- Sumimasen, eto …time is up! [słyszałem, że Hiromi chwyciła za klamkę, ale nie weszła do pokoju, znowu zapukała]
- Hai, sumimasen [krzyczę z pokoju]
Ubrałem się jak najszybciej, chwyciłem plecak i wyleciałem z pokoju.
Gdy oddawałem klucz od pokoju, Hiromi-san spytała się czemu nie jem śniadania [widząc, że jest już 10:30 darowałem sobie śniadanie, nie chciałem robić kłopotów]
Na ściemniałem coś, że brzuch mnie boli i w ogóle fatalnie się czuje, i przepraszałem za spóźnienie.
A Hiromi-san przepraszała minie, ta to, że mnie obudziła ;D
- przepraszam ale „czas minął” :D , musiałam „pana” obudzić, sumimasen [kłaniając się]
- [„pana” hehe dobre;) ] Piotr jestem ;)
- „Pioto?„
- Piter ;) z angielskiego ^^
- Więc „Piter-san” na pewno nie chcesz jeść?
- na pewno, już późno, i ogóle źle się czuję. Daijobu (w porządku) poradzę sobie ;)
Jak to się mówi w Japonii? Jeśli się wychodzi „ittekimasu ?” (wychodzę / książkowo dosłownie „wychodzę, ale wrócę” )
- tak
- Więc, ittekimasu ^^
- itterashai ( Bezpiecznej Drogi / książkowo „Idź i wróć” )
Jeszcze zamulony wczorajszymi krewetkami, postanowiłem, że w końcu zjem „normalny” posiłek [tylko gdzie?, japońska kuchnia do najtańszych nie należy, i z tego co widzę, to mogę być uczulony na niektóre rzeczy (jestem alergikiem, i mam uczulenie na masę rzeczy;D), poza tym jeśli coś zamówię, a okaże się że dostane małą porcję ? bo japońskie jedzenie często musi ładnie wyglądać, pachnieć i smakować, ale nie koniecznie trzeba się tym najeść ;D]
Szedłem w stronę dworca i rozglądałem się po barach [na szybach były zdjęcia potraw] ale nic nie wyglądało za ciekawie, chyba że kosztowało ponad 1 200 Y [kurczę, nie stać mnie, żeby tak ryzykować ;/ może i zaoszczędziłem kilka jenów bo mam tańszy pokój, ale bilet na pociąg też kosztuje, a nie mam zamiaru siedzieć cały czas na „Honsiu” [Honsiu (czasami zapisywane „Honshiu”) - jedna z 4 głównych wysp Japonii [właściwie można powiedzieć, że jest główną wyspą], leżą tu takie miasta jak Tokio, Osaka, Kyoto, Hiroshima, Sendai (po prostu jest wielką wyspą ;P ) ]
Poszedłem do KFC [tam przynajmniej wiem co dostanę ;D] i zamówiłem duży kubek z 6 kawałkami kurczaka za 1390 Y ;D
W końcu najedzony, wyszedłem na miasto, ale nie miałem ochoty łazić [może usiądę sobie gdzieś i odpocznę ? ile można łazić non stop? Poza tym mam jeszcze czas na zwiedzanie, a z tego co widzę, to miasto nie jest duże (skoro się nawet zgubić nie mogę)]
Poszedłem nad staw [moje ulubione miejsce / jest chicho, w miarę chłodno, ale jest też coś, czego nie ma nigdzie indziej – ławki ! :D )







Usiadłem koło jakieś parki [chłopak wkręcał jakiś bajer dziewczynie, więc nie będę ich zaczepiał rozmową]
Wyjąłem z plecaka zeszyt, i „uzupełniłem” wszystkie braki ;) później uczyłem się japońskiego.
- Konnichiwa [starszy gościu przechodził, pchając rower (chodził wokół stawu od dłuższego czasu) i stanął niedaleko]
- Konnichiwa ;)
- „Amerika ?”
- nie, nie lubię „Ame RI ki” :D [wiem, że co to ma do tego, czy lubię, czy nie lubię, skoro się pyta tylko czy pochodzę z Ameryki, ale już kilka razy, pierwsze co to słyszę „Amerika?” – po prostu nie wytrzymałem tym razem ;D]
- skąd jesteś? [ „dziadek” nawijał po Japońsku]
- Jestem z polski [dumnie odpowiadam wykutymi na blachę słowami, i pokazuję na czapeczkę z orzełkiem]
- (jak zwykle ochy i achy :D ) ale nic więcej nie mówił [karmił żółwie w stawie]
Ale gdy parka opuściła ławeczkę, to zaraz się przysiadł do mnie, i próbował porozmawiać [tyle, że NIC po angielsku nie mówił]
Mówił mi coś po Japońsku, ja sobie zapisywałem, i tłumaczyłem [gościu nawet w Romaji nie pisał (Romaji - znaki łacińskie, rzymskie) – latynizacja języka japońskiego, w samej japonii właściwie nie używana, stosuje się ją przede wszystkim w kontaktach z cudzoziemcami, Ale jak do tej pory wszyscy jak mi coś zapisywali, to tylko w Romaji ;/]
Niestety moje słowniki były ubogie w słówka, i czasami na różne sposoby, używając innych określeń próbował się o coś spytać.
Głównie pytał się o Polskę, bo było najłatwiej. [na przykładzie japonii – podał liczbę mieszkańców japonii, a ja polski :D , i tak o Stolicę, prezydenta, miasto w którym ja mieszkam]
- A w ogóle gdzie leży Polska ?
Nabazgrałem w zeszycie mapę Eurazji, narysowałem granicę polski, i zaznaczyłem Warszawę i Gdańsk ;D
(narysowanie tego zajęło mi 30 sekund, więc nie jest to najlepsza wersja atlasu ;D )
- A jak doleciałeś do Japonii ? [ Palcem pokazywał, z mojej namalowanej „polski”, i na Japonię ;D (grunt to wiedzieć o co chodzi ;D) ]
- Nie, Poleciałem do Finlandii, potem do Japonii.
- Do Tokio ?
- Nie do Osaki, wylądowałem w Kansai, [Kansai – międzynarodowe lotnisko w Osace]
Później namalowałem flagę Polski, zaznaczyłem kolory [akurat pierwsza strona jaką w rozmówkach otworzyłem ;D]
Shiroi – biały i akai – czerwony, [na fladze zaznaczyłem na środku kółko i pokazałem orzełka, którego miałem wyszytego na czapeczce]
Widziałem, że Taki-san się przygląda orzełkowi z uwagą, więc zaproponowałem mu, że możemy się zamienić czapeczkami [oczy zrobił wielkie jak pięcia złotówki ;D]
Od razu ściągnął swoją czapeczkę „Prej boja :D” i ubrał na głowę moją.
Wyglądał jakby był nie wiadomo jak dumny, co chwile ją poprawiał [a gdy ktoś przechodził obok, to witał się ściągając czapeczkę, i zakładał tak, żeby wszyscy zwrócili uwagę na orzełka (jeśli ktoś nie zwrócił uwagi, to sam pokazywał, że się zamieniliśmy czapeczkami ;D) ]
W końcu odezwał się do Takiego facet, który już wcześniej przykuł moją uwagę [wydawał mi się tak dziwnie „znajomy” bo wyglądał jak aktor, co grał w starych filmach kung-fu, albo inny co grał w szklanej pułapce]
Taki wstał, i zaczął coś krzyczeć [nie miałem pojęcia o co chodzi].
Nagle usłyszałem jak „aktor” mówił [coś tam ……. „Baka Porando”] co mogło oznaczać, „głupi Polak”, lub „Głupia Polska” [bo z tego co mi wiadomo, to z odmiana przez osoby, czas i przypadki to w j.japońskim „nie istnieje” wszystko zależy od całości zdania]
Taki przyjął pozycję do walki i krzyknął „Common !!”[a mówił, że nic po angielsku nie potrafi ;P]
Aktor ( też starszy gościu) tylko machnął ręką, i pokazywał coś na czapkę z orłem.
Jakoś się dogadali, bo Taki-san znowu usiadł na naszą ławkę i dalej próbował rozmawiać [w między czasie przyszło dwóch kumpli aktora, jeden tak narąbany, że ledwo stał na nogach (na szczęście ławka „aktora” była wolna, więc od razu jak usiadł, to zasnął. A drugi wyglądał jak gościu z anime „Yattaman”, był strasznie chudy, miał śmieszne wyłupiaste oczy, na szpiczastym nosie okulary, tylko zamiast dwóch wielkich wystających zębów, miał strasznie żółte i wykrzywione do środka jedynki. [wygląda niemal identycznie jak ten z bandy „Drombo”]
[hehe, normalnie identyczny koleś, tylko te zęby inne]
Dziadek chciał, żebym zapisał sobie nazwy pagody, stawu i czegoś tam jeszcze, ale Aktor znowu się wtrącił do rozmowy.
Taki-san znowu nie wytrzymał, zacisnął pięści, i znowu krzyknął „Common!”, Aktor wstał i zamarkował kopnięcie, Ale Taki dalej się upierał [stali przez chwile i gapili się na siebie]
W końcu prawym sierpowym Taki „wymierzył sprawiedliwość”, aktor poleciał na ławkę [Teraz co ... ? zamurowało mnie ] Taki odskoczył i wymachuje pięściami do tamtego. Po chwili znowu zaczęli się szarpać, i tym razem Taki-san okazał się lepszy, wrzucił go do stawu, przerzucając przez ramię [o rany ! to pięknie, będą kłopoty]
Dziadek zadowolony siada na ławkę i szczerzy do mnie zęby z zadowolenia. Aktor wyszedł ze stawu [drombo mu pomógł, tak cały czas siedział i nic się nie odzywał]
Mokry dziadek długo na swojej ławce nie usiedział, ruszył w naszym kierunku [Taki ściągną czapeczkę z głowy, i położył ją na ławce, a sam odskoczył tak, że stał na krawędzi tuż przy stawie]
Aktor się zatrzymał ale gdy Taki zaczął go prowokować [ z gestykulacji mogło wyglądać coś jak „znowu chcesz z żółwiami popływać?” W tym czasie ja szybko schowałem książki, kamerę i portfel z pieniędzmi i dokumentami do plecaka, a plecak wrzuciłem pod ławkę]
Tym razem mokry nie wytrzymał i rzucił się w naszym kierunku, [ Ja wstałem i podszedłem do Takiego (chciałem go uspokoić)]
Taki już podnosił gardę, gdy tamten skręcił w kierunku naszej ławki i chciał niemal „wślizgiem” kopnąć w leżącą na niej czapkę. [Taki-san niemal własnym ciałem zasłonił polskiego orła, rzucając się na ławeczkę] (dostał kopa w rękę, a cała akcja komicznie wyglądała) [Tak jest dziadek, broń polskiego orła!]
Gdy Aktor wstał z ziemi, Taki złapał go za gardło [drugą ręką ubrał czapeczkę (orzełkiem do tyłu, jak prawdziwy Fighter ;D) ] i rzucił drugiego dziadka na ławkę. Już chciał uderzyć z pięści w twarz, ale chwyciłem go za rękę, i prosiłem żeby przestał [swoim „groźnym” spojrzeniem popatrzył na mnie, i kazał mi się odczepić]
Próbowałem go przekonać [cały czas trzymając mu tą prawą rękę, żeby nie mógł uderzyć aktora, którego zresztą cały czas dusił]
- mówiłem coś w stylu :
_ Taki-san stop! Onegai shimasu, [Onegai – jest jedną z form „proszę”] (ale tak samo sak słowo przepraszam ma kilka form, które trzeba stosować w zależności od sytuacji) i nie miałem pojęcia, czy używam odpowiedniej formy ;P [ludzie dookoła przyglądali się całemu zajściu, ale bez większych emocji]
Drombo przyłączył się do akcji, i też chciał uspokoić Takiego, to ten puścił aktora, a chwycił za gardło chudego okularnika [tak wiem ,aj też noszeę bryle ;P]
_ Taki-san stop ! it’s O.K , Daijobu! [próbowałem jeszcze raz, tym razem zacisnąłem mocniej swoją rękę na jego przedramieniu]
Udało się ! dziadek wygonił bandę drombo na ich ławkę, i usiedliśmy z powrotem [rozglądałem się chwile po ludziach obserwujących całe zajście, i wiedziałem, ze nie obejdzie się (jednak) bez policji]
Było gorzej niż się spodziewałem, przyjechało 5 radiowozów !!
Trzy zablokowały (wszystkie) wjazdy i wyjazdy, a dwa podjechały do nas ;/
Policjanci z początku nic nie mówili, nie pytali się nikogo co się stało, tylko przeszli się koło ławeczek, popatrzyli trochę i wrócili do radiowozów. Po 5 minutach przyszli znowu troje podeszło do aktora, a policjant z policjantką do nas.
Pierwszy do głosu był dopuszczony aktor, bo było po nim widać, że się bił [nie dość, że był mokry, to jeszcze w trakcie walki zostawiał mokre ślady pod swoją i naszą ławką, w dodatku lewe oko od „sierpa” zaczęło mu zmieniać kolor]
Drombo chciał coś mówić, ale nie pozwolili mu, a pobity dziadek mówił coś w stylu, że się potknął [po wydedukowaniu z gestykulacji, tylko nie wiem jak wytłumaczył te mokre ślady pod naszą ławką]
Następnie My mieliśmy prawo głosu.
Taki- san się tłumaczył, potem pokazał na mnie, że „rozmawiał” ze mną [pokazał mój zeszyt, z zapiskami]
- Nihongo ga hanasemasuka ? (mówi pan po Japońsku?) [to też wykułem na blachę]
- nie chciałem odpowiadać jak zwykle „sukoshi” (trochę), kiwnąłem głową, że nie
- a po angielsku ?
- też nie [udawałem, że patrzę w rozmówki, i niby czytałem] – wakarimasen, sumimasen ( nie rozumiem / nie wiem, przepraszam )
- Poproszę paszport [no to pięknie, to sobie nawet tygodnia nie posiedziałem w Japonii, i już takie problemy]
- Mam w hotelu [udawałem, że angielski sprawia mi więcej trudności, niż naprawdę (ale nie musiałem zbytnio się starać z tym udawaniem ;) ]
- Gdzie jest twój hotel ?
- Pokazałem palcem, że trzeba iść „tą uliczką”, że możemy iść po moje dokumenty.
Zamiast tego policjantka poprosiła mnie, żebym podszedł z nią do radiowozu, tamci policjanci zostali z walecznymi dziadkami.
Przy radiowozie stał jeszcze jeden policjant, i razem z babką mnie „przesłuchiwali” [tak samo jak wcześniej]
- mówisz po Japońsku ?, a po angielsku ? na ile czasu się zatrzymałem w japonii, czy mam dokumenty i gdzie jest mój hotel ?
Ale obeszło się bez większych problemów, dziadki musieli podać sobie rękę [hehe, jak dzieci ;D] i po kłopocie.
2 radiowozy odjechały, ale trzy zostały i obserwowali nas.
Taki na pożegnanie [ponoć za czapeczkę] dał mi "purezento" kubek, i coś czym handlował
Chyba coś w rodzaju ciastek, ale nie wiem co to ;P miałem jeszcze jedną paczkę, takich śmiesznych ludzików, ale nie mam pojęcia co się z nią stało ;/
Dziadek usiadł jeszcze na chwil przy stawie, na betonowym murku [chyba dla szpanu, bo usiadł tyłem do aktora (policja cały czas była niedaleko), potem odwrócił głowę w jego kierunku i chwilę pogadali ze sobą]
W końcu pojechał [mi trochę głupio było tak sobie pójść po tej całej aferze]
Spakowałem się i też już chciałem iść, tylko coś mnie tknęło i poszedłem przeprosić bandę drombo [chyba udzieliło mi się to ciągłe „japońskie” przepraszanie za wszystko (nie raz mnie ludzie przepraszali, za to, że „nie mówią po angielsku”) :D], Ci z kolei chcieli żebym chwile z nimi pogadał [a niby o czym?]
No i mówiłem niemal wszystko od początku (dobrze, że miałem wszystko już zapisane, teraz zajęło to niecałe pół godziny)
Spać! Po takim dniu pełnym wrażeń [no może jedno, ale konkretne] nie chciałem nic innego
[oczywiście kąpiel obowiązkowa bo przy takich temperaturach ciężko „świeżym” wrócić ;D, i jeszcze raz polecam wszystkim, którzy chcą się wybrać w wakacje, żeby zabrali ze sobą chusteczki nawilżające (super wynalazek ;D ) ]

Wydaje mi sie to troszkę naciągane ale niech będzie :) Czekam na kolejny wpis.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Krzysiek
Interesujące. Możesz zamieścić zdjęcia obrazków, map itp, które rysowałeś, żeby porozumieć się z Japończykami?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Ogór
Czemu wydaje się naciągane ? co miałbym osiągnąć dzięki temu, ze "naciągam" akcje ?
OdpowiedzUsuńCo do mapek i zapisków. to mam zamiar dodawać, tylko, że "rozmowy" z Takim nie mam ;/, bo tamten zeszyt mi się rozleciał w japonii, i wyrzuciłem go ;(
Nic na tym nie zyskasz chyba ze ktoś będzie chciał nakręcić film < devil >
OdpowiedzUsuńPo prostu wydaje mi sie to troszkę dziwne i tyle, no chyba ze miałeś pecha i naprawdę trafiłeś na jakich staruchów którzy jeszcze sie nie obudzili ze snu (chodzi mi tu o czasy hitlerowców kiedy to Japonia stała po stronie sami wiecie kogo [zapachniało Harrym Potterem]) i dalej żywią jakąś niechęć do polski...
Ile bym dał żeby zobaczyć twoją minę jak policja przyjechała :D
OdpowiedzUsuńIle ja bym dał, żeby zobaczyć samego siebie w tym całym zajściu.
OdpowiedzUsuńTaki nie czuł niechęci do polaków, wręcz przeciwnie (odniosłem wrażenie, że bardzo go interesuje to wszystko - może z grzeczności ? nie mam pojęcia)
Ale to nie był jedyny przypadek, gdzie dumnie z flagą polski latali japońce ;P (Oni bardzo szanują flagę [i to nie tylko Swoją] w ogóle Flaga dla niech jest czymś "cennym" )
świetna akcja, widać każdy japoniec umie się bić :D
OdpowiedzUsuńczekam na reszte
Z niecierpliwoscia czekam na dalesze wpisy! :)
OdpowiedzUsuńMnie się ten opis naciągany nie wydaje - wbrew pozorom Japończycy wcale nie są cisi i spokojni, duża część z nich na co dzień aż irytuje swoją gadatliwością i hałaśliwością, a i temperamentni potrafią być. Kilku radiowozom też się nie dziwię - takie akcje codziennością bywają w Polsce, lecz nie w Japonii, więc reakcja policji jest dla mnie zrozumiała.
OdpowiedzUsuńAle że zamieniłeś czapkę z polskim orłem na tą marki P. - tego zrozumieć nie potrafię. To już by lepiej było za darmo ją dać Panu T. ...
Właśnie chodziło o wymianę czapeczek ;) Taki-San sam zaproponował. Fakt, jego czapeczka to szajs za maksymalnie 500 jenów? Ale trudno. Widzieć niemalże 'dumną' minę po tym jak dostał czapeczkę... Warto było!
Usuń