Witam!

Dla tych, co są pierwszy raz na tym Blogu --> Link <-- do jednej z pierwszych stron (ponieważ wiadomości na stronie są pokazywane od "najświeższych" .. czyli od końca ;] ) Mam nadzieję, że się Wam spodoba, i znajdziecie tu rożne informacje o Japonii ;].

21 marca, 2009

Pozostałe dni w Nara

Burza, która mnie obudziła w nocy, trochę mnie ucieszyła, ale z drugiej strony zaniepokoiła (Oby nie trwała zbyt długo, i żeby nie było za mokro na dworze ;/, ale może w końcu zrobi się trochę chłodniej ?)

Zszedłem na śniadanie, Hiromi-san nie było, ale na kanapie siedział jakiś chłopak [Japończyk], Pomyślałem, że może to jakiś gość, w końcu jest 5 czy 6 pokoi do wynajęcia, a ja nikogo jeszcze nie widziałem tutaj.
Ledwo wychyliłem się z za parawanu [„odgradzającego” schody i drzwi wejściowe od „stołówki” – w sumie to był pokój Hiromi-san ], a ten już mi się kłania na dzień dobry.
- Okasan ! [zawołał chłopak] (Mamo) , poprosił żebym usiadł, i poszedł do (kuchni?) [zniknął za kotarą]
(„Okasan ?” nie może być! Hiromi jest jego matką !? ) Siedziałem chwilę i się dziwiłem, bo chłopak wyglądał, jakby był w moim wieku (to ile lat może mieć Hiromi-san !?)

Po chwili chłopak wrócił, oznajmiając mi, ze Hiromi gdzieś wyszła, ale mam chwilkę poczekać, to On zrobi mi śniadanie [Właściwie to na migi mi powiedział, bo po „Ingriszu” nie mówił (a to, że nie mówi po angielsku oczywiście powiedział mi kłaniając się, i przepraszając mnie za to On nie mówi po angielsku) ] [A ja to niby potrafię po Ingriszu :P ?]

Śniadanie było „tradycyjne” – jajko na twardo, 2 grzanki + filiżaneczka kawy.
Dlatego, po śniadaniu, poszedłem od razu do sklepu [ po drugie śniadanie ;] ]

Po burzy nie było żadnego śladu (tak samo jak w Osace, jest tak gorąco, że ziemia wchłonęła całą wodę)
Dzień nie był już taki słoneczny jak poprzednie, momentami tylko się przejaśniało, i czasami popadało, dlatego poszedłem do Pawilonu nad stawem, gdzie zawsze było spokojnie [Były ławki, i dach nad głową ;P]




Właściwie nic nowego się nie działo do końca mojego pobytu w Nara, więc nie będę się rozpisywał ;P [a czasu też mam mało ;P ]

jednego dnia przez chwile ładnie popadało ;D


Filmik, który zapomniałem dodać ;P

// Raz tylko kupiłem sobie chipsy krewetkowe [przez przypadek]
Po ostatniej przygodzie z krewetkami, to już nawet sam zapach (właściwie to smród nieziemski) sprawia, że już mi niedobrze ;/
[Ja nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tego „robala”(krewetki) na obrazku?]. (ale nie podejrzewałem, że tu mogą mieć chipsy o takim smaku)
Żeby nie poszło na marne, to żółwiom zrobiłem wyżerkę (z tego co widziałem, to są wszystkożerne ;) )


A to najgorsze badziewie jakie jadłem do tej pory !! chipsy krewetkowe !
............................. Te były troche dziwne, słodko-kwaśne i z paskami wodorostów ;D

// Znalazłem kafejkę internetową [w końcu dam rodzicom jakieś znaki życia ;D ]
Wszedłem do kafejki [to biblioteka, czy księgarnia ?] [Nie przypominało to na pierwszy rzut oka kawiarenki internetowej, bo nie było widać komputerów, tylko same półki z książkami i mangą ]
- Czy to kawiarenka internetowa ? [dziewczyna wyglądała na góra 17 lat]
- „Nie mówię po angielsku, przepraszam !!”
Po chwili przyszła koleżanka, tylko, że ja już nie byłem w stanie powtórzyć swojego pytania w żadnym języku, nawet „Intanettocafe ?” mi jakoś nie przeszło przez gardło. [ dziewczyna wyglądała jak „z okładki” ] Ja tylko stałem i patrzyłem …

Po chwili dostałem jakiś papierek do wypełnienia:
- nazwa i adres hotelu (było podanych 5 hoteli do wyboru, ale tego w którym się zatrzymałem nie było)
- nr. Pokoju. [205, ale po co wam to, skoro nie macie adresu i nazwy hotelu ?]
- co robię w japonii ? (jestem : turystą? Studentem ? pracuję w japonii ? ) [a to pytanie po jaką cholerę?]
- „signature” [pomijając fakt, że na tamte pytania odpowiadałem kilka minut, to, to pytanie sprawiło mi najwięcej problemu ;P, tak mnie rozpraszała „koleżanka”, że nawet nie widziałem jak się nazywam ;P]

[ Z kilku ;) obrazków jakie mam na komputerze, to ta jest najbardziej podobna do „koleżanki”, i ciężko powiedzieć, czy jest ładniejsza czy nie(zależy od gustu ;P ) ale wg. mnie koleżanka była ładniejsza ;P (bo na 100% nie była „poprawiana” komputerowo ;) tylko szkoda, że nie była tak ubrana ^^]

Dostałem krótkie „przeszkolenie”
- „tu” jest łazienka, „tu” automaty z piciem i jedzeniem. Ale jeśli chce siedzieć w czytelni, to nie mogę niczego jeść ! [ja chyba jak zahipnotyzowany patrzyłem na „zakazujący” mi przed nosem palec ;P]
[A przy komputerze można coś pić ? bo muszę ochłonąć trochę] Ale niestety w dalszym ciągu nie mogłem z siebie wydusić chodź słowa ;/




[opisałem rodzinie ostatnią akcję z Taki-san, i ogólne wrażenia ;P, ale też że trochę się zawiodłem, że idzie mi ostatnio zbyt łatwo (ale o swoich planach na najbliższe dni nie napisałem)]


Poza tym, chodziłem po dobrze mi znanych już uliczkach i świątyniach, „poznałem” kilka osób, nie były to „ważne” osoby na tyle, że nie wymienialiśmy się emaliami, i nawet nie pamiętam z imienia.
Kilka osób w moim wieku, którzy dorabiali sobie rozdając ulotki reklamujące zakład fryzjerski




[Do ostatniego dnia w Nara uzbierałem ich 23 sztuki ;] ]

Ulotki rozdawało dwóch chłopaków, jeden w bardzo „fantazyjnej” fryzurze, który „bez przypału” zaczepiał przechodzące dziewczyny, a drugi niczym się nie wyróżniał (on najlepiej z nich po angielsku gadał), i była jeszcze „mało ogarnięta” dziewczyna, która zachowywała się jak „głupiutka nastolatka” w anime [co kolegom chyba nie przeszkadzało ;> ]

// Poza Japończykami było jeszcze 2 Włochów i Włoszka (których zaprowadziłem do swojego „hotelu”, żeby dowiedzieć się czy są wolne pokoje) [co dziwne nie było wolnych miejsc, a ja do tej pory nie widziałem żadnego gościa u Hiromi-san]
I jeszcze był jeden Koreańczyk, który „podziwiał” moje pismo, gdy uzupełniałem zeszyt (w pawilonie) później widziałem go jeszcze kilka razy, wydawało mi się to trochę śmieszne, bo ile razy można spotkać tą samą osobę, w różnych miejscach? a widziałem go w świątyni i sklepie oddalonym o spory kawałek drogi [będzie beka, jak okaże się, że on też zatrzymał się u Hiromi xD]


// Z „bandy drombo” przez te 3 dni widziałem tylko tego chudego, i też kilka razy dziennie [raz spory kawałek od centrum] I za każdym razem jak mnie zauważył, to podszedł i próbował rozmawiać.

// Takiego tez widziałem tylko raz, jak jechał rowerem [właściwie widziałem tylko znajomo czerwoną czapeczkę]

// Dalej nie jadłem „normalnych” ciepłych posiłków, tylko zupki „Nu-du-ru” [jak to śmiesznie brzmiało w ustach Japończyków]



Ostatniej nocy przeglądałem przewodnik i wybrałem sobie kilka miejsc, które chciałbym zobaczyć [jutro się zastanowię dokładnie, gdzie pojadę, bo teraz muszę się spakować ;/] Spakowałem się jak najdokładniej [na straty przeznaczyłem dwie bluzy, spodnie, i adidasy] [a może adidasy zostawię ?, a w sumie …. Takie temperatury są, że nie warto chodzić w takich butach, a w plecaku tyle czasu je nosić, to też bez sensu, trochę szkoda, ale trudno znowu czeka mnie łażenie z plecakiem ;/ ]

Rano przy śniadaniu (takim jak zawsze) rozmawiałem z Hiromi o różnych pierdołach, ale też musiałem zadać trochę głupie pytanie
- Gdzie się „Tu” wyrzuca śmieci ? [może wydawać się to trochę dziwne, ale nie miałem pojęcia, bo jest kilka koszy na śmieci, ale tylko przy dworcu, bo na ulicy po prostu nie ma !
Są tylko przy automatach z napojami, i pod sklepami, ale tylko na puszki i butelki (często 2 litrowa butelka się nie mieściła do takiego pojemnika)]
- możesz zostawić w pokoju, a Ja wyrzucę później. [jak zawsze zresztą]
Trochę się zdziwiła, jak powiedziałem, że kilka rzeczy chce wyrzucić (o adidasach nie wspomnę ;(, :D)
Ale sama zrozumiała o co mi chodzi, jak zszedłem z plecakami, chwilę jeszcze porozmawialiśmy, a na pożegnanie dałem Jej płytę Chopina [którą dostałem przed wyjazdem od kolegi, właśnie w takim celu ;] ]
A ja dostałem od niej coś w stylu ciastek/krakersów ;D [ponoć mają mi dodać energii ;D]
Pożegnaliśmy się głębokimi ukłonami (oczywiście nie obeszło się bez „Gambatte” i tych podobnych)


Doszedłem do dworca, i co teraz ? [przypomniał mi się program „podróże z kostką” , gdzie gościu zaczepia 6 różnych ludzi, Ci z kolei mówią po jednym ciekawym mieście do zwiedzenia (każde miasto dostaje swój „numer” ), ostatnia osoba rzuca kostką, i w zależności jaki numer wypadnie, bohater programu jedzie w to miejsce]
Ja na mniejszym „spontanie” [może z powodu braku kostki ;>? ] wybrałem 2 miasta z wczorajszej listy, [którą sobie zrobiłem w hotelu] i postanowiłem rzucić monetą.

„orzeł”, tzn. jakiś kwiatek – to Yokohama
„reszka” tzn. „100 Y” - to Kiusiu

[No niby wolę Kiusiu, ale raz, że jest za daleko, po drugie trochę się boję, ale z drugiej strony właściwie co to za różnica ?]
Rzucam …..
HeheYokohama! On przyjeżdża Ona sama, Yokohama! On wyjeżdża, Ona mama …” Od razu przypomniał mi się cytat z książki pt.„Yokohama

Więc jadę do Yokohamy ?
O.K !

9 komentarzy:

  1. Że też znów po głowie się nie biłeś gadając z taką laską. Trzeba było ją oczarować i zostać tam na zawsze xD. No ale cóż. Wyszło jak wyszło. Druga sprawa to też ci się dziwię jak nie można było zauważyć tego na tej paczce chipsów. Respect.
    Okey czekam na kolejną notkę.
    Pozdrawiam.
    Tommy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spodziewałem się, że mogą być chipsy o takim smaku ;P

    Co do pani koleżanki z kafejki, to nie wiem jakbym ją miał zagadać, jak nawet co to znaczy "signature" i w ogóle zapomniałem jak sie nazywam ;P

    A, z tym biciem się po głowie ;D, to biję się teraz (bo podczas "rozmowy" mogłoby to dziwnie wyglądać ;P)

    Również pozdrawiam ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie się czyta o twoich przygodach w Japonii. Jeśli mogę mieć prośbę, to bardzo interesuje mnie zwykłe, codzienne życie Japończyków, jak masz w swoich notatkach i pamięci, jak się tam żyje, to prosiłbym o wrzucenie tutaj paru takich ciekawostek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm ... tu ciężko coś powiedzieć, bo nawet ciężko by mi było opisać codzienne życie polaków.
    (zależy jaka grupa społeczna itp.)

    Może jak bym usłyszał bardziej sprecyzowane pytanie, to może byłoby mi łatwiej, tak nie wiem na czym skupić uwagą (na jakich detalach ;P )

    Jeśli mógłbym jakoś pomóc, to możesz napisać na gg 4752181

    Pozdrawiam
    Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt, pytanie było mało precyzyjne, ale dlatego, że nie wiem jak je sprecyzować ;)
    Ale spróbuję, chodzi mi o rzeczy różniące Polaków od Japończyków, czy takie, których się nie zobaczy poza Japonią. Na przykład to, że chory Japończyk zakłada maseczkę, żeby innych nie zarażać, w Polsce na takiego człowieka patrzono by jak na świra. Może były takie rzeczy/sytuacje, które ciebie zaskoczyły.
    Ale to tylko takie luźne propozycje, zresztą pisz jak uważasz, bo i tak jest super i w czasie lektury prawie się czuję, jakbym tam był i widział to co opisujesz na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po akcji na forum nie sądzę, abyś zdziwił się treścią komentarza ode mnie, prosto z mostu więc -
    Najpierw zapodajesz dwuznaczne zdjęcie, a następnie w wyraźnie pejoratywnym tonie piszesz: i była jeszcze „mało ogarnięta” dziewczyna, która zachowywała się jak „głupiutka nastolatka” w anime. Nie uważasz, że rozpowszechniając takie foty, przyczyniasz się do postrzegania młodych Japonek w taki właśnie negatywny sposób? To prawda, że Japonia obfituje w inteligentne inaczej oraz rozbieralskie, za nic mające zwykłą przyzwoitość dziewczyny, ale mieszkają tu również osoby z całą pewnością nie mniej urodziwe od tej, która zauroczyła Cię w kafejce internetowej, a jednocześnie bardzo porządne. Dlatego moim zdaniem bardzo nie fair jest, jeśli upublicznianie dwuznacznych prywatnych upodobań przysłania rzeczywisty obraz japońskiego społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo. W każdym kraju są ludzie bardziej i mniej inteligentni. Na pewno nie tylko w Japonii są "głupiutkie nastolatki". Ale nie wydaje mi się, żebym przyczyniał się do postrzegania japonek w jakiś sposób.
      To, że w jednym wpisie opisałem taką a nie inną sytuację, to nie znaczy, ze od razu trzeba wszystkie Japonki wrzucić do tego worka. Każdy, kto czyta moje wpisy na pewno zdaje sobie z tego sprawę, ze taka dziewczyna była jedną z kilkudziesięciu milionów kobiet żyjących w tym kraju. Poza tym, to jak ja "poznaj" osoby, jakie mam o nich zdanie itp. to moja indywidualna sprawa. Raczej dziwne by było to, ze ktoś bardzo sugerowałby się moim wpisem, i poznając tą dziewczynę osobiście leciał "moim schematem"
      Każdy ma prawo do własnych ocen. Ta "Mało rozgarnięta" według mojej oceny taką była. Treści bloga nie zmienię ;)
      Ale dziękuję za komentarz.

      Usuń
    2. Your blog, your way ;P Pozdrawiam i czytam dalej :)

      Usuń