Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

15 września, 2010

Haien.

(6:45)
Kurczę! albo ten futon z tatami tak działają, albo nie wiem co się ze mną dzieje. Nigdy nie obudziłem się sam z nieprzymuszonej woli o takiej godzinie, jak tak dalej pójdzie, to nie będę się musiał martwić o nastawienie budzika ;]
Poza tym zapach tatami jest bardzo przyjemny. Mógłbym tak leżeć godzinami, gdyby nie fakt, że przez okno zaczęły wpadać pierwsze promienie słońca. Pogoda zapowiada się wyśmienicie, tylko przez zakurzone okna niewiele widać.
Gorąca kąpiel przed śniadaniem (może coś pomoże, w końcu w japońskich łaźniach są wanny z bardzo gorącą wodą. Japończycy siedzą w niej dla relaksu ... może właśnie to pomaga im przetrwać te upały?)

  Dzisiaj wychodzę bez śniadania, bo wykupiłem tylko dwa noclegi [może źle zrobiłem? w końcu 800Y to nie jest aż tak dużo, a lepiej zjeść porządne śniadanie i ewentualnie później głodować, niż latać głodnym i kombinować, żeby coś tanio zjeść  -co i tak nie starcza na długo-]
No trudno, jakoś będzie trzeba sobie poradzić, nie będę sobie na razie zawracał tym głowy.
- Kamera naładowana, aparat jest! cel wycieczki z grubsza obrany (świątynia Kiyomizu, o której wczoraj opowiadali Włosi) no, ale nie będę tego miejsca szukał na siłę... Chwila, gdzie kasę położyłem?
w kieszeniach nie ma, portfel pusty, nie no bez jaj...  (zgubiłem 10.000 jenów!! ?) przecież to prawie dwa razu tyle, co mój dzienny budżet z noclegiem, żarciem itp...
Szzzz KURrrrrrrrrrrr ....3 ... 6... 7.. 8 ... 9, 10, 11, 12 ... 20.  Kurwa mać! 
Dobra, nie będę się denerwował z samego rana, na razie muszę sobie wkręcić, że po rozłożeniu tego na ilość dni jakie mi zostały, to w cale nie tak wiele ... a 'wkurwię' się dopiero wieczorem.
Najwyżej dwa razy będę spał pod mostem i tyle ;) albo jutro na śniadaniu sobie odbiję.

Coś mało ludzi dzisiaj na ulicy, jakieś święto dzisiaj? a może szykuje się jakiś festiwal?
-o! będę musiał sprawdzić w przewodniku czy nie ma żadnego festiwalu na dniach. Już tyle czasu tu siedzę, a jeszcze nie widziałem żadnego festiwalu. Mam nadzieję, że nie zapomnę o tym jak wrócę do hotelu. Swoją drogą, to coś marnie planuję te swoje wakacje ;/













Włóczę się już od ponad 3-4 godzin, zrobiłem sobie krótką przerwę na mrożoną herbatkę (uzależniłem się od brzoskwiniowej herbaty. Litrowy kartonik wciągam na raz, dlatego zawszę zaopatruję się w 2 litry ;D No, ale przy takich temperaturach nie idzie inaczej wytrzymać)
Znalazłem jakiś plac zabaw, gdzie mogłem sobie usiąść na jednej z czterech!! ławek.
Delektując się rozpoczętym drugim litrem herbaty.. Hmmm, Biedne są te japońskie dzieci. to dopiero trzeci plac zabawa jaki widzę w tym kraju (jeden widziałem na trasie Yokohama-Tokio, drugi już w samym Tokio) Właściwie TO coś ciężko placem zabaw nazwać. Cztery huśtawki, marna ślizgawka, piaskownica bez piasku ... i te CZTERY!! ławki. W życiu nie chciałbym spędzić tu swojego dzieciństwa. Nie ma warunków na latanie ze znajomymi, jak to w Polsce się latało... Nie wyobrażam sobie zabawy 'w chowanego" w takim Kyoto, gdzie czasami nie ma miejsca nawet na chodnik, a co dopiero na jakieś kryjówki. Ech ... Jednak życie w Polsce ma swoje uroki, chociaż nie przypuszczałem ,że kiedyś pomyślę w taki sposób (dodam, że nie lubię naszego kraju ;P )


Ale wielkie Tori! - dobrze, że z ciekawości podszedłem. okazało się, że jest to brama do świątyni Heian...


 

W środku sceneria przypominała anime "Dragon Ball". Nie wiem czemu, ale przypominało to miejsce, gdzie odbywały się turnieje sztuki walki 'Tenkaichi budokai'.
Może to przez nadmiar koloru czerwonego? A może to przez dachy budynków, które wyglądały jak małe pagody? W każdym bądź razie wszystko wyglądało przepięknie.
Przez chwile miałem wrażenie, że to nie mogą być drewniane konstrukcje, a tylko tymczasowo postawione plastikowe makiety, do których podbiegnie kilku chłopa, złapią za każdy kąt i przeniosą w inne miejsce.
Nie żałowałem baterii w kamerze, nakręciłem kilka filmików ( filmiki pokażą się innym razem, bo jeszcze nie połapałem się z odzyskanymi danymi. Mam nadzieję że te filmiki odzyskałem. Bo szczerze mówiąc nie miałem czasu sprawdzić dokładnie czy wszystko się odzyskało po utracie danych ;/)
Sporo baterii zjadały mi zdjęcia z ustawionym samowyzwalaczem. Jedno zdjęcie bardzo mi się podoba (jest jednym z moich ulubionych dlatego też je zamieszczę na blogu. Dodam tylko, że spory zoom był ustawiony, i źle wyliczyłem odległość ;D później "musiałem" poprawić fotę)






Nie wierzę, że udało się ułożyć zdjęcia tak ładnie. Aż boję się zmienić kolejność, bo wszystko się rozsypie. Te nowe funkcje blogera są okropne ;/





Wejście do (świątyni? - bo tak nie do końca wygląda to na świątynię. Ale mniejsza o to) o dziwo jest bezpłatne.
Ale do  wejście do 'parku' już było płatne. Niestety nie pamiętam ile kosztowało, na pewno mniej niż 800Y. Skusiłem się, bo patrząc na zdjęcie umieszczone przed wejściem było widać, że będzie na co popatrzeć.



Na razie wersja testowa. Tylko połowa wpisu, żeby zobaczyć czy rozmieszczenie zdjęć jest ok. Bo w wersji roboczej wszystko pasuje, ale na stronie bloga coś nie chce działać...

9 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać o twoich przygodach :) Naprawdę nadają się na jakąś dobrą książkę ;) Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dodałem nową notkę, a tu mi 'ktoś' (bo się nawet nie przedstawi ;P ) dodaje komentarz ;D

    Także naprawdę muszę wracać do pisania :)
    Dziękuję i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie myślałeś kiedykolwiek aby przerzucić to ew. na jakiś inny prywatny serwer i nie bać się że właścieciele wprowadzą jakieś 'udogodnienia' i będziesz miał problemy jak teraz?

    A tak swoją drogą to kolejny raz ciekawy wpis choć miewałeś już o wiele lepsze ale w sumie wiele zależy od tego jaki był dzień.

    Ostatnio fajną rzecz odkryłem a mianowicie że lot do Japonii może kosztować nawet około 1600-1800zł. Więc teraz dozbierać trochę kasy i ku chwale.

    Pozdrawiam i licze na kolejen wpisy ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, można trafić na tańsze loty ;] też poluję na okazję, żeby naprawić kilka błędów popełnionych w 2008 roku.

    Co do prywatnego serwera ... no nie wiem, nie znam się na tym. Kiedyś wykupiłem jakiś tam pakiet na innym blogu, ale już chyba przepadło, bo nie miałem czasu na przerzucanie wszystkiego.
    Nawet czasu nie mam na poprawienie błędów, które spowodowały zmiany na obecnym blogu (w pierwszych wpisach pozmieniał się kolor czcionki)
    Może kiedyś się za to wezmę ;/

    Wpis się jeszcze nie skończył, ale dodałem tyle co miałem napisane, zeby zobaczyć, czy ten nowy układ zdjęć mi się nie rozjedzie po stronie. Ale widzę, ze chyba jest ok ;]

    PS. Jakby co, to można pomyśleć nad grupowym wypadem, bo już mam sporo propozycji wspólnego wyjazdu. A jeśli z za taki projekt weźmie się więcej osób, to ma większą szansę realizacji ;]

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hiro ile cie ta podróż kosztowała?

    Pytam bo też chcę zwiedzić Japonię i nie wiem ile kasy muszę uzbierać.

    A jak będziesz jeszcze kiedyś wybierał sie do Japonii to daj znać.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wydałem około 13.000 - 14.000 zł. (W tym różne pierdoły przed wyjazdem)
    Do Japonii wziąłem 7.000 zł (zamienione na niecałe 300.000 jenów), 300 euro i 420 zł.

    Ja sporo przepłacałem (dopiero pod koniec nauczyłem się oszczędzać kasę), poza tym w kilka osób jest znacznie taniej. Już w 2 osoby idzie sporo zaoszczędzić!

    Ps. Jak mam dać Ci znać, skoro nie zostawiłeś żadnego namiaru na siebie ;)
    A wątpię w to, że będziesz tak często mojego bloga sprawdzał.

    Ja powoli planuję kolejną podróż do Japonii, mam nawet kilka propozycji wspólnego wyjazdu ;) ale już przed moim wylotem kilka osób się deklarowało i na 2 miesiące przed wyjazdem nagle im się odwidziało ... więc z przymrożeniem oka biorę wszystkie propozycje.

    Jak kiedyś dokończę tego bloga (jmam zamiar wrócić do pisania)
    To na pewno przed kolejną wyprawą zrobię jakąś większą notkę o tym ;] i chętni na wspólny wyjazd będą mogli się jakoś wypowiedzieć itp.

    Pozdrawiam.

    Aaa... postaram się niedługo coś dodać na bloga, bo ostatnio większy ruch na stronie się zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A rzeczywiście o najważniejszym zapomniałem
    mój e-mail robert987@onet.eu
    Teraz ciężko się zdeklarować czy pojadę nie wiemczy zdąrze uzbierać kasę po za tym praca. Ja jakbym miał jechać to na 2 tygodnie, najlepiej w wakacje.

    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Fanka Thelmy Aoyamy14 stycznia 2011 21:15

    Jak ja bym chciala do Japonii pojechać, jak ja ci zazdroszcze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma czego zazdrościć, tylko trzeba polecieć ;)
    Japonia jest w zasięgu każdego! To tylko wydaje się trudne ;) Ale jak ktoś jest uparty, to da radę ;]

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń