara śpiewka - "Adres .. ?", i dalej to samo, wkońcu podszedł do mnie Maciek (chłopak, który pomógł mi przy wypełnianiu tych "biletów") Powiedział, że mogłem wpisać cokolwiek, i że moge wpisać ten adres co On ma, tylko żeby przypału później nie było, ale w tym samym czasie Japończyk odmulił i coś o bagażu zaczoł mówić (już myślałem, że mam odebrać swój bagaż i wracam spowrotem do polski) ale dałem mu zeszyt, w którym dzięki bogu miałem dane ludzi z Kyoto (dane spisałem z meila w dniu, w którym wylatywałem [dosłownie 30 min. przed wyjściem z domu dostałem meila z tymi danymi] )
Powiedziałem, że to moi znajomi i lecę do nich,
- "A czekają na Ciebie na lotnisku ?"
Nie chciałem kłamać, bo mogłoby być niezaciekawie, tym bardziej,że Ian (ten chłopak z Kyoto) miał gdzieś jechać ze swoją dziewczyną (w meilu mi pisał, że go nie będzie w kyoto przez 3 dni)
Nieoczekiwanie Japończyk gdzieś zadzwonił ;/ (to już po mnie ;/ dzwoni do tego Iana, czy co ?)
Ale po chwili wpisał mi coś do tego "biletu" i kazał jeszcze raz ustawić się w kolejce ;]
Tym razem poszło ok, jedną przeszkodę pokonałem, teraz tylko odebrać bagaż i wyjść z lotniska.
Większych problemów nie było, jakiś dzadek już czekał na gaijina i pokazał mi gdzie jest mój bagaż ;] (odrazu czuć różnicę xD, w Polsce wszyscy by mnie olali ) .... znowy "kontrola" ? tym razem z bagarzem ;/
Tym razem już gość nie chciał odemnie adresu, ale dziwił się, że na 7 tygodni przyleciałem, i życzył mi powodzenia ;]
I tak oto JESTEM, wyszedłem poza budynek lotniska, tyle, że dalej jestem na lotnisku (lotniko Kansai leży na specjalnie wybudowanej "wyspie" ładny kawałek od lądu)

26 października, 2008

6 miesięcy przed lotem ...

Dokładnie 4 stycznia 2008r. postanowiłem coś zmienić w swoim życiu, i postanowiłem, że zrobię wszystko żeby tylko lecieć w wakacje ;]
Dałem wypowiedzenie z pracy na kilka miesięcy na przód. Powiedziałem, że maksymalnie do Maja będę pracował, bo chce sobie dać ze 2 miesiące na przygotowania do wyjazdu. (chociaż nie miałem biletu na samolot, ani żadnego planu wycieczki), ale po co siedzieć bezczynie ;)

Zarejestrowałem się na różnych forach internetowych o tematyce orientalnej, i próbowałem sobie ułożyć jakiś plan, tyle, że miałem mało wolnego czasu, bo po pracy musiałem iść do szkoły, co bardzo mi przeszkadzało w przygotowaniach.
Postanowiłem zrezygnować ze szkoły, mimo, że była to klasa maturalna ;/, czego to się nie robi, żeby spełnić swoje marzenia ;D. Ale i to nie przyniosło oczekiwanych efektów, zawsze coś wyskoczyło, albo myślałem o tych wolnych 2 miesiącach i jakoś odkładałem to wszystko na później.
............................................................................................................................................................................

W marcu wybrałem się w końcu do biura podróży (bo ile można żyć samymi planami ;] ), okazało się, że bilet w 2 strony na termin 2 lipiec 2008 ( pobyt 6 tygodni ) kosztuje około 2.700 zł
ale nie rezerwowałem biletu, a trzy dni później okazało się, że wszystkie bilety na ten samolot już są wykupione ;/ i teraz najtańszy bilet kosztuje 3.940 zł, ale udało mi się załatwić bilet za 3150 zł (tylko pobyt był o 6 dni dłuższy, co i tak było mi na rękę ;] )

Po 2 tygodniach miałem zgłosić się po odbiór biletu ;D tylko, że okazał się mały problem, bo musiałem podać jakieś namiary do siebie (w Japonii ) a przecież nie mam żadnego adresu, czy nawet nr. telefonu ;/
Powiedziałem, że Lece do koleżanki, i adres doniosę później ;P i jakoś się udało, bo bilet dostałem ;]
Nikomu do tej pory nie mówiłem, że jestem w trakcie załatwiania biletu, ale gdy miałem już bilet w ręku, to zacząłem szokować rodzinę i znajomych.



..........................................................................................................................................................................

Maj i czerwiec, miałem już wolne od pracy i szkoły, ale nawet wtedy nie miałem czasu na naukę języka i jakieś przygotowania, bo pech chciał, że moja babcia się przeprowadzała ;/
Żeby moja rodzinka była chociaż trochę zorganizowana, ale nie ! głupia przeprowadzka, co normalnie powinna trwać góra 3,4 dni, trwała 5 tygodni !

Ale dosyć gadania o niczym ;], następny post będzie już "z Japonii"

25 października, 2008

Wstęp

Witam !
Nazywam się Piotrek, jestem z Gdańska i mam 23 lata ;)
Kilka osób mnie prosiło abym opisał swoją wyprawę do Japonii, więc zrobię to na tym blogu.
W miarę możliwości (wolnego czasu) będę opisywał swoje wakacje w kraju Kwitnącej wiśni,
Będę opisywał to w formie pamiętnika, żeby w jak najbardziej realny sposób oddać to co czułem, widziałem, myślałem itp...

Od razu odpowiem na niezadane pytanie, ale bardzo często takowe słyszę "Skąd zainteresowanie Japonią ?" / "Dlaczego Japonia ?"
- Otóż azja podobała mi się od zawsze, zapoczątkowały to stare filmu o Kung-Fu i anime na poloni 1, później "to" rozwijało się nawet nie wiem jak, gdzie i po co ;] ale od 4 lat zacząłem pielęgnować tą pasję niczym drzewko bonsai, i wyrosło z tego coś naprawdę pięknego.

Zacząłem bliżej poznawać kulturę, język, krajobrazy azji, i sam nie wiem kiedy, wszystko skupiło się akurat na Japonii, ale dzięki temu mogłem w końcu sprecyzować swój punkt docelowy ;]

Pozdrawiam wszystkich Otaku i tych "normalnych" też ;]
Mam nadzieję, że dzięki tej stronce chociaż trochę rzucę światła, w taki sposób, że odsłonie przed Wami wszystko to co pokochałem w kraju wschodzącego Gajdzina że za rok polecimy razem ;)

PS. jeśli masz jakieś pytania, to napisz do mnie na gg 4752181, lub e-mail zander4@wp.pl